I'll never let you go

Never Say Never

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Nie będę wiele pisać... Powody są dwa...
Mało osób komentuje, za niedługo szkoła, nie będę miała czasu pisać nowych rozdziałów :c

Tzn, mam sporo już napisanych, bo ponad 60 mam na komputerze, ale te rozdziały się w końcu skończą. Nie usunę bloga, tylko go zawieszę.
Może kiedyś postanowię znów zacząć coś pisać, albo np kończyć to co zaczęłam tu, wtedy was o tym powiadomię tutaj <3

W RAZIE JAKICHKOLWIEK PYTAŃ PISZCIE NA TT : @bieberrauhlx33 lub @loverauhlx
Jeśli nie macie twittera to tutaj w prywatnych <3

Dziękuję za uwagę ♥ kc ♥
Kopia tumblr_mqjlotUABZ1rmpsazo1_500.jpg
Kopia http%3A%2F%2F25.media.tumblr.com%2F7bbad57c728e12d8b4355aaf70a01305%2Ftumblr_mkheuksSyG1s2ehmxo2_500.png
tumblr_mr154jmlG21rxuow6o1_500.png
Kopia BR0Gap9CIAAJXBv.jpg
tumblr_mqxm9dCGrE1s2chx0o1_500.png
18.08.2013 o godz. 17:56
Z samego rana znów wizyta pani Donovan.. Z ta kobieta nie da się wytrzymać.. Mówi i tłumaczy strasznie szybko, patrzy co chwila na ciebie i wzrokiem jak byś zabiła jej matkę a potem jeszcze ma coś do ciebie bo źle zrobiłas zadanie.
-Ughhh ! - Westchnęłam zdenerwowana.
-Co powiedziałaś? -Zapytała z głupim uśmiechem Donovan - powtórz..
-Nic nie mówiłam !
-Ale ja coś słyszałam...
-To się chyba pani przesłyszało ! - Oparlam się o krzesło i skrzyżowałam ręce. - Uszy se umyj - dodalam pod nosem. Kobieta znów na mnie spojrzała morderczym wzrokiem. Już chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała.
-Mogę isc do toalety ? - przerwałam długa ciszę.
-Ummm. Dobrze idź. - Wydusila z niechęcią Donovan. Z szerokim uśmiechem odeszlam od stolika i ruszylam do łazienki. Wracając wpadłam na Justina .
-Co ty taka zdenerwowana ? - Zapytał obejmując mnie.
-Mam dość tej baby.. Znam ja 2 dzień, ona mnie też, a już coś do mnie ma..
-Skarbie spokojnie. Nie denerwuj się.. Jeszcze tylko godzina - spojrzał na zegarek - jak coś jestem w kuchni.. - Teraz już wiedziałam, że ta ostatnią godzinę Justin będzie mnie cały czas obserwował bo z kuchni idealnie widać miejsce gdzie się uczymy.
Zobaczyłam że Donovan nas obserwuje więc tak jak by na złość, odsunęłam się od Justina i namiętnie wpilam się w jego usta co on z lekkim zaskoczeniem odwzajemnił.
-Przepraszam - zagryzlam dolną warge.
-Nie masz za co.. Mnie się podobało - szatyn się zaśmiał..
-Dobra.. Ide.. - Oznajmiłam i wróciłam Karoliny i nauczycielki.
-Co robisz ? - Zapytałam Karoline bo coś zapisywala.
-Rozwiązuje zadanie z chemii.
-aaaahaaa.. A co ja jam zrobić ? - Zapytałam nauczycielkę.
-Lubisz francuski ?
-Skąd taki pomysł ?
-Wiesz z tego co przed chwilą zaprezentowałaś to stwierdzam że z pocałunkiem francuskim nie masz problemu...
-Hahahahaha...
-Dobra.. Weź podręcznik z matematyki i zrób zadanie 21 że str 19 . - Zasugerowała. Ja zrobiłam tak jak kazała i z drobnymi pomylkami po jakimś czasie rozwiazalam zadanie. Cały czas nie mogłam się skupić bo czułam na sobie wzrok swojego chłopaka. Kiedy się odwracalam w jego stronę on rzucał mi seksowne spojrzenie lub oblizał usta po czym słodko ale za razem zadziornie się uśmiechnał.
Donovan w końcu się zebrała i wyszła. Justin przyszedł do salonu, usiadł na kanapie i poklepał miejsce obok siebie zachęcając mnie abym usiadła obok.
-zaraz - pokrecilam głową i poszłam do kuchni. Nalałam sobie chłodnej wody mineralnej do szklanki i poszłam z nią do salonu. Kiedy tam przyszłam Justin i Karolina coś między sobą szeptali. Kiedy mnie zauważyli od razu przestali.
-O co chodzi ? O czym tak gadacie ? - Zapytałam.
-Nie.. Nic.. - Odparła Karolina.
-ej no ! Nie róbcie sobie jaj.. O co chodzi ? Coś się stało ?
-Niee - pokiwal przecząco głową Justin.
-pić mi się chce.. - Wtracila Karolina. Podniosła się z kanapy i poszła do kuchni. Wykorzystałam sytuację, zajęłam miejsce obok szatyna.
-O czym gadaliscie ? - Zaczęłam
-Skarbie.. Nic takiego..
-Justin ! Mów mi o co chodzi...
-Ale ...
-Nie ma żadnego ale ! Mów o co chodzi ..
-Lepiej będzie jak powie ci to Karolina.. - Chlopak się speszyl trochę.
-No dobra... - Westchnełam i ruszyłam do kuchni do Karoliny.
-Ekhem .. -Odchrząknęłam. Karolina szybko się odwróciła w moja stronę.
-No ?
-O czym gadaliscie ?
-eeee.. No wiesz... - Przerywala - o niczym.
-Karolina ! Nie denerwuj mnie! O co do cholery chodzi ? Justin powiedział, że ty mi powiesz... - Karolina dziwnie spojrzała a potem podeszła do drzwi kuchni. Zmierzyła go wzrokiem i parsknęła do Justina :
-Dzięki ! - I znów spojrzała na mnie..
-No więc ... ?
-Wiesz... Chodzi o to, że... - Przerwała. Obok niej stanął Justin i położył zachęcająco rękę na jej ramieniu. - no więc.. Justin chciał żebym cię namówiła żebyś zatańczyła z nim na scenie... Ale on nie wie jaką jesteś uparta i że ciężko będzie cię przekonać...
-Co ? ! Tańczyć ? Na scenie ? - Parsknęłam śmiechem. - O nieee ..
-Kinga ! Masz talent ! Powinnaś się zgodzić ! Zawsze chciałaś tańczyć.. No więc ja spełniałam marzenie bo śpiewam z Justinem. Teraz twoja kolej ! - Zachęcała mnie. Nagle.zwróciła się do Justina - ale o mnie zapomnij ! Ja nie zatancze...
-O tym że ja zatancze też możesz zapomnieć ... - Odparlam krzyżując ręce. Wyminęłam ich i wróciłam do salonu.
*oczami Karoliny*
-Ughhhh ! - Wkurzyłam się. - przecież ona ma talent ! Musi tańczyć ! Jezuu... Czemu ona jest taka uparta ? ! - Byłam wściekła i nie panując nad sobą uderzyłam ręką w stół. Aż coś chrupnelo.
-Au . - jeknelam. Justin mi się przyglądał.. Złapałam się za rękę bo zaczęła mnie boleć. Zacisnelam zeby z bólu.
-Boli ? - Zapytał cicho Justin. Ja pokiwalam przecząco głową.
- Co to było ? ! Usłyszałam huk.. - Do kuchni wparowala spanikowana Kinga. Spojrzała na moja rękę i powiedziała:
- Co zrobiłas ?
-Nic... - Zacisnelam oczy, w których powoli zbierały mi się łzy i wybieglam do łazienki.
*oczami Kingi*
Karolina wybiegla z kuchni a ja spojrzałam pytająco na Justina.
-Uderzyła ręką w stół, aż coś chrupnelo...- westchnął.
-Kurdeee. Ona zawsze najpierw robi potem myśli.. - Wkurzyłam sie. Wyszłam z kuchni i podeszłam do drzwi łazienki. Cicho w nie zapukalam. Po chwili weszłam do łazienki. Zobaczyłam jak na wannie siedzi Karolina i masuje swoją rękę. Usiadlam obok niej.
-Boli ? - Zapytałam chociaż znałam odpowiedź. - Chcesz lodu ? - Zadalam kolejne pytanie nie czekając na odpowiedź pierwszego pytania. Karolina pokrecila głową więc ja szybko poszłam do kuchni, wyciągnęłam lód z zamrażarki i przyniosłam Karolinie.
- pokaż.. - Chwycilam delikatnie jej obolałą dłoń i przyłożyłam zimny lód. Karolina cicho jęknęła .. Jej ręką zaczynała puchnąć i sinieć, ale po jakimś czasie przykładaniu lodu przestała.
-Kinga muszę ci coś powiedzieć ... - przerwała i spojrzała na mnie poważnie.
-No mów .. co się stało ?
-bo ja ... Już .. Nie jestem no ... Ten.. No dziewicą ... - wtrąciła.. Otworzyłam szeroko oczy.. w ogóle nie kryłam zaskoczenia/
-Co ? ! ale jak to ? ! z kim ? kiedy ? co ? !
-No jak z kim? Z Niallem! No ... I to było wczoraj ... - jej policzki były czerwone jak dwa pomidory. - no i ten ... Justin już wie..
-Co ? ! Czemu ja dowiaduję się jako ostatnia ? ! - wykrzyczałam. Justin to musiał usłyszeć bo wszedł do łazienki.
.no bo ... Ja powiedziałam Justinowi pierwszemu...bo bałam się twojej reakcji... - spojrzała na Justina - tylko prosze ... Nie mówcie nikomu innemu ... Tylko wam powiedziałam...
-No dobra -wzruszyłam ramionami- ja nikomu nie powiem ... a ty Justin ? -spojrzałam na niego
-Co ? No ja też -powiedział jakoś bez przekonania.
-Justin !
-No co ?
-To ważne dla Karoliny więc obiecaj, że nikomu nie powiesz ...
-No przecież mówię, że nikomu nie powiem -oblizał usta. Karolina lekko się uśmiechnęła.
-Nie jesteś zła ? - zapytała
-Nie - uśmiechnęłam się lekko.
-Ahaa .. no to.. ten .. jak .. zgadzasz się ?
-No, ale na co ?
-No żeby tańczyć ? - Karolina znów wróciła do tego tematu.
-Nie ! przecież już mówiłam.
- No, ale czemu ? - Justin spojrzał na mnie z nadzieją w oczach.
-No bo nie ! Justin ! To jest twoje show ! po za tym .. ja bym nawet nie dała rady wyjść na scenę ... a tym bardziej, że swoim kalecznym tańcem wszystko bym popsuła .... -spuściłam głowę w dół
-KINGA!!! Nie denerwuj mnie. - krzyknęła Karolina .
-Nie ! Ja nie dam rady ! - wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju mojego i Justina. Po chwili weszła tam Karolina. Usiadła obok mnie na łożku.
-Jesteś niemożliwa... Kinga... Ja chce dla ciebie jak najlepiej... Ja spelniam swoje marzenia.... Chce zebys ty tez spelniala swoje!
-słuchaj .. ja wiem.. ale zrozum, że do szczęścia nie potrzebuję niczego więcej.. na prawdę, to że tu jestem to już jest coś i to mi wystarczy.. Na prawdę.. te występy nie są mi potrzebne.. co prawda.. chciałabym tańczyć, ale bez przesady .. nie na scenie, z Justinem .. po prostu nie .. bo ja się boję występować i wgl. lubię tańczyć, ale dla siebie ..
-Kinga.! ... Jeżeli to coś zmieni to wystapie z toba....ale tylko spróbuj! Proszę ! Jeden koncert ! Dla mnie? - spojrzała na mnie oczkami szczeniaka.
-Karolina ... ja nie wiem .... na prawdę ... boję się ... a jeszcze jak pomyślę, że tyle ludzi będzie na mnie patrzeć to mnie dreszcze przechodzą
-to nie takie straszne uwierz ! No i będę z tobą..
-no... ale jakim cudem będziesz ze mną skoro przecież ty też występujesz ? co .. nalatasz, nabiegasz się na scenie podczas tańczenia, potem zejdziesz, zaśpiewasz i znów wejdziesz ? -parsknęłam śmiechem
-tak ! To jak .. Zgadzasz sie ?
-no nie wiem... -westchnęłam. nagle do pokoju wszedł Justin
-przeszkadzam ? - zapytał
-eeee ... nie .. -zaprzeczyłam. wszystko byle tylko zmienić temat występu.
-co jest ? -zapytałam szatyna. Chłopak spojrzał mi w oczy i zapytał:
-Zgadzasz się?
-huh .. to mi chyba nie da spokoju ... mogę się zastanowić ?
-eeeeee -Justin przeczesał włosy- nie za bardzo bo za pół godziny musimy być na próbie .. z tobą lub bez..
-kurcze no... boję się ... strasznie ...
-zgadza się. - wtrąciła Karolina i spojrzała na mnie z wielkim uśmiechem - i to mnie tu się dziękuje Justin! - pokazała mu język
-Taaak ! To super ! teraz będziesz występować razem ze mną -uśmiechnął się szeroko Justin. Ja nie chciałam sprawić im przykrości więc tylko potakiwałam.
-chyba na to wygląda -uśmiechnęłam się
-Dobra dziewczyny .. czekają na nas.. -wszyscy wyszliśmy z pokoju i wyszliśmy przed hotel.. po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu tam gdzie miała się odbyć cała próba.
- do tej pory byłam tutaj tylko popatrzeć... a teraz ludzie będą patrzeć na mnie ... -westchnęłam na co Karolina i Justin się uśmiechnęli.
-hahaha dasz radę - Karolina się zaśmiała. weszliśmy do budynku i mieliśmy się przebrać w stroje.
-ym... Ktoś mi będzie musiał pomóc się ubrać.... No wiecie ręka.... Jeszcze boli .. - westchnęła moja siostra.
-Ja mogę ! -krzyknął ze śmiechem Justin.
-eeej ! to moja siostra ! -wrzasnęłam
-Przecież wiem.. żartowałem ... -zaśmiał się i delikatnie mnie pocałował.
-dobra .. ja ci pomogę .. no chyba że nie chcesz ... - zaproponowałam Karolinie.
-Justin jeszcze dzisiaj zarobisz w policzek z otwartej od Kingi -zaśmiałam się dziewczyna - nie nie chcę was , bo wy musicie iść do tamtej garderoby się przebrać bo zaraz będzie próba do BAAB a wy obydwaj występujecie! - Niespodziewanie od tyłu do Karoliny podszedł Niall i ją przytulił.
-okej, okej .... Cześć Niall -wyszczerzyłam się i pomachałam chłopakowi - twój pomocnik się chyba znalazł -zaśmiałam się
-a o co chodzi ?
-Karolina ma mały problem i nie może sama się przebrać, a mojej i Kingi pomocy nie chce więc w samą porę się zjawiłeś -uśmiechnął się Justin- to my pójdziemy tam -wskazał na drzwi mojej i jego garderoby- a wy tam -dodał i wskazał na garderobę Karoliny.
-Justin tylko wiesz Kinga musi się skoncentrować więc żadnych wygibasów w tej garderobie ! - Karolina puściła mu oczko.
-hahahahahahaha ... a może właśnie tego mi potrzeba ? ! -zaśmiałam się głośno. złapałam szatyna za rękę i wciągnęłam do garderoby. szybko się przebraliśmy. Kiedy wyszliśmy Karolina i Niall jeszcze nie wyszli więc nie czekając na nich poszliśmy na próbę. Ja miałam kurs przyśpieszony.. w godzinę musiałam nauczyć się, zapamiętać i ogółem opanować układy.. nie było łatwo, ale miałam dobrych nauczycieli.. W końcu zjawiła się Karolina z Niallem.
-a wy co tak długo ? ja już ogarnęłam połowę układu do BAAB ..
-to tylko 15 minut było ! - bronił się Niall
-taa.. ja już wiem co tam się działo .. -zaśmiałam się a Niall lekko się zarumienił.
- oj cicho tam! - Karolina spojrzała na Justina który gadał właśnie z Alfredo i był bez koszulki - Ubierz się ! -krzyknęła- Dzisiaj jestem w humorze żeby mu dokuczać- dodałam i uniosłam brew. wspięła się na palce i pocałowała Nialla namiętnie
- zobaczymy się później na próbie 1D .
-Eee... Skarbie, nie wiem czy pamiętasz.. ale dziś wyjeżdrzam .. nie będzie próby ...
-O jezu .. - Karolina złapała się z głowę.. - zapomniałam, że to już dziś.
-Przyjechałem się pożegnać. - westchnął smutny. Karolina mocno przytuliła blodnyna tak jak by nie chciała go nigdy już puścić.
-Będę tęsknić - westchnęła przez łzy. Do mnie podszedł Justin i oboje przyglądaliśmy sie jak oni sie żegnają.
-Ja też będę - odpowiedział Niall i jeszcze mocniej przyciągnął do siebie Karolinę. -Kocham cię.. pamiętaj żeby dzwonić.
-No przecież ! ale ty tez masz dzwonić ..
-Będę.. obiecuję .
-Ja też .. - znów namiętnie się pocałowali.. to był ich ostatni pocałunek na dość długi czas więc musiał być wyjątkowy .. aż zrobiłam zdjęcie bez ich wiedzy.. Za nim się od siebie odsunęli ja schowałam telefon.
-No to na razie - podszedł do mnie uściskał po przyjacielsku .
-No trzymaj się - uśmiechnęłam się . Pożegnał się jeszcze z innymi i dopiero potem wyszedł z budynku.. Karolina już zdążyła się trochę pozbierać..
-Spokojnie - pocieszyłam ją .
-Jest okej - uśmiechnęła się . - tańczymy ?
-Taak, jasne ..
*oczami Karoliny*
dołączyłyśmy do grupy. W BAAB strój do tańca był skromny. W tym tańcu były same dziewczyny więc miałyśmy na sobie staniki sportowe,krótkie spodenki z flagą Kanady i do tego jeansową kamizelkę.Niestety mieliśmy problemy techniczne więc mieliśmy 10 minut przerwy.Kinga poszła usiąść obok Justina a ja wpadłam na pomysł.
-Justin..ym.. Zrobiłbyś coś dla mnie ? - zapytałam siadadjąc obok niego.
-zależy co to takiego jest ? -zaśmiał się cicho.
-wiesz... Ja i Kinga jesteśmy Beliebers i wgl i wiemy jak one bardzo cię kochają itd.więc może ja ty i Kinga byśmy zrobili livestream albo poodpowiadali na ich tweety ... - zrobiło mi się głupio ,zaczerwieniłam się - ymm ... Sorki że cię namawiam ..
-nie za bardzo rozumiem ....
-zrobisz livestream? -spojrzałam na niego poważnym wzrokiem. Rzuciłam mój telefon w strone Kingii. Widniały tam tweety od Belieberek które wprost o to błagały- wiem że to głupie że tak nalegam... Ale proszę ..
-Justin... to dobry pomysł.. - wtrąciła Kinga.
-no wiecie, raczej nie ma problemu... dziś nie ma koncertu, cały wieczór jest wolny więc czemu nie ? -uśmiechnął sie szeroko. - to dla mnie przyjemność .. Miło, że sie tak troszczycie o moich fanów .. - uśmiechnął się słodko i objął nas.
-dzięki- Allison nas poinformowała że próba się zaczyna więc wróciliśmy na parkiet.
*oczami Kingi*
Po kilku wyczerpujących godzinach prób wróciliśmy do hotelu
-no to jak... gotowa ? - Zapytał Justin kiedy weszliśmy do naszego pokoju.
-ale na co ?
-Jutro twój 1 wytęp.. -uśmiechnął się. Na samą myśl, serce zaczęło mi szybciej bić.
-taaak .. jasne .. to znaczy... chyba nie mam wyjścia -uśmiechnęłam się nieśmiało.
-nie martw się będziesz niesamowita -złożył na moich ustach gorący pocałunek. Jednym szybkim ruchem zdjął mój sportowy stanik więc został mi tylko mój normalny. - Te spodenki cię nie cisną? -oblizał usta i uśmiechnął się szelmawsko.
-troszeczkę... masz może na to jakiś sposób ? - uśmiechnęłam się i zagryzłam dolną wargę. patrząc mi w oczy powoli odpiął moje spodenki, drugą ręką zjechał z mojego policzka na moje pośladki i przyciągnął mnie bliżej do siebie.
-lepiej? -zapytał, w jego oczach paliły się płomyczki.
-idealnie - zanów zagryzłam dolną wargę i szybkim ruchem ściągnęłam jego białą koszulkę. uśmiechnęłam się po czym musnęłam swoimi wargami usta Justina. ścisnął moje pośladki powodując u mnie cichy jęk przy czym odtworzyłam buzie co on wykorzystał i wśliznął się swoim językiem do moich ust.
-Kocham Cię - wyszeptał. Wziął mnie na ręcę i zaniósł na łóżko. Szatyn naparł na mnie swoim ciałem.
-ja ciebie też - przerwałam na krótką chwilę nasz pocałunek. Justin zaczął jeździć swoimi ciepłymi dłońmi po całym moim ciele, w końcu ze swoimi ustami zszedł na moją szyję i zaczął ssać moją skórę co doprowadzało mnie do szaleństwa ...
-Justin .... ? -przerwałam
-Mhhhm ? -zapytał nie przerywając składania pocałunków na mojej szyi
-nie możemy.. nie teraz -szatyn zaskoczony odsunął się ode mnie
-ale dlaczego ? Jesteśmy chyba dorośli prawda ?
-No tak, ale znając ciebie to pewnie nie masz zabezpieczeń, ja też nie mam.. po za tym obiecałeś zrobić livestreama..
-no tak .. -zawiedziony opadł na poduszkę obok, położył mi rękę na policzku i patrzył mi w oczy- myślałem że inaczej dzisiaj zareagujesz na to wiadomość o Niallu i Karolinie -powiedział i kciukiem jeździł mi po dolnej wardze.
-a jak miałam zareagować ? -byłam zdziwiona bo moim zdaniem zaregowałam normalnie.
-tak... Spokojnie zareagowałaś.. Ona mi to powiedziała o tym wcześnie rano, za nim wstałaś, a potem cały dzień się stresowała - pocałował mnie - no to chodź idziemy -podniósł się.
-Ona jak zawsze przeżywa.. jest dorosła .. co miałam się na nią wydrzeć jak na małe dziecko ? przecież skończyła 18 lat, może robić co jej się podoba ... -wtrąciłam i ruszyłam za szatynem.
-Ejj ! - spojrzał na mnie
-No co ?
-w samym staniku i majtkach pójdziesz? No wiesz mi to tam nie przeszkadza ale tam są Alfredo i Scooter -mrugnął- mogę ja ci dzisiaj wybrac ubrania ? - zasugerował.
-a no tak ... -złapałam się za głowę - skoro chcesz... no to wybieraj .. tylko mam wyglądać normalnie ! -zaśmiałam się
-spokojnie.. będziesz wyglądać pięknie.. -uśmiechnął się i podszedł do szafki i zaczął szukać .Po 5 minutach ubrania które były schludnie pukładane Justin rozwalił.
-oooo ! Mam ! - wyciągnął różowo-czarną sukienkę bez ramionczek- załóż tą - wyzunął rękę z sukienką w moją stronę.
-Justin... czy ty się dobrze czujesz ... ona mi jest do połowy uda ! nie idę na jakąś imprezę tylko do pokoju obok !
-noo doobraaa... A to co ? -wyciągnął z szafki białą bluzkę z napisem 'I Love Bieber'. Spojrzał na napis i spojrzał na mnie- awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww hahahahahaha - ja się zaczewieniłam
-eeee ... a to nie wiem skąd .... to ... no ten ... -zaczęłam się robić czerwona- ohh ! no przecież jestem Belieber ! chyba mam prawo do takich koszulek ! -zaśmiałam się i wyrwałam mu ją z rąk. Porządnie złożyłam i z powrotem schowałam do szafy- to jak ... nadal ty wybierasz mi ciuchy czy sama moge? -uśmiechnęłam się. Justin chwile się zastanowił ..
-Wiem ! - niemal krzyknął. Podszedł do półki z moimi ciuchami. Wyciągnął dla mnie moje ciemno-niebieskie rurki i mi je podał.
-W samych spodniach mam iść ? - zaśmiałam się.
-Nie .. poczekaj chwilkę .. - teraz podszedł do swojej półki i zaczął w niej grzebać. Po chwili wyciągnął z niej jego koszulę koszulę w kratę.. - Masz jeszcze to - uśmiechnął się i mi ja podał. Odwzajemniłam uśmiech i szybko się ubrałam w to co wybrał mi szatyn.
-Nie jest tak źle - zaśmiałam się patrząc na swoje odbicie w lustrze.
-No bo ja wybierałem - wtrącił szatyn i pocałował mnie w policzek. Złapał mnie za rękę i poszliśmy do salonu. Przynieśliśmy laptopa i powoli przygotowaliśmy się do livestreama.. Wcześniej jeszcze Justin powiadomił o tym swoich fanów więc było już ich ponad 30 tysięcy, a liczba ciągle rosła. w końcu byliśmy na żywo...





Dziękuję za komentowanie *sarkazm*
tumblr_mjvyqx5nsO1rgqasko1_500.png
486682_474478452620311_1044276007_n.jpg
tumblr_mp2qohNGKK1sut4juo1_500.jpg
BKrDceCCQAE9W3d.jpg
BQezM4iCYAA1Zmp.jpg
Tagi: Rozdział 31
16.08.2013 o godz. 14:36
Czas wrócić do rzeczywistości.
Dziś z samego rana czyli o godzinie 7 miałam pobudkę. Scooter dobijał się do drzwi pokoju mojego i Justina tak głośno że nie dało się tego ignorować.
-Co się stało ? ! - Krzyknęłam.
-wstawaj !
-Ale po co ? !
-Dzwoń do Karoliny i sama się ubierają bo zaraz macie obie lekcje. - Scooter wysunął głowę zza drzwi. Ja gwałtownie się podniosłam i zrobiłam wielkie oczy.
-Zapomniałam ! -Złapałam się za głowę. - Ughhh.. - Siegnelam po telefon i wybrałam numer Karoliny.
-Haloooo ? - Uslyszalam jej zaspany głos w słuchawce.
-Karolina, wstawaj, budź Nialla ubierają się, weź książki i przyjeżdżaj tutaj bo za godzinę będzie nauczyciel !
-Co ? ! - Była zaskoczona.
-Ja o tym kompletnie zapomniałam.. Dobra, nie gadaj tylko jeszcze przed 8 musisz tu być.. - Mówiąc to szłam do łazienki.
-Okej, okej. Do zobaczenia. Pa - rozłączyła się. Zawiązałam włosy w koka i wzięłam szybki prysznic. Później starannie umyłam zęby, pomalowałam się, wyprostowalam włosy i spryskałam ciało czekoladowym perfumem. Kręciłam się po pokoju szukając ładowarki do telefonu.
-Mmmmmmm.. Co tak ładnie pachnie - Justin zaciągnął nosem powietrze wtedy kiedy ja stalam obok niego..
-Ale jak ?
-No... Tak ładnie.. - Odparł szatyn z zamkniętymi oczami i jeszcze raz wciągnął powietrze - czekolada ! - Wtrącił.
-Aaaaaahaaaa... No to chyba ja - zasmialam się. Chlopak złapał mnie w pasie i jednym ruchem sprawił że lezalam na nim.
-Czemu już nie śpisz ? - Zapytałam
-już dawno nie śpię. Scooter się dobijał chyba z 15 minut do tych drzwi - zaśmiał się
-No... - Przytaknelam - dobra... Puść mnie bo za... - Spojrzalam na zegarek - za 10 minut przyjdzie ten cały nauczyciel, a ja nawet książek nie wypakowalam.. No i Karoliny jeszcze nie ma...
-Musisz isc ?
-No tak ! Ale przecież bede w pokoju obok - zasmialam się i pocałowałam szatyna w policzek. Justin wypuścił mnie z uścisku i bez problemu podniosłam się z niego. Poszłam do walizki. Wyciągnęłam jakieś podręczniki, długopisy i zeszyt. Po chwili w drzwiach.pokoju pojawiła się Karolina.
-Oooo.. Widzę że Justin jeszcze śpi - spojrzała na chłopaka który właśnie leżał na łóżku przykryty do pasa kremowa kołdrą.
-Wcale nie śpię ! - Oburzyl się.
-Dobra, dobra - zasmiala się Karolina.
-Gdzie Niall ? - Zapytałam.
-Gada z Alfredo - Uśmiechnęła się.
-Ahaaa - odwzajemnilam Uśmiech.
W tym samym czasie kiedy weszłyśmy do salonu do drzwi zapukał nauczyciel... A właściwie nauczycielka.. Pani Donovan.
-Dzień dobry - razem z Karolina powitałam ją z uśmiechem.
-Dzień dobry - wydukala - ty pewnie jesteś Karolina - spojrzała na moją siostrę. Ona w odpowiedzi pokiwala głową. - A ty Kinga.. - Teraz spojrzała na mnie.
-Tak - odpowiedziałam stanowczo. Kobieta przedstawiła się nam, a zaraz po tym kazała siadać do książek. Normalnie zaczęliśmy lekcje. Co prawda nie było tablicy i tego wszystkiego, ale i tak jakoś dało się to ogarnąć. Po prawie 3 nieprzerwanych godzinach nauki w końcu mała przerwa. Ja poszłam coś zjeść bo od kiedy wstałam to nic nie jadlam.
Stalam w kuchni, opierałam sie o blat kuchenny a w lewej ręce trzymalam miskę z płatkami czekoladowymi..
-Jak idzie nauka ? - Zapytał zasypany Justin jak wszedł do kuchni.
-Chyba dobrze - odpowiedziałam przełykając płatki.
-To dobrze - szatyn do mnie mrugnął a po chwili oblizał usta.
-Przestan ! -wtracilam. Szatyn rzucił mi seksowne spojrzenie i jeszcze raz oblizał usta przesuwając mnie do siebie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy kiedy ta chwilę przerwało głośne i surowe odchrzakniecie Donovan. Odwróciłam wzrok od Justina i skończyłam jeść płatki. Odłożyłam pusta miskę i wróciłam do Karoliny i Donovan. Przede mną kolejne kilka godzin nauki...
Wybiła 14. Donovan powoli zaczęła sie zbierać. Oczywiście najpierw zadała nam coś dodatkowego na jutro.. Pożegnaliśmy ją z lekkim uśmiechem.
Poszłam do kuchni razem z Karoliną. Myślałyśmy, że właśnie tam będą chłopcy. Jednak nie .. Spojrzałyśmy po sobie ze znakiem zapytania, a potem ruszyłam w stronę mojego i Justina pokoju, łazienki, salonu, przedpokoju i wszystkiego innego .. Nigdzie ich nie było.
-Może pojechali do Nialla?
-Nie wiem ... zadzwoń - zaproponowałam. Karolina wyciągnęła telefon i pośpisznie wybrała numer swojego chłopaka.
-Nie odbiera - wtrąciła po chwili.. - Ty zadzwoń do Justina ... - spojrzała na mnie ..
-Nie da rady ... - westchnęłam.
-Co ? Czemu ?
-Mój kochany chłopak nie zabrał telefonu - podniosłam IPhona Justina z ławy i pomachałam siostrze przed oczami.
-Hahaha .. Mąrdze - Karolina się zaśmiała ja tylko pokiwałam głową ..
-No nic ... poszli gdzieś może coś zalatwić.. nie mam pojęcia.. dajmy spokój i chodźmy ... - przerwałam.
-Gdzie chodźmy ?
-No nie wiem .. Może... pokręcimy się po mieście ?
-No nie wiem . nie chce mi się .. - westchnęła Karolina.
-Tak właściwie to mnie też. - spojrzałam przez okno.. - Karolina.. a może pójdziemy do tancerzy Justina . Pogadamy z nimi - wpadłam na ten pomysł kiedy zobaczyła busa w którym oni aktualnie przebywali..
-Możemy - uśmiechnęła się szeroko. W tym czasie przyszedł Scooter.
-Scooter .... gdzie jest Justin i Niall ? - zapytałam.
-Nie wiem ... powinni być tutaj - rozejrzał się w okół ..
-A widzisz ich gdzieś tutaj ? - Karolina się zaśmiała.
-No nie.. dzwoniliście do nich ?
-No tak ... Niall nie odbiera.
-A Justin ? - w odpowiedzi nic nie powiedziałam tylko pokazałam na telefon który leżał na ławie..
-Aaaahaa - odpowiedział i westchnął. - to ja nie wiem ..
-Okej.. my idziemy.
-Dobra .. narazie - wyszłyśmy na hol i ruszyłyśmy w stronę windy. Zjechaliśmy na parter i tylnim wejściem udaliśmy się na zewnątrz a potem do busa. Kiedy weszłyśmy oni robili sobie taką małą próbę i czwiczyli układ.. Nie zauważyli nas więc w ciszy się im przyglądaliśmy.. Kiedy skończyli zaczęłyśmy bić brawa. Oni zaskoczeni odwrócili się w naszą stronę, a po chwili sią zaśmiali i lekko ukłonili..
-Hahaha .. Fajny macie ten układ - wtrąciła Karolina.
-Eeee. dzięki .. - podeszliśmy bliżej nich i coś tam zaczęliśmy gadać.. Po jakimś czasie ktoś rzucił ..
-Ejjj . może was czegoś nuczymy ? Co wy na to ?
-Wieeesz .... - przeciągnęłam .
-Kinga interesuje się teńcem ! Lubi tańczyć więc może ją czegoś nauczycie ! - wtrąciła Karolina. Rzuciałam jej groźne spojrzenie..
-To super ! Chodź, wstawaj ! - pociągnęli mnie za ręce .. - Dawaj ... Lewa noga przed siebie, a równo z nią falującym ruchem idzie prawa ręka .. - zaczął tłumaczyć i powoli pokazywać ruchy jeden z tancerzy. Powoli mi to jakoś wychodziło. Karolina mi się tylko przyglądała i coś czasem szeptała z innymi. Z każdym ruchem jak to mówili ' szło mi coraz lepiej' .
-No to umiesz już wszystko .. To znaczy większość układu.. Zatańczysz z nami ? - spojrzała na mnie jedna z tancerek i się uśmiechnęła.. Ja niepewnie odpowiedziałam :
-Ymm.. no jasne !
-No to zaczynamy ! - właczyła muzyką, ja stałam trochę z tyłu, ale nie całkiem.. - 5, 6, 7, 8 ! - zaczeliśmy tańczyć.. Bałam się, że coś pomylę... Potknę się o własne nogi, albo co najgorsza coś rozwalę.. Jednak nie było tak strasznie.. Pomyliłam się chyba ze 2 razy, ale to naszczęście były takie małe pomyłki ..
-Poszło ci świetnie ! - usłyszałam za sobą głos Justina i oklaski.. Odwróciłam się na pięcie a za sobą zobaczyłam Nialla i Justina klaskających..
-Widziałeś to ? ! - spanikowałam, a zerce zaczęło mi szybciej bić ...
-No tak.. Byłaś świetna skarbie ! - podszedł bliżej i pocałował mnie w policzek. Ja czułam jak się rumienię.. Gładził mnie swoją dłonią po moim prawym policzku.. Lekko się zaśmiałam.
-Z czego się śmiejesz ? - zapytał szatyn.
-Przypomniało mi się ... jak zemdlałam.. Hahaha- zaczęłam się śmiać, a on razem ze mną.
-Tak... to było dobre.. Szkoda, że teraz nie mdlejesz ... - westchnął.. - chyba już ci się nie podobam tak jak kiedyś ...
-Nie ! Justin zwariowałeś ? ! Podobasz mi się z dnia na dzień coraz bardziej.. o ile to jeszcze mozliwe..
-To czemu nie mdlejesz ?
-Nie wiem .. może dlatego, że jestem już trochę przyzwyczajona do twojego towarzystwa.. Ale czasem mam takie momenty, że na twój widok mam ciarki- szepnęłam mu na ucho..
-Wiesz co dziś za dzień ? - uśmiechnął się zadziornie .
-Ponieeeedziałek ?
-Nie ... to znaczy tak.. ale dziś jest 3 rocznica naszego pierwszego spotkania .. 6 listopad .. - uśmiechnął się szeroko .. Zaumrowało mnie bo kompletnie zapomniałam...
-Zapomniałam ... Przepraszam Justin.. Ja.. - przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
-Nie szkodzi skarbie... Mam dla ciebie małą niespodziankę - szatyn pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy z busu prosto do czarnej limuzyny.
-Gdzie jedziemy ?
-Zobaczysz - uśmiechnął się i ruszyliśmy.
*oczami Karoliny*
Kinga z Justinem poszli.. Ja z Niallem jeszcze chwile siedzieliśmy z tancerzami, ale potem się zabraliśmy do hotelu chłopaka. O dziwo chłopaków z jego zespołu nie było więc byliśmy sami... Początkowo oglądaliśmy film.. Potem Niall poszedł do łazienki wykąpać się, a ja do pokoju. Kiedy blondyn wszedł do pokoju ja stałam w samym staniku i ubierałam koszlukę do spania.. Niall podszedł do mnie przyciągając mnie do siebie, przez co przylegałam do niego całym ciałem. Oplatając ręce na jego szyji, przyciągnęłam go bliżej do siebie - jeśli to było możliwe
Naparł swoim ciałem bardziej na mnie, chwytając w dłonie moje biodra i je ściskając. Jęknęłam, nie przerywając pocałunku, mierzwiąc palcami jego włosy. Zjeżdżając dłonią po moich plecach, przytrzymał ją tam chwilę, po czym przesuwając je na moje pośladki. Ścisnął je, sprawiając, że gwałtownie złapałam powietrze, co dało mu dostęp do mojej buzi, na który czekał. Wślizgując się do moich ust, nasze języki zaczęły toczyć walkę. Jęknęłam, ciągnąc go za włosy.
Jeszcze mocniej na mnie naparł, pewnie ściskając mój tyłek. Oderwał się ode mnie tylko na sekundę, po czym przechylił głowę i jeszcze raz złączył nasze usta, ponownie dołączając swój język. Adrenalina wystrzeliła w moich żyłach. Wsadziłam ręce pod jego koszulkę po czym ją ściągnełam. Podniósł mnie, przez co oplotłam go nogami w biodrach. Blondyn całował moją szyję doprowadzając mnie do jeszcze większego podniecenia.
Z moich ust wydobywłay się ciche jęki, przez co wbijałam paznokcie w jego plecy. Moja dolna część ciała pulsowała od seksulnego napięcia. Musiałam szybko coś z tym zrobić, więc zjechałam dłońmi po plecach szatyna i delikatnie zsunełam jego spodenki. Niall powoli podchodził do łóżka a już po chwili leżał napierając swoim ciałem na moje.
Delikatnie podniósł mnie żeby móc ściągnąć stanik. Spojrzał na mnie ze znakiem zapytania w oczach bo z tyłu nie było odpięcia. Cicho się zaśmiałam. Złapałam go za kark i wyszeptałam mu do ucha:
-zapięcie jest z przodu
Blondyn jeździł ręką po moim udzie, brzuchu aż w koncu doszedł do piersi. Jednym szybkim ruchem odpiął stanik i rzucił go gdzieś na bok. Ściskał, masował, całował moje atuty, przez co zaczełam jęczeć. Zagryzłam dolną wargę, kiedy jego dłoń zaczeła zsuwać moje majtki. Kiedy się już ich pozbył spojrzał na mnie i powiedział:
-jesteś tego pewna ? - Złapałam dłońmi jego twarz i musnełam jego wargi
-nigdy nie byłam tak pewna, jak teraz - powiedziałam na co chłopak ponownie złączył nasze usta. Na chwilę się oderwał wyciągając paczkę prezerwatyw ze spodni i rozrywając opakowanie zębami nałożył na siebie gumkę.
- Niall - wyszeptałam na co spojrzał na mnie
- słucham skarbie? - powiedział i zbliżył się do mnie twarzą
- kocham Cię -wyszeptałam na co on odpowiedział mi w usta "ja Ciebie też"
Nasze usta ponownie złączyły się w namiętnym pocałunku. nie odrywając się od moich ust, jedną ręką rozchylił moją nogę i jeszcze bardziej przyległ do mnie ciałem. Po chwili wszedł we mnie, delikatnym ruchem. Głośno jęknełam, wyginając się w łuk. Poczułam jak przez moje ciało przeszedł paraliż ale po chwili znikł. Niall na początku poruszał się delikatnie, jakby bał się że sprawia mi ból. Całował mnie po szyi a jego ruchy były coraz szybsze i mocniejsze. Z moich ust wydobywały się jęki, których nie byłam w stanie opanować. Czułam, że jeszcze chwila a eksploduję.
pokój był przepełniony naszymy nie równymi oddechami, dyszeniami i jękami. Wchodził coraz głębiej i gwałtowniej.
-Niall! - krzyknełam jego imię bo czułam że już blisko i zaraz dojdę. Wbijałam paznokcie w jego skórę z rozkoszy.
Po dwóch mocnych pchnięciach chłopaka, krzyknełam tak głośno, że chyba było mnie słychać na ulicy.
Po chwili blondyn wyszedł ze mnie i opadł obok mnie. Podniosłam się i przykryłam nas kocem.
Położyłam się na jego torsie. Chłopak objął mnie i powiedział
-nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Cię kocham. - Podniosłam głowę żeby móc na niego spojrzeć i odpowiedziałam
-ja Ciebie też Niall - i ponownie położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Leżeliśmy tak w ciszy przez jakieś 10 minut. Podniosłam się do pozycji siedzącej i owinełam prześcieradłem.
- gdzie idziesz? - zapytał uważnie mi się przyglądając
- ubrać się - odpowiedziałam i wstałam z łóżka
- nie musisz się ubierać, nago wyglądasz lepiej- powiedział i uśmiechnął się szelmowsko
Rzuciłam mu tylko delitatny uśmiech i poszłam z ubraniami do łazienki. Ubrałam na siebie czystą bieliznę i ciuchy do spania.. Kiedy wrócilam Niall leżał na łóżku w bokserkach.. Położyłam się obok niego, przykryłam kołdrą i powiedziałam :
-Dobranoc.
-Dobranoc ślicznotko - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
*Oczami Kingi*
Jak się okazało pojechaliśmy do jakiejś restauracji na romantyczną kolację, którą Justin przygotował z okazji tego dnia. W środku kolazji szatyn wstał od stołu i podszedł do mnie szepcząc do ucha :
-Mam coś dla ciebie... Zamknij oczy -zrobiłam tak jak mi kazał i zamknęłam oczy. Poszułam jak przeżuca moje włosy na moje lewe ramię. Po chwili po mojej szyi przeszedł dreszcz, ponieważ poczułam chłód jakiegoś łańcuszka.
-Już - szatyn powiedział trochę głośniej. Otworzyłam oczy i spojrzałam na naszyjnik. Widniał na nim napis 'Love'. Przejechałam palcami po literach a w oczach zebrały mi się łzy .. Wstałam i teraz byłan twarzą w twarz z szatynem.. Uśmiechnęłam się, spojrzałam na łańcuszek jeszcze raz i powiedziałam :
-Dziękuję Justin ... Jest wyjątkowy - uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił uśmiech, a po chwili wpił się w moje usta. Nagle w tle zaczęła lecieć muzyka a światła zgasły.. Leciała jakaś wolna piosenka, na nas padło lekkie światło.. Przerwałam na chwilę pocałunek, rozejrzałam się w okół i się zaśmiałam się .
-Długo to planowałeś ?
-No.. z tydzień może ? - zaśmiał się i dał mi buziaka w usta. Szatyn złapał mnie w talii przyciągając do siebie, ja zarzuciłam swoje ręcę na jego szyję i w rytm muzyki powoli zaczęliśmy się poruszać. Justin i ja patrzeliśmy sobie nie przerwanie w oczy.. Po jakimś czasie oparłam swoją głowę na jego ramieniu.
Kiedy piosenka się skończyła szatyn spojrzał na mnie i chwycił mnie za rękę mówiąc :
-Chodźmy bo się spóźnimy - prawie krzyknął i z radością wyciągnął mnie z tej restauracji .. Znów wsiedliśmy do limuzyny. Podjechaliśmy pod wierzę Eiffla. Zachwycona tym pięknym widokiem nic się nie odzywałam.. Wyszliśmy z auta i po jakiś 15 minutach byliśmy na szczycie budowli.. Podeszłam do barierek i podziwiałam piękne niebo pełne gwiazd i księżyc w pełni. Justin podszedł do mnie, złożył kilka pocałunków na mojej szyi i objął mocno w talii.
-Kocham Cię - wyszeptał.
-Ja ciebie też Justin - spojrzałam na niego i po chwili złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
Zaczęło się robić zimno, na moich rękach pojawiła się gęsia skórka co Justin zauważył i szybko zareagował. Ściągnął swoją bluzę i zarzucił ją na moje ramiona. Złapał mnie za rękę i powiedział :
-Wracajmy ... robi się zimno .. - tak jak powiedział, wróciliśmy do hotelu. Oczywiście tam paparazzi. Justin chwycił mnie mocno za rękę i jak najszybciej przeszliśmy przez tłum prosto do hotelu. Wjechaliśmy windą na nasze piętro i wróciliśmy do pokoju.. Tam w salonie wszyscy w ciszy siedzieli i oglądali jakiś horror.. Bez słowa poszliśmy do pokoju. Wzięłam ciuchy do przebrania się i ruszyłam w stronę łazienki. Justin chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił twarzą do siebie :
-Idziesz się kąpać ?
-No taaak .. - uśmiechnęłam się.
-A wiesz, że trzeba oszczędzać wodę ?
-I co w ziawku z tym ? to znaczy, że mam się nie wykąpać, albo cociaż zębów umyć ? !
-Nie .. to oznacza, że trzeba się kąpać w parach - uśmiechnął sie zadzronie i oblizał usta.. Ja się tylko zaśmiałam i ruszyłam do łazienki..
Wykąpałam się i wróciłam do pokoju..
-Jesteś zły, że nie oszczędzimy wody ? - położyłam dłonie na ramionach szatyna.
-Bardzo .. - powiedział..
-Co mam zrobić, żebyś nie był zły ? - w odpowiedzi wzruszył ramionami.. Po chwili gwałtownie się odwrócił i położył się na mnie, całując mnie przy tym. Jeździłam rękoma po trosie i plecach szatyna. On zaczynając od moich ud jechał powoli coraz wyżej.. Powoli pozbyłam się jego koszulki i spodni, potem on mojej koszulki.. Leżeliśmy teraz w samej bieliźnie.. Kiedy nagle Justin się odsunął ode mnie..
-Nie możemy ...
-Czemuu ?
-Nie mam gumek Kinga ... - westchnął..
-Ohhh.... - westchnęłam.. - ja też nie mam ... - położyłam się obok.
-Dziś też nic z tego ... - wtrącił Justin. - ale to nie zmienia faktu, że i tak cudownie się dziś z tobą bawiłem ..
-Ja też Justin.. Kocham cię .
-Ja ciebie też.. bardzo cię kocham.. - pocałował mnie w czoło, potem objął i tak zasnęliśmy
tumblr_mqxm9dCGrE1s2chx0o1_500.png
tumblr_mr9j7jFda81rey538o1_500.png
1006313_186986441478889_1699689575_n.jpg
tumblr_mr4qe4k8OL1qjls7vo1_500.jpg
tumblr_mquw36xPl71r01sado1_500.jpg
Tagi: Rozdział 30
10.08.2013 o godz. 16:59
Kiedy się obudziłam Justin jeszcze spał, więc na plcach poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i napisałam do Natalii. Dziś niedziela więc na pewno nie spała o 9 nad ranem.
Ja: Cześć Nati. ;* Co tam ?
N:Heeeej! <3 A wszystko okej. A u ciebie ? Co u Karoliny i Nialla, ciebie i Justina ? ;3
J:Eee... U Karoliny i Niall okej, a co u mnie i Justina to nie jestem pewna co się dzieje.
N:CO?! CO SIĘ STAŁO?! WEŹ DO MNIE ZADZWOŃ!
J:Okej... ale to za 20 minut. Ja się ogarnę i nie wiem... pójdę na jakiś spacer bo nie chcę żeby ktoś usłyszał i się obudził, a wzłasza Justin.. :) - wysłałam sms'a i nie czekając na odpowiedź poszłam do łazienki. Ogarnęłam się jakoś, pomalowałam, ubrałam, a włosy rozczesałam i jeszcze raz spięłam w nieuczesanego koka. Wyszłam po cichu z pokoju hotelowego i zjechałam windą na parter. Potem tylko wyszłam bocznym wyjściem ponieważ przy głównym było pełno ludzi. Szłam powoli chodnikiem i w końcu zadzwoniłam do przyjaciółki.
-Kinga ... co się stało ? ! - wypytywała zdenerwowana Natalia.
-No.. wczoraj po koncercie Justin chciał jechać do jakiegoś klubu. Ja mówiłam, że lepiej będzie, jak pojedziemy do hotelu, ale on nie chciał i powiedział, że ja sobie mogę jechać do hotelu i za nim wyszedł bez pożegnania z auta powiedziałam, że niech robi co sobie chce. Potem jakoś przed 2 w nocy przyszedł do domu, położył się obok mnie i zasnął. Też bez słowa..
-Ojeju... Ale przecież powiedziałaś mu że niech robi co chce..
-No tak ale.... - przerwałam bo nie wiedziałam co powiedzieć dalej. - No dobra .. czyli że chcesz mi powiedzieć, że Justin zrobił jak najlepiej zostawiając mnie bez pożegnania i że poszedł sobie balować z kumplami w jakimś klubie nocnym ? tak ? !
-Nie ... Tego nie mówiłam ! - protestowała - chciałam tylko ci powiedzieć, a właściwie uświadomić, że ty mu pozwoliłaś tam iść !
-No niby tak ! Ale nie wiem ... mógł się pożegnać czy coś! W ogóle ja nawet nie wiem co tam się działo w tym klubie ! Przecież dobrze wiesz, co jest w większości klubach nocnych !
-Czy ty sugerujesz, że on mógł coś takiego zrobić ? !
-No nie ... ale.. pod wpływem alkoholu może zdażyć się wszystko !
-KINGA !
-No co ? !
-Dobrze wiem i ty też wiesz, że Justin dużo nie pije.. Co najwyżej kilka drinków które za pewne mu nie zaszkodzą !
-Tak.. przy mnie ! a skąd wiesz co robił jak mnie tam nie było ? !
-No nie wiem.. ale musisz mu zaufać... idź z nim pogadaj... wytłumaczcie to sobie, a nie będziesz się martwić być może i oby niepotrzebnie... Przecież chyba się nie pokłócicie i nie zerwiecie przez takie coś ! Kinga proszę cię opanuj się ! Wiem, że możesz być zazdrosna, a nawet powinnaś bo to Justin Bieber, ale chyba dobrze wiesz i jesteś tego pewna, że on cię kocha !- Natalia miała rację, którą jej przyznałam.
-No widzisz ! To teraz, wracaj do hotelu i pogadajcie ... - zrobiłam tak jak mi kazała. Wróciłam do hotelu. Ledwo przekroczyłam próg drzwi, a Justin już stał przede mną.
-Justin, co ty tu .... ? - nie dokończyłam.
-Shhh ... Gdzie ty byłaś ? ! Obudziłem się rano, nigdzie cię nie było i nie mogłem się dodzwonić do ciebie ....
-Poszłam się przejść Justin.. spokojnie .. - wyminęłam go i poszłam usiąść na kanapie. Szatyn zajął miejsce obok. Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam z kulą w gardle.
-Justin.... ?
-Co jest ? Coś się stało ? Przecież musiało się coś stać... inaczej byś tak nie wyszła... to moja wina ? To przeze mnie ? Albo.... nie wiem ... JESTEŚ W CIĄŻY ? !
-Co ? ! - zrobiłam wielkie oczy.
-No.... powiedz.. tak czy nie ?
-Nie wiem ! Ale nie ! no coś ty ! Justin nie ! Nie jestem w żadnej ciąży... - zaprotestowałam stanowczo.
-Okej.. no więc co jest ? - zapytał już spokojniej.. Ja się nie odzywałam chwilę - to przeze mnie ? Przez ten wczorajszy wieczór tak ? - dodał. Ja tylko wzięłam głeboki wdech i wydech - Kochanie ..- złapał mnie za ręcę, spojrzał głęboko w moje oczy, w których powoli zbierały się łzy. - wiem.. nie powinienem wtedy tam iść, ale chciałem... Jak już tam wszedłem to chciałem się wycofać, wrócić do samochodu, ale było za późno.. Wy już pojechałyście.. Chciałem do ciebie zadzwnić, ale przed koncertem oddałem ci swój telefon i nie miałem za bardzo jak bo mi go nie oddałaś. A, że inni nie mieli twojego numeru, a ja nie znałem na pamięć to było jeszcze gorzej.. - uśmiechnął się lekko - posłuchaj wiem, że sprawiłem ci przykrość, za co bardzo, ale to bardzo cię przepraszam.. W klubie nie wypiłem nic, tylko kilka łyków zwykłego soku. Siedziałem tylko i czekałem aż wibije 1. Wtedy mieliśmy się zbierać. Kiedy przyjechałem ty już spałaś, więc nie chciałem cię budzić i tylko się położyłem obok, bo wiedziałam, że możesz być na mnie zła. Dlatego strasznie się przepraszam.. Nigdy nie chciałem i nadal nie chcę, żebyś przeze mnie cierpiała bo to mi łamie serce.. Kocham cie nie zapomnij o tym. - patrzałam cały czas w jego głębokie, czekoladowe oczy i nasłuchiwałam tego co mówi.. Kiedy skończył po moim policzku spłynęła samotna łza, którą on szybko wytarł swoją dłonią.
-Ja też cię kocham i też przepraszam. nie powinnam tak reagować.. - przytuliłam się do niego mocno i chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.
*Oczami Karoliny*
Poranek spędziłam na wesoło z chłopakami, tak samo jak i popołudnie. Siedzieliśmy, oglądaliśmy filmy, rzucaliśmy się czym popadnie.. Louis stłukł wazon rzucając w niego poduszką. Potem zwalił to na Liam'a który później musiał to posprzątać. Ja o mało co nie stłukłam talerza, bo niosłam na nim jedzenie a wpadł na mnie Zayn oblewając mnie przy okazji piciem..
-Zayn ! Uduszę cię! - krzyczałam ze śmiechem.
-Dobra, spokojnie .. - zaśmiał się. - spierze się.. - dodał .
-Taaaa - odłożyłam na blat talerz który ledwo trzymałam i poszłam się przebrać. Kiedy wróciłam, talerz na którym było pełno naleśników był pusty, a chłopaki tylko udawali, że to nie oni..
-Zostawiłem jeden dla ciebie - szepnął Niall i podał mi mały talerzyk z naleśnikiem z dżemem. Uśmiechnęłam się i podziękowałam mu pocałunkiem .
-To... kiedy jedziecie ? - zapytałam biorąc kęs naleśnika.
-Eeee... no we wtorek... - wtrącił Harry z Niallem.
-Ooooo. - dodałam ponuro. - my chyba w środę bo Justin kolejny koncert ma w Hiszpanii w piątek - dodałam z lekkim uśmiechem.
-A tak w ogóle to jak ci się występuje ? - zapytał Harry.
-Eee.. no dobrze . Wiesz to było moje marzenie, żeby śpiewać. Co prawda nie robię tego zawodowo, nie nagrywam piosenek, nie zarabiam tysięcy, nie mam wielkiej popularności jak wy czy Justin czy jaka kolwiek gwiazda . Ale cieszę się, bo mogę występować .. Kto wie .. ? Może jeszcze coś z tego wyjdzie ? Do końca trasy jeszcze daleko, więc jak na razie zostają mi występy z Justinem - uśmiechnęłam się.
-Na prawdę świetnie ci idzie ... - wtrącił Liam.
-A skąd wiesz ? - zapojrzałam na niego.
-No bo ten... Byliśmy na wczorajszym koncercie..
-Niall, wiedziałeś ? ! - zapytałam.
-No tak .. - uśmiechnął się.
-Czemu ja się dowiaduję ostatnia ? ! - zaśmiałam się.
-No bo po co ci to było wiedzieć ? - zaśmiali się chłopacy.
-No nie wiem - wtrąciłam i dokończyłam jeść naleśnika.
Było dopiero po 15, a my nie mieliśmy kompletnego pojęcia co można by zrobić. Siedzieliśmy w ciszy i każdy patrzał na co innego. Tą ciszę przerwał dzwonek mojego telefonu. Wyciągnęłam go z kieszeni i odebrałam :
-Cześć - usłyszałam Kingę - słuchaj jest sprawa.. Dziś niedziela, z tego co wiem to nasi chłopcy nie mają dziś żadnego koncertu i żadnych planów na dziś więc wspólnie wymyśliliśmy, żeby pojechać na halę sportową i zagrać w coś..
-To może być nawet dobry pomysł - uśmiechnęłam się - poczekaj zapytam chłopaków - odsunęłam telefon od ucha i ich zapytałam oni tylko papatrzeli na siebie i jednym głosem się zgodzili.
-No to jedziemy - znów przyłożyłam telefon do ucha - no to o której, jak i gdzie ? - zapytałam
-Wiesz.. może za jakieś pół godziny pod tą całą halą.. Wyślę ci adres sms'em. Pa - rozłaczyła się i po kilku minutach dostałam sms'a z adresem. Szybko się zebraliśmy i pojechaliśmy na wyznaczone miejsce. Justin, Carly, Alfredo, Kinga i kilku ochroniarzy Justina już tam byli i czekali na nas.
-Spóźniliśmy się - zapytał Louis
-Nie, po prostu my byliśmy wcześniej - zaśmiała się Carly. Weszliśmy do wielkiej hali.
-No to w co gramy ? - zapytała Kinga. W tym momencie każdy rzucał swoje propozycje. Każdy chciał coś innego. W końcu zaczęły się sprzeczki ..
-EJ ! - krzyknęła Kinga .. - najlepiej będzie jak zagramy w coś w czym wszyscy będą mogli wziąć udział w tym samym czasie ... Czyli gra zespołowa ! Na przykład ... koszykówka, siatkówka, piłka ręczna i nożna... hokej.... jakie są jeszcze gry zespołowe ?
-Ringo ! - wtrącił Liam
-Taak właśnie, ringo - zaśmiałam się.. - no to jak ? co pierwsze ? - Justin był za koszykówką i hokejem, chłopcy z 1D byli za piłką nożną i Liam też za ringo, ja mogłam grać we wszystko, Alfredo było wszystko obojętne, a Kinga mogła grać we wszystko tylko nie piłkę ręczną. W końcu wybraliśmy piłkę ręczną. Kinga była załamana. Nienawidziła piłki ręcznej, w dodatku nie umiała za bardzo grać. Mimo to starała się jakoś współpracować z drużyną. Poźniej zagraliśmy w kosza.. Justin popisał się swoimi umiejętnościami i jego drużyna wygrała. Potem siatkówka.. I tu był największy problem z dobraniem osób do drużyny.
*Oczami Kingi*
Myślałam, że nie wytrzymam. Każdy chciał, żebym ja była z nim w drużynie bo kiedyś jeździłam na zawody i uważają, że jestem najlpesza..
-Ej ! Spokój ! Dustin ! - zawołałam jednego z ochorniaży Justina .
-Co jest ?
-Ejj... pomóż nam wybrać kto ma z kim być w dużynie do siatkówki.. - złożyłam ręce jak do modlitwy. Dustin się zgodził. Po jakimś czasie wybrał. Ja byłam z Louisem, Niallem, Carly. W przeciwnej drużynie była Karolina, Justin, Zayn i Harry.
-Okej, dzieki.. - uśmiechnęłam się i weszliśmy na boisko i zaczęliśmy grać. Nie było łatwo, bo każdy był w czymś dobry.. Na prawdę. Walka była zacięta. Na dodatek moją uwagę odwracał Justin, ja jego, a Karoliny uwagę odwracał Niall a ona jego.. I tak za bardzo nie mogliśmy się skupić na grze.. Ale w końcu się jakoś udało i gra skończyła się remisem. Tak samo jak w piłce ręcznej. Zagraliśmy jeszcze krótkiego mecza w piłkę nożną i pojechaliśmy do hotelu. Jak wróciliśmy było jakoś po 19.
Wszyscy siedzieli w swoich pokojach, tylko ja z Justinem w kuchni. Wzięłam sobie ananasa i zaczęłam jeść. Kiedy sok spłyną mi policzku odsunęłam głowę do tyłu, żeby nie kapło mi na ubrania.
-Nie rób tego - szepnął mi szatyn do ucha. Ja wytarłam ręce husteczką i spojrzałam na szatyna :
-Ale czego ?
-Prowokujesz mnie...
-Justin... powinieneś się leczyć .. - tobie wszystko kojarzy się z... - przerwałam bo szatyn wpił się w moje usta i zaczął namiętnie całować. Wsunął swój język do mojej buzi, nie przerywając pocałunku podniósł mnie, ja oplotłam jego biodra swoimi nogami i szatyn poszedł do pokoju. Zatrzasnął drzwi nogą, położył mnie na łóżku i naparł na mnie swoim ciałem. Jeździłam swoimi dłońmi po jego torsie, a on po moich odkrytych udach. Nagle do pokoju wpadła Carly. Zrzuciłam z siebie szatyna i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Przeszkodziłam ? - zapytała śmiejąc się cicho.
-Troche - wtrącił Justin. Zmierzyłam go wzrokiem i szturchnęłam łokciem w żebra na co on lekko jęknął. - Co cię tu sporwadza? - zaśmiał się Justin.
-No wiesz... Mój pokój chciałam odpocząć prawda .. - zaśmiała się Carly .. Rozejrzałam się po pokoju 'Kurde, ale wpadka ! To nie nasz pokój ! ' - pomyślałam.
-Przepraszamy ... Ja nawet nie wiem jak.... - przerwałam.
-Spoko, nie szkodzi - uśmiechnęła się Carly - i tak chyba do niczego nie doszło - zaśmiała się.
-Sorki - uśmiechnęłam się przepraszająco. Złapałam szatyna za ręke i wyszliśmy z jej pokoju. Poszliśmy tym razem do naszego.
-Coś ty narobił ? ! Do pokoju Carly ? !
-Ejj... myślałem, że to nasz.
-No to więcej zamiast mnie całować to patrz na drogę !
-To nie moja wina ! Sprowokowałaś mnie ! - oblizał usta.
-Teraz to ty prowokujesz mnie !
-Wcale nie ..
-Wcale tak !
-Nie !
-Ju.... - przerwał mi wsówając swój język do mojej buzi. Teraz nasze języki toczyły walkę o dominację. Nagle z salonu usłyszeliśmy krzyk Alfredo :
-Justin ! Jazzy dzwoni !
-Chyba dziś nic z tego - odsunął się ode mnie szatyn .
-No chyba jednak nie - zaśmiałam się i poszliśmy do salonu. Szatyn wziął telefon od Alfredo i zaczął rozmawiać z Jazzy. To było takie słodkie jak on się do niej wzracał, że kocha, że tęskni. Później romzaiwał z Jaxonem i Pattie. Ja siedziałam z Alfredo i Carly i gadaliśmy. Po jakiejś godzinie Justin do nas dołączył. Pogadaliśmy trochę w czwórke potem ja poszłam się wykąpać. Zaraz po mnie poszedł Justin. Ja w tym czasie, leżałam w łóżku i patrzałam w sufit.
Justin wyszedł z łazienki, położył się obok mnie.
-Justin ... ?
-Mhmmm ?
-Mamy listopad no nie ? A w grudniu są święta no nie ? no i ten.. mama coraz częściej dzwoni i wypytuje czy do niej przyjedziemy .. ja mówię, że przyjedziemy, ale tak na prawde to nie wiem jak to będzie..
-Posłuchaj skarbie.. Ja też za bardzo nie wiesz jeszcze jak to dokładnie będzie.. Może spotkamy się wszyscy razem i w ogóle. Jeszcze nie jestem pewny więc... porozmawiajmy o tym jutro.. Teraz jest późno. Oboje jesteśmy zmęczeni więc.. Chodźmy spać..
-Okej .. Dobranoc - pocałowałam go w policzek wtuliłam się w niego. On objął mnie i całując w czoło życzył kolorowych snów.



Kochani, ponieważ nie będzie mnie przez nastepne dwa tygodnie, bo jadę do dziadka, a tam brak internetu ;c to teraz dodaję rozdział ♥ Tu jest jeden, za chwilę dodam drugi :D Bardzo was kocham i dziękuję za komentarze pod ostatnim rozdziałem ♥ Przepraszam, ale nie zdążę już was powiadomić o tym, że dodałam, ponieważ, jest późno ... no może kilka osób c: ILY ♥
tumblr_mq6bsyN5ol1qlg4ryo1_500.jpg
tumblr_mq9b3rRGfv1r57wqqo4_500.png
tumblr_mq9b3rRGfv1r57wqqo7_500.png
319769_476323209071431_1806505625_njdhdfhsh.jpg
tumblr_mq4shdAVIK1rq9y07o1_500.png
Tagi: Rozdział 29
22.07.2013 o godz. 23:56
Wstałam wcześniej niż zazwyczaj wstaje. Było jakoś po 8. Wszyscy jeszcze spali z wyjątkiem Karoliny. Siedziała na kanapie ze skulonymi nogami i okryta kocem..
-Ejj.. Co jest ? - Zapytałam
-Niall nie odpisał.. Pewnie jest na mnie wściekły...
-Na pewno nie jest.. Karolina jeżeli na prawdę cię kocha to powinien cię zrozumieć.
-Może i masz rację.. Chyba przydałoby się tam wrócić... - Ciągnęła - i wszystko wyjaśnić... - Dodała
-czekaj.. Zjemy śniadanie i pojadę z tobą... Jeżeli chcesz oczywiście - zaproponowałam
-Nie dzięki, wydaje mi się że powinnam z nim pogadać w 4 oczy... - Uśmiechnęła się lekko.
-Jak uważasz - wstałam z kanapy i zrobiłam nam jakieś śniadanie.
Na talerzu zostały ostatnie 2 kanapki. Do salonu wszedł Alfredo, przechodząc do kuchni wziął sobie jedną kanapkę. Potem przyszła Carly i zabrała ostatnią kanapkę.
-Justin jeszcze śpi ? -Zapytała Carly, a szatyn jak na zawołanie wyszedł z pokoju i przyszedł do salonu.
-A dla mnie gdzie ? ! - Spojrzał na każdego z nas po kolei. Każdy miał kanapkę w ręku. Chłopak usiadł obok mnie i wyrwał mi kanapkę z ręki.
-Ejj ! To moje ! - Zaśmiałam się.
-Już nie.. - Odpowiedział z uśmiechem i wgryzł się w kanapkę...
Wszyscy po kolei wstawali i się szykowali. Odziwo nikt nie pytał skąd wzięła się tu Karolina. Ale z drugiej strony to chyba dobrze...
Karolina siedziała z nami tak jakoś do 15 potem pojechała do Nialla.
*oczami Karoliny*
Pojechałam to tego hotelu, na szczęście zapamiętałam numer pokoju, zapukałam do białych drzwi.
-Cześć Karolina - powitał mnie szerokim uśmiechem Harry.
-Cześć... Eee.. Jest Niall ?
-Nie... - Ta odpowiedź mnie zaskoczyła, spodziewałam się innej.
-Eeemm no dobra. W takim razie, ja lepiej pójdę. Jak wróci to daj znać - Uśmiechnęłam się i wyszłam przed hotel. Stanęłam na środku chodnika, spojrzałam przed siebie 'przecież nie wrócę z powrotem do Kingi i reszty..' pomyślałam. Po chwili ktoś od tyłu zakrył mi oczy. Zaniepokojona zapytałam
-Kto to?
-przepraszam... - Usłyszałam głos Nialla - no wiesz, za wczoraj.. To moja wina, nie chciałem żeby tak wyszło.. - Odwróciłam się do niego twarzą. Blondyn patrzył mi głęboko w oczy tak jak ja jemu. Widać było że mu przykro. Pod powiekami zaczęły mnie kłuć w oczy słone łzy. Bez słowa przytuliłam go mocno.
-Zapomnijmy o tam tym - szepnęłam mu do ucha. Ten w odpowiedzi tylko się uśmiechnął i dodał :
-Bardzo cię kocham i nigdy nie chciał bym żebyś robiła coś wbrew własnej woli..
- Ja też cię kocham - i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Odsunęliśmy się od siebie. Niall spojrzał na mnie z uśmiechem a zza pleców wyciągnął czerwoną róże.
-to na przeprosiny.. Mam nadzieję że nie jesteś aż tak zła za tamto.. - Wręczył mi różę.
-Niall dziękuję, ale nie mówmy już o tym - uśmiechnęłam się i przyjęłam różę. Blondyn złapał mnie za rękę i poszliśmy na krótki spacer. Potem weszliśmy do jakiejś restauracji i zjedliśmy kolację przy świecach.
-Ty to chyba miałeś wszystko zaplanowane ... - powiedziałam do Nialla kiedy wyszliśmy z restauracji. Złapał mnie za rękę, pocałował w policzek i odpowiedział :
-Jak mam przepraszać to raczej w dobrym stylu.. - uśmiechnął się, ja to odwzajemniłam.
-Niall ! Jest prawie 19 ! - krzyknęłam
-No i co w związku z tym ?
-Koncert !
-O boże ! Zapomniałem .... eeee.... chodź... - pociągnął mnie za rękę. zadzwonił do swojego menagera i umówiliśmy się koło jakiegoś placu zabaw. Nie musieliśmy długo czekać. Bo po jakiś 2 minutach po naszym dojściu na miejsce podjechało czarne auto. Szybo wsiedliśmy i pojechaliśmy pod arenę.
-Przepraszam ! - krzyknęłam i wpadłam do pomieszczenia gdzie wszyscy już siedzieli.
-Dobra, spoko.. Miałaś być wcześniej, ale nie szkodzi.. Do występu jeszcze daleko... Dopiero Carly będzie wchodzić na scenę. - powiedział Justin, który właśnie skończył M&G.
-No właśnie.. miałam być pół godziny wcześniej ! Przepraszam...
-Nie szkodzi - uśmiechnął się Justin.
-Eee. To ja, pójdę... - wskazałam na drzwi garderoby. Niall został, za to ze mną przyszła Kinga.
-I jak ? - zapytała kiedy tylko drzwi garderoby się zamknęły.
-Wszystko okej - uśmiechnęłam się.
-Mówiłam ! Nie potrzebnie panikowałaś - przytuliła mnie.
-No wiem, wiem.. Mówiłaś. - zaśmiałam się.. - dziękuję - wtrąciłam. Kinga na mnie spojrzała.
-Nie masz za co .. - uśmiechnęła się szeroko. Przebrałam się, pomalowałam, później razem z Kingą obserwowaliśmy Carly na scenie.
*Oczami Kingi*
Występ Carly powoli się kończył, za nim jednak wszedł Justin na scene podszedł do mnie :
-Życz mi powodzenia - uśmiechnął się.
-Justin... ale po co skoro i tak wiem, że pójdzie ci doskonale ?
-Ponieważ.... - zatrzymał się - dobra ... nie wiem po co, ale chce to od ciebie usłyszeć.
-Powodzenia skarbie - pocałowałam go z uśmiechem.
-Nie dzięki- zaśmiał się i odwzajemnił pocałunek.
-Justin.... - wyszeptałam po chwili.
-Tak ?
-Czas wyjść na scenę - uśmiechnęłam się..
-No .. Trzymaj - podał mi swój telefon, wzięłam go i schowałam do przedniej kieszeni spodni. Poprawił mikrofon i poszedł.. Przypięli go do tych wielkich skrzydeł i 'wleciał' na scenę. Początkowo przyglądałam się jego występowi, ale w końcu ktoś zadzwonił na mój telefon. To była mama. Poszłam do garderoby Karoliny i odebrałam :
-Cześć mamo..
-Cześć Kiniu .. Jak tam ? co słychać ? przeszkodziłam w czymś ?
-Nie, nie... Tak właściwie to teraz jest koncert ... Ale nie - wydukałam. - wszystko jest okej - uśmiechnęłam się - a u ciebie ?
-A no tak pusto bez was...
-Wiem mamo ... nam też ciebie brakuje.. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym się teraz do ciebie przytulić.. Mam ci tyle do opowiedzenia !
-No, ale spokojnie ... Nadrobimy to ! Przecież będą święta to przyjedziecie i mi wszystko opowiecie prawda ? - tak właściwie to nie wiedziałam co mam odpowiedzieć na to pytanie.. Listopad się zaczął, a ja nie miałam kompletnego pojęcia jak to będzie ze świętami ..
-Tak ... jasne... przecież to święta ! - kompletnie nie miałam pojęcia jak to będzie..
-No, ale wiesz ... jeżeli macie już jakieś plany to .....
-Nie.. po prostu nie rozmawialiśmy jeszcze o tym więc nie za wiele wiem.. Ale na pewno przyjedziemy na święta - starałam się to jakoś wytłumaczyć, ale też ją pocieszyć bo słyszałam jak jej głos się załamuje.
-Rozumiem...
-A co u Natalii i w ogóle co tam słychać ? Marta przychodzi ?
-Wiesz... Natalia jak mnie spotyka to zawsze o ciebie wypytuje, ja jej zawsze odpowiadam.. Potrafimy z godzinę gadać - zaśmiała się - a Marta nie ... Marta nie przychodzi .. Ostatnio widziałam ją z jakimś chłopakiem ..
-Ooo.. to chyba nie nowość..
-No, ale taki dziwny był. Bo strasznie opalony, a przecież jest listopad !
-Ahaaaa - od razu pomyślałam o tym chłopaku z Hiszpanii co opowiadała Marta.
Mama się strasznie rozgadała .. Jak to mama, potrafiła gadać godzinami o niczym a ja tylko jej słuchałam.. Nagle usłyszałam melodię Oveboard.
-MAMO ! KAROLINA NA SCENIE ! CHCESZ POSŁUCHAĆ ? ! - dosłownie krzyknęłam do telefonu.
-NO JASNE ! - także krzyknęła z radością do słuchawki... Wybiegłam z garderoby, stanęłam z boku sceny i wystawiłam rękę z telefonem w jej stronę...
-Słyszałaś - zapytałam jej kiedy piosenka się skończyła, a ja weszłam za kulisy.
-No jasne ! Masz gdzieś Karolinę nie daleko ?
-Właśnie... zaraz zejdzie ze sceny.. O już jest - podałam Karolinie telefon.
-Halo ? Cześć mamo ! - na chwile zamilkła i słuchała co mówi do niej mama - Ojeej... dziękuję mamo ! - odpowiedziała po chwili.. Karolina poszła do swojej garderoby a ja siedziałam za kulisami z Carly .
-No więc... jak tam ? - zapytała..
-Ale o co ci chodzi ? - odpowiedziałam jej pytaniem.
-No ty i Justin... Jak wam się układa ? - uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy.
-Eeeee... no ten... dobrze - uśmiechnęłam się szerzej . - tak mi się wydaje - zaśmiałam się.
-A ten ... jak wy się w ogóle poznaliście ? - drążyła temat.
-Ee... no na M&G.. Razem z Karoliną jesteśmy Belieber i zbierałyśmy na te bilety strasznie długo .. W końcu nam się udało i uzbieraliśmy także na wakacje.. No i ten.. Justin poprosił o mój i Karoliny numer telefonu. Spotkaliśmy się kilka razy po koncercie. Potem pojechałyśmy do jego domu bo zapamiętałyśmy adres. To znaczy ja zapamiętałam.. I ten.. mieliśmy się z nim tylko pożegnać, ale tak jakoś wyszło, że Jazzy zaczęła płakać nie chciała, żebyśmy wracały no i zostałyśmy na 1, potem 2, 3 noc... - przerwałam .
-Aaaaaa... tak to się zaczęło - Carly się uśmiechnęła.
-No, właśnie tak ..
-A Kinga .... ?
-No ?
-Kochasz go ? - Carly zapytała niepewnie..
-No tak ... Zawsze go kochałam .. W końcu jestem Belieber i będę zawsze... A to, że teraz jestem z nim w związku nic nie zmienia .. Zawsze go bardzo, bardzo kochałam i to się raczej nie zmieni.
-A co jeśli wam to nie wyjdzie ?
-Jeej ... Przyznam ci szczerze, że nigdy o tym nie myślałam... - głos mi się trochę załamał.. Bo tak szczerze to nie wiem co bym zrobiła gdybyśmy się rozstali..
-Przepraszam ... nie chciałam ... - wtrąciła Carly.
-Nie szkodzi... - uśmiechnęłam się trochę ponuro. Nagle z garderoby wyszła Karolina. Oddała mi telefon, który był gorący od trzymania go w ręce..
-Jeej ... o czym gadałyście ?
-O wszystkim i o niczym - zaśmiała się Karolina - a wy ?
-O tym samym - pokiwałam głową..
-Gdzie Niall ? - zapytała .
-Poszedł do toalety... - zaśmiała się Carly .
-Aaaaa... - odpowiedziała Karolina. Po jakimś czasie przyszedł Niall.
-Co ty tam tyle robiłeś ? ! - zapytałam ze śmiechem .
-Eeee... chłopaki dzwonili...
-To musiałeś iść do kibla ? - dalej wypytywałam .
-No tak.. No bo gdzie indziej miałem iść ?
-No nie wiem ... do garderoby Karoliny ?
-Zamknięte wszystko było ... - ciągnął .
-No dobra .... twoje grzechy są ci wybaczone - zaśmiałam się głośno. Poszliśmy na miejsca obok sceny i obserwowaliśmy występ Justina, który powoli się kończył.
Po zakończeniu występu Justin się przebrał i wracaliśmy do hotelu. Karolina z Niallem pojechali z menagerem który wcześniej ich przywiózł. Justin w aucie powiedział, że jedziemy do jakiegoś klubu nocnego.
-Nie Justin !
-Co ? czemu niby ?
-Bo widzę, że jesteś wykończony.. Jest prawie północ, a ty chcesz do 2 w nocy siedzieć w jakimś klubie ! Nigdzie nie jedziemy ! Jesteś wykończony !
-Kinga ...
-Nie .. Ja nigdzie nie jadę ... - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
-Ale ja jadę .. - zaprotestował.
-że co ?
-No że to.. ja jadę do klubu z chłopakami, a ty możesz jechać do hotelu... - zamurowało mnie w tym momencie.. Nie wiedziałam co powiedzieć.. Po prostu zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech, oparłam się o siedzenie i powiedziałam wypuszczając powietrze z ust :
-Rób sobie co chcesz ... - starałam się nie pokazać, że w ogóle nie podobało mi się to co powiedział przed chwilą Justin i że te słowa sprawiły mi przykrość. Chłopak nic nie odpowiedział.. Po jakimś czasie, bez pożegnania wyszedł z auta z chłopakami i poszli do klubu. Byłam wściekła. Miałam nadzieję, że to głupi żart. Tak jak wcześniej go zapewniałam zostałam w aucie, a razem ze mną Carly . Z pod powiek niekontrolowanie spłynęło mi kilka łez.
-Kiniaa.... - ciągnęła Carly.
-Jedźmy do hotelu .... - wyszeptałam. Carly nic już więcej się nie odezwała tylko objęła mnie ramieniem. Po krótkiej chwili ruszyliśmy.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. 'Justin mnie olał ! Tak po prostu ! On ma mnie gdzieś !' - to właśnie pomyślałam sobie w momencie kiedy łzy powoli spływały na poduszkę... Ogarnęłam się trochę i wzięłam szybki prysznic. Włosów nie zamoczyłam więc związałam je w nieuczesanego koka.
-Kinga ... - Carly zapukała do drzwi łazienki.
-Już wychodzę - wytarłam swoje ciało ręcznikiem, ubrałam pidżamę i otarłam ostatnie łzy z policzka, po czym wyszłam z łazienki mijając dziewczynę bez słowa w drzwiach.. Złapała mnie za nadgarstek :
-wszystko dobrze ? - zapytała. Przełknęłam głośno ślinę i powiedziałam :
-Tak.. jestem tylko.... - przerwałam - zmęczona.. - wyrwałam nadgarstek z jej ręki i wróciłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon do ręki, wybrałam numer Justina i zastanawiałam się czy napisać.. Patrzyłam ślepo w ekran telefonu. Chyba miałam nadzieję, że to on pierwszy się odezwie. Jednak nie.. pomyliłam się.. Nie zadzwonił ani razu, nie napisał ani nic.. Jakoś do 1 w nocy tak siedziałam.. W końcu postanowiłam się położyć i spróbować zasnąć. Powoli usypiałam kiedy nagle usłyszałam głosy chłopaków. Po krótkim czasie drzwi pokoju w którym spałam otworzyły się.. Wiedziałam, że to Justin. Schylił się nade mną, teraz czułam jego oddech na mojej szyi. Po chwili pocałował mnie lekko w policzek i położył się obok bez słowa zasypiając.




Zaczynam się serio zastanawiać, nad zawieszeniem bloga, bo serio... piszę to chyba tylko dla siebie..
tumblr_mphicjaa4Y1rwj2oqo1_500.png
tumblr_mporplbqxT1r9p0cno1_500.jpg
tumblr_mq4shdAVIK1rq9y07o1_500.png
tumblr_mq37aqZtd81s2vhu0o1_500.png
tumblr_mnt8321SOU1rrzatuo1_500.png
Tagi: Rozdział 28
19.07.2013 o godz. 15:10
*oczami Karoliny*
Nareszcie piątek ! Nie mogłam się doczekać aż będziemy w końcu w tym Paryżu i zobaczę się z Niallem. Do wieczoru jeszcze daleko bo dopiero 9 , a przed nami długa droga.
Śniadanie zjadłam już w busie, tak jak reszta..
-Justin... ? - Zaczęłam
- Co jest ? - Przełkną to co miał w buzi.
-Słuchaj, za nim pojechałyśmy z tobą w tą trasę to wspomniałeś coś o nauczycielu... - Dopiero jak już to powiedziałam zdałam sobie sprawę, że niepotrzebnie to powiedziałam, bo do nauki mi się wcale nie śpieszyło.
-A no tak... Ten... Wszystko jest załatwione, podejrzewam, że jutro rano będziecie musiały już się wziąć za naukę...
-Co ? ! Przecież jutro sobota !
-No tak, ale od jakiegoś czasu w ogóle nic nie zrobiłyście i teraz musicie nadrabiać.. - Wtrącił Scooter. Justin cicho się zaśmiał.
- Nie ciesz się tak! - Spojrzałam na szatyna.
-Czemu ?
-Bo dzięki tym lekcją będziesz spędzał mniej czasu z Kingą ! - Kinga spojrzała na swojego chłopaka, on na nią .
-Scoot... Czy te lekcje są im tak bardzo potrzebne ? Nie mogą się obejść bez nich.. - Scooter spojrzał na chłopaka i się zaśmiał zaprzeczając ruchem głowy..
-Justin nie! Mi te lekcje są potrzebne! Będę teraz przecież zdawać maturę nie mogę tego zawalić... - Wtrąciła Kinga do szatyna.
-Rozumiem... Ale...
-Nie ma żadnego 'ale'. Justin tak musi być.. Ale spokojnie.. Zdam jakoś maturę i będzie spokój z nauką - Uśmiechnęła się do niego on to odwzajemnił.
-Może dla ciebie ! Ja mam jeszcze rok do matury - prychnęłam.
-O to już się będzie Niall martwił - Justin się zaśmiał. Obok przechodził Alfredo, który trzymał w ręce szklankę soku jagodowego. Nagle potknął się o własne nogi i zawartość szklanki wylądowała na jasnych ciuchach Kingi i Justina.
-Alfredo ! - Krzyknął Justin
-Sory ... ? - Spojrzał na nich niewinnie.
-Hahahaha... Nie no ja nie mogę.. Co ja mam ostatnio takiego pecha ? ! - Kinga zaczęła się śmiać z ironią. - Idę się przebrać.. To się już pewnie nie spierze... - Spojrzała na swoją szarą bokserkę. Poszła się przebrać a Justin zaraz za nią. Ja tylko siedziałam i się po cichu śmiałam. Później dostałam sms'a od Nialla i tak jakoś się zatraciłam. Pisałam z nim chyba z 3 godziny, które nawet nie wiem, kiedy zleciały. Nie mogłam się już doczekać dzisiejszego wieczoru...
*Oczami Justina*
Karolina cały czas siedziała, z telefonem w ręku, Kinga się kręciła w te i z powrotem. Podróż jej nie służyła.
-Może się położysz skarbie ? - zapytałem.
-Nie wiem ... - wzruszyła ramionami i wzięła małego łyka zwykłej wody niegazowanej.
-Widzę, że masz już dość.. A przed nami jeszcze kawał drogi.. Chodź się położyć.. - nalegałem. Kinga pokiwała głową twierdząco i poszliśmy do pokoju. Ostrożnie położyła się na łóżku, na plecach. Ja zająłem miejsce obok niej.. Wzięła głęboki wdech i wypuściła głośno powietrze z ust.
-Spokojnie.. Zamknij oczy...
-To nic nie da Justin. - wtrąciła
-Shhhh. - pocałowałem ją delikatnie w policzek - zaufaj i zamknij oczy..
-Jus...
-Shhh.. zamykaj - przerwałem jej. Tak jak kazałem zamknęła oczy.
-I co teraz ? - zapytała. Ja milczałem. - Justin !
-Cicho... teraz idziemy spać.
-Chyba sobie żartujesz ! - podniosła się do pozycji siedzącej. Nagle lekko się zgięła i pobiegła do łazienki. Słyszałem tylko jak się męczy. Podszedłem do drzwi i czekałem aż stamtąd wyjdzie.
-Wszystko w porządku kochanie ? - zapytałem kiedy wyszła.
-Eeem.. tak, chyba tak. - uśmiechnęła się blado, podciągnęła koszulkę do góry, odsłaniając brzuch i położyła się na łóżko. Zanim zająłem miejsce obok niej pocałowałem ją lekko w brzuch.
-Idziemy teraz spać ? - zapytała.
-Jasne skarbie - uśmiechnąłem się i lekko przytuliłem. Po jakimś czasie zasnęła, kiedy wiedziałem, że już śpi, też postanowiłem zasnąć.
*Oczami Karoliny*
W końcu koniec podróży. Pod hotelem czekał Niall. Wzięłam swoje rzeczy zapakowałam do jego auta ustaliłam wszystko z Justinem jak, o której, gdzie i kiedy mam przyjeżdżać na koncerty i pojechaliśmy do jego hotelu.
-Jak się cieszę że cie widzę ślicznotko ! - krzyknął i podniósł mnie do góry całując i kręcąc się w okół własnej osi.
-Ja też.. - odwzajemniłam pocałunki.
-Ekheem. - usłyszałam. Odsunęłam się od Nialla- cześć - uśmiechnął się Zayn.
-Zayn ! Cześć - przytuliłam go po przyjacielsku, po chwili przyszła reszta. Przywitałam się z nimi, trochę pogadaliśmy. Oglądaliśmy przez jakieś 2 godziny telewizję potem Niall zaprowadził mnie do pokoju w którym mieliśmy spać.
-Jestem strasznie zmęczona, padnięta i w ogóle mam dość ! - opadłam na łóżko.
-Zrobię ci mały masaż - zaproponował. Ja po krótkim zastanowieniu zgodziłam się. Niall położył swoje ciepłe dłonie na moim karku i zaczął masować.. Po jakimś czasie zaczął jeździć swoimi chłodnymi wargami po mojej szyi doprowadzając mnie do szaleństwa. Jego ręce zjechały niżej, jeździł nimi po moich udach, coraz wyżej i wyżej. W końcu jego ręce wylądowały pod moją koszulką, którą powoli zaczął ściągać. Nie czułam się zbyt komfortowo, bałam się.. Po chwili chłopak wpił się namiętnie w moje usta, ściskając lekko moje pośladki niekontrolowanie wzięłam wdech co Niall wykorzystał i wsunął do mojej buzi swój język. Ściągnął moją koszulkę, powoli rozpinał moje spodnie. Bałam się.. Jego ręcę jeździły po całym moim ciele. Po chwili zakończyłam nasz pocałunek z głośnym mlaskiem. Spojrzałam na niego i wydukałam :
-Nie mogę - zrzuciłam jego ręce z mojej tali, podniosłam koszulkę z ziemi, ubrałam ją i ze łzami w oczach dodałam : Przepraszam, muszę się przewietrzyć - wyszłam z pokoju, zjechałam windą na dół i teraz stałam przed hotelem. Spojrzałam na telefon. Było po 23. Postanowiłam wrócić do hotelu Justina.
*oczami Kingi*
Leżeliśmy z Justinem w łóżku. To znaczy on już spał, a ja tylko leżałam. Po chwili usłyszałam jakieś ciche pukanie. Ściągnęłam z siebie rękę Justina i poszłam do drzwi. Znów ktoś cicho zapukał. Otworzyłam przestraszona drzwi, a w nich ukazała mi się zapłakana Karolina. Bez słowa wpuściłam ją do środka. Usiadła na kanapie w salonie, ja obok niej..
-Ejj.. co jest ? czemu nie jesteś u Nialla ? - zapytałam szeptem - co on ci zrobił ? ! - dodałam głosniej.
-Kinga .... ja uciekłam od niego - spojrzała na mnie oczmi pełnymi łez..
-Co ? ale czemu ?
-Bałam się... ja... byłam zmęczona chciałam się położyć, on mi zrobił masaż, a potem zaczął mnie całować i rozbierać ! Przestraszyłam się i wyszłam.. Powiedziałam mu, że idę się przewietrzyć.. Początkowo miałam taki zamiar, ale potem bałam się spojrzeć mu w oczy..
-Karolinaaa.... - przytuliłam ją ona płakała mi na ramieniu.. - Shhh... spokojnie.. Wszystko będzie okej.. Napisz tylko do Nialla, że jesteś u mnie, żeby się nie martwił.. Jestem pewna że nie jest zły... Spokojnie..
-Nie jestem pewna..
-Karolina .. Daj telefon, ja do niego napiszę. - uśmiechnęłam się. Karolina podała mi swój telefon ja napisałam do Nialla krótkiego sms'a o treści : Karolina jest u mnie / Kinga. Co prawda nie dostałam odpowiedzi na tego sms'a, ale byłam pewna, że się martwił. Siedziałyśmy z Karoliną w ciszy. Wszyscy spali, ja też powoli zasypiałam.
-Może pójdziesz spać co ? Prześpij się z tym .... - zamilkłam.. - kurde... źle to zabrzmiało. Przepraszam...
-Nie szkodzi.. Chyba masz rację.. Tylko.. ja nie wrócę tam teraz. - ciągnęła.
-To śpij tu .. - uśmiechnęłam się.
-Na pewno ?
-No tak ! Przecież nikt nie będzie miał ci za złe tego, że tu będziesz spać - zaśmiałam się. - to tylko jedna noc, jutro się wszystko wyjaśni i wrócisz tam, do Nialla.
-Oby... Pewnie jest na mnie zły ..
-Kurde ! Karolina... zrozum ... na pewno nie jest zły ! Nie każdy może być gotowy na taki krok.. Bo całować się, a uprawiać seks to jest różnica .. On na pewno zrozumie, że nie byłaś gotowa. - przytuliłam ją.
-Myślisz ?
-Ja to wiem !
-Okeeej... a ten... eee.. mam takie głupie pytanie... ty... no wiesz... zrobiłaś już to ? - no i padło to pytanie. Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Zamurowało mnie. Wzięłam łyka oranżady której sobie wcześniej nalałam. - Kinga ... odpowiedz - dodała.
-No wiesz.... ee.... - zatrzymałam się - tak. - powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Co ? - Karolina się zaśmiała.
-No tak ! - powiedziałam głośniej.
-Ale serio ? ! Kiedy, jak, z kim, po co, czemu ja nic o tym nie wiem ? ! - zaczęła wypytywać.
-Może pogadamy o tym jutro ? - chciałam zmienić temat.
-Nie ! Gadaj mi tu teraz ! Czemu mi nie powiedziałaś ..... ?
-No tak jakoś nie pytałaś..
-A kiedy to było... ? z kim .... ? gdzie ? no mów bo nie wytrzymam !
-Ahahahaha .. no okej, okej.. było to jakoś tydzień temu, w hotelu..
-A z kim ?
-Z żulem z pod sklepu ! - zażartowałam
-Co ? ! Hahahaha ..
-No oczywiście że z Justinem ! Chyba nie myślałaś, że z kimś innym !
-No nie wiem... nie wiem ..
-Co ? ! - spojrzałam na nią.
-Dobra, dobra nic.. żartowałam.. - przerwała - a ten.... fajnie było ? - zapytała nieśmiało.
-Ej... tego to się sama dowiesz ! kiedyś .... - dodałam.
-Dobra, ja tylko pytałam... - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
-Oj... było fajnie ! Ulżyło... ? ! - widziałam po jej minie, że zaraz się obrazi.
-Ahahahaha.. tak .. - zaśmiała się.
-Nie śmiej się tak głośno bo obudzisz wszystkich... - zakryłam jej buzię.
-Przepraszam...
-Dobra, chodź spać.. Jest prawie północ.. Zaraz ci przyniosę jakąś poduszkę i koc, będziesz spała tutaj.. - wskazałam na kanapę na której siedziała i na palcach wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam jakąś poduszkę i koc, i jej przyniosłam.
-Dobranoc - uśmiechnęłam się.
-Dobranoc - odpowiedziała. Ja poszłam do pokoju, położyłam się koło Justina.
-Gdzie byłaś ? - usłyszałam jego zaspany głos, a serce podskoczyło mi do gardła.
-Przestraszyłeś mnie... długo nie śpisz ?
-Wystarczająco, żeby się dowiedzieć, że mnie zostawiłaś tu samego - zaśmiał się. Obróciłam głowę w jego stronę, ale po chwili znów spojrzałam w sufit.
-Karolina będzie dziś tu spała... to znaczy w salonie..
-Co ? czemu ? przecież miała być u Nialla...
-Tak, ale... - przerwałam. - no nie ważne.. po prostu dziś będzie spać tutaj..
-No, ale co się stało ? Co on jej zrobił ? - wypytywał.
-Justin.. to jest sprawa między nią i Niallem.. Powiedziała mi, ale wiem, że nie chciałaby, żeby wiedział ktoś więcej..
-No, ale mi nie powiesz ?
-Tak, nie powiem.. - uśmiechnęłam się.
-No dobra - westchnął głośno. Jego ręce wylądowały na mojej tali i powoli przesuwały się w górę i w dół. Zatrzymałam jego dłonie bo powoli zaczynało mnie to łaskotać..
-Justin to łaskocze !
-Przecież o to chodzi. - zaśmiał się i zaczął mnie łaskotać jeszcze bardziej, aż zaczęłam się wiercić na łóżku..
-Ejj, ejj.. bo spadniesz - powiedział kiedy leżałam już na rogu łóżka..
-To będzie twoja wina.. - poprawiłam się i wróciłam na swoje miejsce. -Dobranoc - pocałowałam go w usta. Szatyn złapał mnie za kark i nie chciał kończyć pocałunku. Lekko podniosłam kolano i zaczęłam wbijać je w przyrodzenie chłopaka.. Ten jęknął i odsunął się..
-Tak się bawimy ? ! - zaśmiał się i dosłownie rzucił się na mnie.
-Ałł ! Justin złaź ze.... - nie dokończyłam ponieważ złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku, po chwili dołączył do tego swój język i lekko mnie łaskotał przy czym ja cicho się śmiałam.
-Ejjj ! słychać was ! - usłyszałam głos Karoliny z salonu..
-Hahaha ... widzisz Justin.. przeszkadzasz innym w śnie ! Złaź ze mnie...
-No dobra.... ale jeszcze tego pożałujesz... - oblizał usta i położył się obok mnie.
-Taaa... jasne.. już się nie mogę doczekać ! - zaśmiałam się.
-Dobranoc.. - szatyn okrył nas kołdrą. Przytuliłam się do niego i zasnęłam.



Brakuje mi komentarzy ; ((
Przepraszam, że tak późno ♥
Chciałabym, żebyście więcej komentowali, bo wtedy wiem, że dla kogoś piszę c; ♥
tumblr_mpkws5fEi01qi92cso1_500.png
tumblr_m7k3bfG0E61qet1yko1_500.jpg
tumblr_mc3awjSpdd1r07hm1o1_500.png
tumblr_mpopmsV03G1s2vhu0o1_500.png
BOraDBnCYAAw7q-.jpg
Tagi: Rodział 27
12.07.2013 o godz. 18:46
Ze snu wyrwał mnie głośny dźwięk budzika.
-Co do ... ? ! - podniosłam głowę.
-Shhh.... - Justin przygniótł mnie swoim ramieniem. Budzik nadal dzwonił.
-Może tak, go wyłączysz ? - mimo denerwującego dźwięku miałam zamknięte oczy i starałam się nie zwracać uwagi na to, tak samo jak Justin.
-Czemu ja ? ! - zapytał zaspanym głosem.
-Bo masz bliżej...
-Wcale nie - poprawił głowę na poduszce.
-Justin...
-Shhhh... -przytulił mnie. Zza drzwi usłyszeliśmy krzyk :
-wyłączcie to coś ! Jest 6 nad ranem ! - to był zaspany krzyk Alfredo.
-Widzisz... wszędzie słychać ten budzik... Weź go wyłącz skarbie - szepnęłam.
-... - szatyn milczał.. Budzik stał na małym stoliku jakieś 2 metry od łóżka. Justin chwycił za swojego buta i rzucił w budzik, który automatycznie przestał grać.
-Już ! - wrzasnął Justin, żeby wszyscy słyszeli
-Kocham Cię stary ! - odpowiedział Alfredo. Justin z uśmiechem znów się położył i mocno mnie przytulił. Ja wcale nie protestowałam i znów zasnęliśmy.
Tak właściwie to Justin miał pobudkę przed 11. Musiał jechać i coś tam nagrać.. Mówił mi, ale ja byłam pół przytomna bo jeszcze w połowie spałam. Tak ogółem to obudziła mnie Karolina jakoś o 12. Poszłam zjadłam śniadanie.
-Gdzie wszyscy ? - zapytałam.
-Pojechali z Jusem. - wtrąciła Carly.
-To jesteśmy same ?
-No chyba tak - Karolina pokręciła głową..
-Jak dobrze... W końcu będzie cicho - zaśmiałam się. - to co dziś będziemy robić ? Mamy wtorek, godzinę 12:58, i resztę dnia bez planów.. - dodałam.
-Nie mam pojęcia.. Może pojedziemy gdzieś do jakiegoś klubu, czy restauracji z chłopakami i pogadamy, pośmiejemy się.. Bo tak właściwie to jeszcze tak nie robiliśmy.. - zaproponowała Carly.
-Dobry pomysł - uśmiechnęłam się razem z Karoliną.
Podczas ich nieobecności zamówiłyśmy stolik w jakiejś knajpie.. Nie miało być elegancko, tylko na luzie.. Jakaś pizza, zimne napoje i dużo śmiechu. Kiedy tylko wróćili, od razu powiedziałyśmy Alfredo i Justinowi o naszych planach. Bez dłuższego zastanowienia wpakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy. Złożyliśmy zamówienie na jakąś wielką pizze, jeszcze do tego jakaś oranżada.
-Carly ... ? - zaśmiałam się.
-Co jest ?
-Masz ser.... - przerwałam - na twarzy - zaczęłam się śmiać, każdy na nią spojrzał..
-O Jezu .... - wytarła ser z policzka z uśmiechem.
-Teraz spoko.. - uśmiechnęłam się. Justin wziął do ręki ketchup i chciał polać nim sobie kawałek pizzy. Coś mu nie szło, chyba były resztki. Po chwili ketchup rozprysnął się na pizze, moją koszulkę, ręce Karoliny, twarz Alfredo i Carly.
-Justin ! - wrzasnęliśmy wszyscy równocześnie.
-Sory .... ? To nie moja wina ! To ten ketchup ! - zaczął się bronić jak małe dziecko.
-Hahahahahaha ... - spojrzałam na Alfredo.
-No co ? ! - zapytał
-No wiesz... Masz pół twarzy w ketchupie... - zaczęliśmy się śmiać.. - Carly ty też! - dodałam, a ona zamilkła i zaczęła to ścierać.
-Justin ! Uduszę cię ! To moja ulubiona koszulka ! - spojrzałam na plamy.
-Skarbie...
-Nie skarbuj mi tutaj ! - zaśmiałam się - to była moja ulubiona koszulka !
-To teraz wiesz jak się czułem kiedy zwymiotowałaś mi na moje ulubione spodnie - wtrącił Alfredo z naciskiem na słowo : moje. Spojrzałam na niego przepraszająco, a potem znów na koszulkę. Wyciągnęłam chusteczki z kieszeni i zaczęłam wycierać...
-Ughh... idę do toalety... - wtrąciłam i wstałam..
-Ja też idę - dodała Karolina i wstała..
-Ejj.. mogę z wami ? - zapytał Justin.
-Nie ! - Karolina się zaśmiała.
-Jeeeju... - powiedziałam stając przed wielkim lustrem w toalecie i patrząc na moją koszulkę. - przecież tego się nie da zakryć ! Wyglądam, jak bym się nie myła 3 miesiące !
-Hahahaha .. Dobrze, że ja dostałam tylko po rękach... - zaśmiała się Karolina.
-To się ciesz... - przerwałam - nie no... Mam tego dość ! To się nie zmyje teraz ! Muszę to wyprać.. Ughh... Dobra chodź ! - pociągnęłam Karolinę z rękę i wróciłyśmy do stolika.
-Justin ...
-Hmmm ? - spojrzał na mnie.
-Dawaj mi twoją bluzę ...
-Ale po co ci ? Przecież jest nawet ciepło...
-No tak... ale ja mam koszulkę z ketchupu i wyglądam jak bym się nie myła !
-Hahahaha ... Skarbie spokojnie... Już masz.. - ściągnął swoją szarą bluzę z kapturem i podał mi ją.
-Dziękuję - uśmiechnęłam się i szybko ją na siebie ubrałam. Bluza pachniała nim.. Dosłownie.. Ten zapach mnie paraliżował.. Po zjedzeniu 2 wielkich kawałków pizzy położyłam ręce na stole, a po chwili położyłam też głowę. Szatyn położył się na mnie.
-Justin.. przygniatasz mnie..
-Trudno..
-Eeeeeh- westchnęłam.
-Dobra ej, ludzie... Jest już po 15.. Zbieramy się ? - zapytała Karolina. Alfredo wzruszył ramionami tak samo jak ja i Carly.. -Justin ... ? - dodała.
-No co ?
-Jedziemy ?
-No możemy.. Może do kina ?
-A na co ?
-Nie wiem.. Na cokolwiek - zaśmiał się. Ja się podniosłam tym samym zrzucając szatyna z moich pleców. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do najbliższego kina. Alfredo i Justin poszli kupić popcorn, a my miałyśmy wybrać film i kupić bilety..
-O nie ! My idziemy coś kupić, a wy po bilety..
-No dobra- przytaknęli głowami i pobiegli do kasy. My poszłyśmy i kupiłyśmy jakiś popcorn. Nie chcieli powiedzieć na co idziemy, ale kiedy już się zaczęło myślałam, że nie wytrzymam..
-Justin ! Alfredo ! Film o jakiś monster-trackach ? ! Serio ? ! - wrzasnęła Carly.
-Mieliśmy coś wybrać- zaśmiał się Alfredo. Głośno westchnęłam, zsunęłam się z fotela i w pozycji pół leżącej jadłam popcorn. Film tak mnie nudził, że wyciągnęłam sobie telefon i napisałam do Natalii. Pisałam z nią jakiś czas, ale w końcu musiała kończyć. Napisałam do Karoliny mimo, że siedziała obok mnie.
-Do kogo tak piszesz ? Zdradzasz mnie ? - zapytał Justin po jakimś czasie.
-Tak ! - zaśmiałam się.
-Co ? ! - szatyn podniósł się.
-Żartowałam wariacie..
-Już myślałem ...
-Cicho tam ! - wrzasnął Alfredo - niektórzy tu oglądają...
-Taaa... Chyba tylko ty.. - Karolina rozejrzała się po sali.. Inni, którzy przyszli na ten film też mieli jakieś inne zajęcie niż oglądanie tego filmu.. - no.. mówiłam, że tylko ty..- zaśmialiśmy się.
Po filmie wróciliśmy do domu... Było dopiero przed 18.
-Ejj... mamy jeszcze cały wieczór.. Co będziemy robić ? - zapytała Carly
-Mnie to obojętne, byle znów nie oglądać jakiegoś nudnego filmu i nie jeść pizzy. Mam dość - zaśmiałam się.. - idę się przebrać. - przebrałam koszulkę i długie spodnie zamieniłam w krótkie spodenki. Oczywiście bluzę Justina założyłam z powrotem. Bula była mi do połowy uda więc zakrywała mi spodenki i wyglądało jak bym była w majtkach..
-Trudno ... -westchnęłam kiedy spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i wróciłam do salonu do reszty. Oni już siedzieli i grali na konsoli.
-łooooooo .... - krzyknął Alfredo kiedy Karolina z nim wygrała.. Wcale się nie dziwiłam.. Teraz grała Carly z Karoliną, Alfredo poszedł do toalety, ja oglądałam jak dziewczyny grają, a Justin siedział obok mnie.. Poczułam jak jego ręka zaczyna jeździć po moim nagim udzie.. Po chwili poczułam jak jego ciepłe dłonie dostały się pod moją koszulkę i gładziły mnie po plecach..
-Ekhem. - odchrząknęłam, mimo to szatyn nie przestawał.
-Kinia.. twoja kolej. - Carly wyciągnęła rękę z padem w moją stronę. Podniosłam się i zaczęłam grać.. I tak w kółko sie zmienialiśmy. W końcu zachciało mi się spać i co chwile ziewałam, zarażając tym innych.
-Kinga !
-Co?
-Idź spać bo ziewasz, a przez to ja też ziewam ! - zaśmiał się Alfredo.
-Wiesz... z wielką chęcią pójdę spać .. jestem zmęczona a jest po 22. - przeciągnęłam się i znów ziewnęłam - dobra.. dobranoc wszystkim.. - ruszyłam do pokoju.
-To ja też się zbieram.. Dobranoc - wydukał szatyn i ruszył za mną.
-No to my chyba też.. Co będziemy tak siedzieć ... - wtrąciła Carly..
-No idziemy spać - dodała Karolina.
-Dobranoc - zakończył rozmowę Alfredo i wszyscy poszli do swoich pokoi.
Weszłam do pokoju, rzuciłam bluzę gdzieś na krzesło i od razu położyłam się spać.. Byłam na prawdę zmęczona.
-Nie mów, że już idziesz spać - szatyn wisiał nade mną..
-No idę, idę.. - Justin bez zastanowienia wpił się w moje usta i przyległ do mnie swoim ciałem.. Lekko ścisnął moje pośladki na co ja nie kontrolowanie jęknęłam dając mu dostęp do mojej buzi. Wykorzystał to i wśliznął tam swój język. Odwróciłam szatyna i teraz to ja byłam nad nim i siedziałam na nim okrakiem.
-Kocham Cię... ale - przerwałam i wpiłam się w jego malinowe usta - ale ... Nie dzisiaj skarbie - wyszeptałam mu do ucha i zagryzłam dolną wargę uśmiechając się lekko. Zeszłam z niego i położyłam się obok przykrywając kołdrą. Szatyn mnie zrozumiał, także przykrył się kołdrą i mocno mnie do siebie przyciągając szepnął :
-Kocham cię, dobranoc shawty. - i zasnęliśmy.
tumblr_mp7lloFHlW1r2w1gzo1_500.png
tumblr_mp9tnhfXmi1qeyo6jo1_500.png
tumblr_mp6ckxWr7W1s4qtnqo1_500.png
tumblr_mpbxdzfE9f1qhft5ko1_r2_500.jpg
Tagi: Rozdział 26
04.07.2013 o godz. 17:28
Rano usłyszeliśmy jak ktoś puka do pokoju, a serce nam podskoczyło do gardeł. Ja byłam w bieliźnie i koszuli Justina a on w samych czarnych bokserkach.. Szybko zerwaliśmy się i pobiegliśmy do szafek. Grzebiąc w jednej z pułek rzuciłam szatynowi jego dresy i koszulkę, którą szybko ubrał. Natomiast ja ubrałam niebieskie jeansy i białą bokserkę.
- Justin odwrotnie! - krzyknełam patrząc na jego koszulkę.
- Ty tak samo!- powiedział patrząc na mnie.
Szybko ściągneliśmy bluzki i ubraliśmy poprawnie.
Nagle otworzyły się drzwi od pokoju a w nich staneła postać Karoliny.
-No hej - uśmiechnęła się szeroko.
-Czeeeść - wyjęczałam i uśmiechnęłam się z nadzieją, że nie zauważy mojego przerażenia w oczach.. Strasznie się przestraszyłam, bałam się że będzie przypał.
-Idziecie na śniadanie ? - zapytała
-Ummm .. - spojrzałam na Justina - ta... już idziemy. - Karolina wyszła z pokoju.
-Ufff.... Ale był by przypał - usiadłam na łóżko. Chłopak zajął miejsce obok i zaczął jeździć swoimi ciepłymi dłońmi po moich ramionach. Spojrzałam na niego, a w oczy rzuciła mi się malinka którą mu zrobiłam.
-Justin !
-Co jest ?
-Strasznie ci widać tą malinkę na szyi...
-Hahaha, no mocno się wpiłaś... - przejechał po niej palcami.. - trudno, się mówi.
-Justin, ale jak ktoś to zobaczy zaraz będzie wielkie halo !
-A co ich interesuje nasz życie prywatne ?
-No niby nic, ale ... - przerwałam.
-Ale co ?
-Właściwie to nie wiem - zaśmiałam się. - lepiej załóż jakąś hustę czy coś.. Tak chyba będzie najlepiej..
-No dobrze, skoro chcesz... - sięgnął po czarną bandamę i zawiązał ją w okół czyi. Teraz nie było nic widać..
-Idealnie - pocałowałam go w usta, złapałam za rękę i poszliśmy na śniadanie.
Było około 12 Carly podeszła do Justina i z uśmiechem powiedziała :
-Chyba się nie obrazisz, jak zabiorę Kingę i Karolinę do cantrum prawda? - ja i Karolina spojrzałyśmy na Carly pytająco, a ta nie zwracając na nas uwagi nadal wyczekiwała odpowiedzi Justina.
-No nie wiem.. Co ja będę z tego miał ? - zaśmiał się.
-Y. nie wiem.. chcesz hamburgera czy coś ? możemy ci przywieźć - zaśmiała się.
-Nie, dzięki.. Dobra jedźcie, ale dziś koncert nie zapomnijcie o tym - zaśmiał się.
-Dobra, dobra .. - Calry uśmiechnęła się i ciągnąc mnie i Karolinę za ręce wyszłyśmy na hol. Zeszłyśmy na podziemny parking do auta i pojechałyśmy do centrum, do jakiejś kawiarni. Siedziałyśmy i gadałyśmy cały czas.
Kiedy włuczyłyśmy się po uliczkach w centrum miasta, mijałyśmy sklep z gazetami. Karolina złapała mnie za rękę i zatrzymała się.
-Co jest ?
-Patrz ... to ja ! na okładce !
-Co ? ! - Karolina wskazała mi gazetę. Nie była główną postacią okładki, ale w lewym dolnym rogu było jej zdjęcie i Justina występujących razem na scenie. Weszłyśmy do środka i kupiłyśmy jeden egzemplarz tej gazety. Na jednej ze stron było wszystko dokładnie opisanie.. Karolina była w tej gazecie spostrzegana jako początkująca piosenkarka, która chce się wybić dzięki Justinowi i jej chłopakowi Niallowi.. Było tam także jej i Nialla zdjęcie, jak się żegnają przed hotelem.
*oczami Karoliny*
Byłam wściekła że takie coś napisali.. Przecież to nie była prawda !
-Karolina.. spokojnie.. - rzuciła Carly. - nie masz się czym martwić.. To tylko plotki.
-Tak, ale na mój temat ! Przecież tak w ogóle nie jest !
-Wiemy to, ale oni - wskazała na gazetę- zrobią wszystko, żeby tylko mieć temat.. Nie martw się.. - Carly mnie pocieszała.
Łaziłysmy jeszcze jakiś czas, zajrzałyśmy do kilku sklepów, Carly zaczepiło kilka fanów. W końcu postanowiliśmy się zbierać i ruszyłyśmy w stronę parkingu na którym Carly zostawiła auto. Po drodze zaczął padać mały deszcz, który potem zamienił się w ulewę. Zaczęłyśmy biec do samochodu, ale i tak przemoknięte przyjechałyśmy do hotelu.
-Hahahaha, trochę przemokłyście - zaśmiał się Alfredo razem z Justinem kiedy weszłyśmy do salonu.
-Nie, ani trochę - odpowiedziałam w sarkaźmie.
-Idę się przebrać .. - rzuciła Kinga i poszła do pokoju w którym spała, ja i Carly zorbiłyśmy to samo.
*oczami Kingi*
Przebrałam się już i wysuszyłam włosy. Teraz były posrkręcane na wszystkie strony więc stanęłam przed lustrem i zaczęłam je prostować. Po chwili w drzwich pojawił się Justin. Podszedł do mnie, objął w pasie i szepnął do ucha :
-Pomóc ci ?
-Nie, sama dam radę - uśmiechnęłam się do odbicia.
-No proszę... - nalegał.
-Justin, ja muszę tylkko wyprostować włosy ..
-No to ja ci je wyprostuję ! - wyrwał mi z ręki prostownicę. Wziął mały kosmyk poskręcanych włosów i zaczął powoli prostować.
-Justin, jak mi spalisz włosy to cię zabiję. - wtrąciłam . Szatyn tylko spojrzał na moją twarz w lustrze i się uśmiechnął. Zdenerwowana czekałam aż skończy.
-Ałć ! - jęknął, a ja aż się wzdgrnęłam..
-co jest ? ! co zrobiłeś ? !
-Zamiast włosów chciałem chyba sobie palec wyprostować... bo się popażyłem... weź to zabież to jest strasznie gorące ! - oddał mi prostownicę.
-Hahahaha, no widzisz.. - spojrzałam na niego. - gdzie ? - zapytałam. Chłopak jak małe dziecko pokazał mi miejsce w którym się popażył, a ja lekko musnęłam je wargami ...
-eee... wargi też sobie popażyłem - wtrącił z uśmiechem
-Hahaha, coś mi się nie wydaję.. - zaśmiałam się i dokończyłam prostować te włosy. Po kilku minutach skończyłam, a szatyn bacznie mi się przyglądał opierając się o framugę drzwi.
-Jedziemy ?
-Gdzie ?
-No na twój koncert ! - zaśmiałam się.
-Aaaaa... no tak, tak.. Chodźmy - zaśmiał się. Dołączyliśmy do reszty i pojechaliśmy.
*oczami Karoliny*
Koncert odbył się tak jak zawsze. Najpierw to całe M&G potem Carly na scene weszła, jako support i w końcu Justin. Kilka piosenek, potem 'Beautiful' z Carly. Znów kilka piosenek i czas na Overboard. Weszłam na scenę pełna emocji, przystawiłam mikrofon do ust i po kolei śpiewałam słowa piosenki. Światła jak i oczy wszystkich ludzi zebranych tam były teraz skierowane na mnie. Po zwrotce jakieś inne światło padło na Justina schodzącego powoli ze schodów i śpiewającego swoją część piosenki. Na jego widok uśmiechnęłam się lekko, ale znacząco. Podeszłam do niego kilka kroków, on do mnie. Spojrzał mi w oczy i objął delikatnie w pasie. Przez jakiś czas, śpiewał patrząc na mnie, ale potem zwrócił się do tłumu fanek. Puścił mnie i poszedł przed siebie, ja zaraz za nim. Teraz śpiewaliśmy razem. Moje serce biło coraz mocniej, pisk fanek było słychać coraz to głośniej. Za każdym razem piszczały bardziej kiedy tylko Justin mnie objął czy coś takiego. Uśmiechałam się lekko starając powstrzymać emocje, które przejmowały nade mną władzę. Jak za każdym razem kiedy wyszłam na scenę, chciałam skakać i piszczeć z radości, bo uwielbiałam występować, ale starałam się jakoś opanować to i sprowadzić wszystko do szerokiego uśmiechu. Piosenka się skończyła, ukłoniłam się lekko tak jak po każdym występie. Justin mocno mnie przytulił, po chwili puścił i machając do tłumu ludzi z szerokim uśmiechem zeszłam, a właściwie zbiegłam ze sceny..
Za sceną czekała już na mnie Kinga i Carly tak jak zazwyczaj. Idąc do nich po drodze oddałam mikrofon.
-Wspaniale ci poszło - uśmiechnęły się do mnie.
-Dzięki - przytuliłam je mocno.
-Niall dzwonił - Kinga oddała mi mój telefon - powiedziałam, że występujesz i jak skończysz to oddzwonisz..
-Ooo... to ja lecę oddzwonić, dzięki - uśmiechnęłam się szeroko i poszłam do garderoby oddzwonić.
-Hej.
-Cześć kochanie - usłyszałam głos Nialla w słuchawce. - dzwoniłem, ale byłaś na scenie, jak poszło ?
-Tak wiem. A poszło chyba dobrze, nie obrzucili mnie pomidorami i nie wybuczeli więc spoko - zaśmiałam się - co tam ?
-Nic, właśnie siedzę i myślę.
-Nad czym ?
-A wiesz.. ostatnio się dowiedziałem, że Justin będzie występował w Paryżu w 2 ostatnich dniach naszego pobytu tam więc tak sobie pomyślałem, czy się nie spoktamy .. ?
-No jasne że tak ! Niall nad czym ty się zastanawiałeś ? !
-No bo może masz jakieś inne plany.
-Nawet gdybym je miała to bym z nich zrezygnowała !
-Haha, w takim razie widzimy się w piątek wieczorem okej ? Tym razem będziemy w moim hotelu..
-No dobra.. - uśmiechnęłam się. - Ja muszę kończyć, przepraszam..
-Jasne, pa , kocham cię .
-Ja ciebie też - rozłączyłam się i wróciłam do dziewczyn.
Koncert się skończył, Justin zszedł ze sceny, pogadał z nami a potem razem z Kingą poszli do jego garderoby. Ja z Carly byłyśmy już przebrane więc tylko na nich czekałyśmy.
-Co oni tam robią tyle czasu ? - zapytałam Carly patrząc na zegarek.
-Hahahaha - Carly się tylko zaśmiała i zmierzyła mnie wzrokiem..
-No co ?
-Nie nic ... - siedziałyśmy jeszcze z pięć minut i w końcu wyszli. Pojechaliśmy do jakiegoś klubu nocnego.
-Kinia... będziesz coś zamawiać ? - zapytałam siadając na przeciw niej w tym klubie..
-No nie wiem ... - odparła.
-Ja ci coś zamówię, okej ? - wtrącił Justin, a Kinga tylko się uśmiechnęła. Każdy zamówił sobie po jakimś drinku i po jakimś czasie każda szklanka była pusta. Niektórzy zamówili sobie jeszcze po jednym, ale ja, Kinga, Justin, Scooter odpóściliśmy. Koło 3 nad ranem byliśmy w hotelu.
-Karolina ... zamień się pokojem.. - zaczęła temat Kinga ..
-Co, ale czemu ?
-No bo ty masz podwójne łóżko, a u Justina jest pojedyńcze i mnie przygniata .. - zaśmiała się .
-Ahahaha ... to o to chodzi ... - przerwałam - Jasne spoko.. tylko nie wiem czy Justin będzie z tego zadowolony ..
-Będzie musiał .. - odeszła z uśmiechem. Zamieniliśmy się pokojami. Szybko poszłam się wykąpać, a potem spać.
*oczami Kingi*
-Co zły jesteś za tą zamianę ? - zapytałam Justina.
-No trochę..
-No, ale czemu ? !
-No bo mamy teraz takie wielkie łóżko, a wcześniej było takie małe i mogłem być bliżej ciebie.. - przeczesał włosy. Ja się tylko zaśmiałam, wzięłam jakąś luźną koszulkę i spodenki z walizki, a potem poszłam się wykąpać. Nalałam do wanny ciepłej wody i zanurzyłam w niej swoje ciało. Po jakiś 20 minutach wyszłam, wytarłam się, ubrałam i wysuszyłam włosy. W końcu wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Justin i przeglądał coś na laptopie. Kiedy tylko zobaczył, że wyszłam zdezorientowany wyłączył laptopa i poszedł do łazienki po drodze całują mnie w głowę.. Chciałam zapytać co tam robił, ale byłam strasznie zmęczona więc zostawiłam tą sprawę i położyłam się. Po jakimś czasie usłyszałam, jak drzwi pokoju się otwierają, potem poczułam ciepło ciała Justina i jak jego wargi lekko muskają mój policzek.
-Dobranoc księżniczko.. - szepnął mi do ucha lekko przygryzając jego płatek.
-Dobranoc - uśmiechnęłam się - wariacie.. - dodałam odwracając się do niego twarzą, wtulając w jego nagi i umięśniony tors.






Wybaczcie, że dopiero dziś ;c Niestety od tamtego czwartku nie miałam internetu ;c ♥ Mam nadzieję, że się podoba ♥ ilysm ♥
tumblr_mnw5yivDe51rsrrnbo1_500.png
tumblr_movfnjiH7l1r9alaeo1_500.png
tumblr_mo4tha7tmo1r33ehuo2_500.png
BJNHBD5CUAAMty3.jpg
tumblr_mouw2uWaa71rn6y8zo1_500.png
Tagi: Rozdział 25
26.06.2013 o godz. 13:29
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ (+18)

-Co ty tu do cholery robisz ? ! Nie masz własnego życia ? ! - Justin zdenerwował się jeszcze bardziej.
-Jus... spokojnie - usłyszałam ten głos.. Teraz byłam pewna, że to Selena. Wepchała się do środka i kiedy zobaczyła mnie siedzącą na kanapie zamurowało ją.
-Cześć - wymamrotała ponuro..
-Co ty tu robisz ? ! - wstałam i zapytałam zdenerwowana..
-Nie masz co robić ? - zapytał Justin i zatrzasnął drzwi garderoby.
-Słuchaj... - przerwała i chwile się zastanowiła.. - Kinga .. - dodała, ale bardziej brzmiało to jak pytanie - Chciałabym pogadać z Justinem w 4 oczy. - zrobiłam wielkie oczy, tak samo jak Justin. Spojrzałam na szatyna on po chwili się odezwał :
-A może ja nie chce... Selena nie rozumiesz, że wszystko skończone ? !
-Justin... tak rozumiem.. to znaczy .. - przerwała - po prostu chce pogadać. - po długich namowach oboje z Justinem zgodziliśmy się, ja wyszłam z garderoby, a oni zostali. Poszłam do Karoliny.
-Hej, co jest?
-Selena przyszła....
-CO ? ! GDZIE ONA JEST ? !
-Z Justinem w jego garderobie..
-Co ? ! Zostawiłaś ich tam samych ? ! Oszalałaś ? !
-Oboje z Justinem uzgodniliśmy, że z nią porozmawia....
-Kinga ! Nie wiesz czego możesz się po niej spodziewać ! Skąd wiesz, że się tam na niego nie rzuci i nie zacznie całować ! Nie zdziw się jak ich tak zastaniesz ! - Karolina ciągle krzyczała
-Karolina... on taki nie jest... ja to wiem... ufam mu..
-Kinga.. ja wiem.. Ale nie wiesz w jakim celu przyszła Selena, niby pogadać, ale może i coś więcej.. Kinga.. Ja po prostu nie chcę żebyś cierpiała.. Chociaż wiem, że Justin cię kocha a ty go.. Ale boję się tego co zrobi Selena.. - uspokoiła się i już nie krzyczała. - siedziałam z nią jeszcze jakieś 15 minut kiedy nagle usłyszeliśmy głośne trzaśnięcie drzwiami. Wybiegłam przed garderobę Karoliny i rozejrzałam się.. Zobaczyłam biegnącą Selenę, z oczami we łzach..
-Justin ! Co się stało ? - wpadłam do jego garderoby, a on siedział na kanapie z twarzą zakrytą dłońmi.
-Justin ... co jest ? - powtórzyłam pytanie i usiadłam obok niego. Szatyn podniósł głowę i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Choćbyś nie wiem jakie plotki usłyszała, wiedz, że cię bardzo kocham i bardzo mi na tobie zależy .. Jasne ?
-Justin ... ale .. o co ci chodzi ? co się stało ?
-Obiecaj mi, że nie uwierzysz w żadne złe plotki na temat tego co do ciebie czuje.. Wiedz, że cię bardzo, ale to bardzo kocham i zależy mi na tobie jak na nikim innym ..
-Justin - do moich oczu napłynęły łzy.. - Obiecuję. - dodałam.. Szatyn chwycił moją twarz w swoje dłonie i pocałował mnie.
-Justin .... - spojrzałam na niego, on na mnie. - co się stało ? Co ona ci powiedziała ?
-Nic.. po prostu, dowiedziałem się, że ona nie odpuści.. Wygarnąłem jej, ona tylko krzyknęła że tego pożałuję i wybiegła z płaczem, trzaskając drzwiami.. Słuchaj skarbie.. ona na pewno rozpuści jakieś plotki, dlatego chciałem być pewien, że w nie nie uwierzysz ..
-Justin... Nigdy bym w takie coś nie uwierzyła .. - przytuliłam do mocno on mnie także. Całemu zdarzeniu przyglądała się Karolina.
-Może lepiej zbierajmy się już do hotelu .. No chyba, że masz jakieś plany - uśmiechnęłam się.
-Właściwie to nie, bo nie wiedziałem, że przyjedziesz. Bardzo się cieszę, że już jesteś - uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za rękę..
-No to jak ? Przebierasz się czy tak wracasz ? - wtrąciła Karolina..
-Szybko się przebiorę i jedziemy - uśmiechnął się i bez żadnej przeszkody zaczął się przy nas rozbierać.. Najpierw koszulka potem spodnie.. Ja z Karoliną zmierzyłyśmy go wzrokiem potem spojrzałyśmy na siebie i cicho się zaśmiałyśmy..
-No co ? - spojrzał Justin na nasze uśmiechy.
-No nic skarbie - podeszłam do niego i poprawiłam mu jego roztrzepane włosy. Szatyn lekko musnął moje usta, złapał za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
Pod hotelem był już spory tłum ludzi jak i paparazzi. Jeeju .. Ci ludzie potrafią dla pieniędzy zrobić wszystko ! Dosłownie.. Jeden z nich wyskoczył przed maskę samochodu, żeby tylko zrobić zdjęcie mi, Karolinie i Justinowi.
-To jest chyba przesada ! Czy oni nie mają prywatnego życia ? ! Justin... jak ty to wytrzymujesz ? - oburzyła się Karolina.
-Jakoś ... - odpowiedział wzruszając ramionami - nie jest łatwo, ale jednak da się przeżyć.. Choć czasem na prawdę przesadzają. -Jak na zawołanie jakiś paparazzi coś nawyrabiał i przewrócił jedną z fanek.. Justin się mocno wkurzył i zaczął krzyczeć na tego paparazzi. W końcu Kenny oderwał od szatyna paparazzo i bezpiecznie pomógł wstać fance. Justin się lekko do niej uśmiechnął, zapytał czy wszystko w porządku. Ona uśmiechnęła się szeroko i pokiwała twierdząco głową. Weszliśmy do hotelu, kolejne nowe pomieszczenie..
-Czuj się jak u siebie - zaśmiał się Justin i zaprowadził mnie do pokoju w którym miałam spać.
-Justin ...
-Mhmm ?
-Gdzie ty śpisz ? - zapytałam.
-Ja ... no tutaj .. z tobą.. - uśmiechnął się.
-Mamy się gnieść na jednoosobowym łóżku ? !
-U ciebie daliśmy radę. - przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.. - no chyba, że chcesz to mogę spać w salonie.. Kanapa też jest dość wygodna... chybaa..
-No to chyba będziesz musiał - wzruszyłam ramionami i poważnie na niego spojrzałam.. On na mnie także spojrzał z zaskoczeniem.
-Co?
-No tak.. Chyba będziesz musiał jednak tam spać ..
-Żartujesz..
-Nie Justin.. - Szatyn zamilkł. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, mówiąc, że żartuję.
Opadłam na łóżko, po chwili obok mnie znalazł się Justin, mocno mnie przytulił tym samym przybijając do łóżka..
-Dobranoc - wymamrotał opierając głowę na moim ramieniu.
-Justin... muszę iść się przebrać.. Jestem z ciuchach.. - szatyn ani drgnął. Starałam się jakoś uwolnić z jego uścisku, ale nic z tego bo on jeszcze bardziej napierał.
-Ughhh ! Justin !
-No co ?
-Chcę iść się przebrać !
-Ja ci mogę pomóc.. - zaczął jeździć ręką po moim udzie, jechał coraz wyżej i wyżej..
-wiesz, że jestem przeciwny co do seksu przed ślubem ale możemy spróbować ... - szepnął szatyn.
Po chwili zaczął ściągać moją koszulkę, składając przy tym pocałunki na mojej szyi. Po kilku minutach jego jak i moje ciuchy leżały na ziemi.. Teraz byliśmy w samej bieliźnie. Justin z pocałunkami na szyi zjechał niżej i teraz jego wargi łaskotały mnie po brzuchu. Jeździłam rękoma po jego nagim torsie drażniąc paznokciami. Szatyn zbliżył się do mojej twarzy i wpił się w moje usta, po chwili jego język znalazł się w mojej buzi i delikatnie łaskotał moje podniebienie.
Postanowiłam przejąć kontrolę i przewróciłam szatyna. Teraz to ja byłam nad nim. Siedziałam na nim okrakiem i powoli zaczęłam składać pocałunki na jego szyi.. Po chwili wyszukałam sobie idealne miejsce na zrobienie mu malinki i zaczęłam ssać skórę z tego miejsca.
-Idealna - oderwałam się od szyi szatyna i zagryzłam dolną wargę.. Justin się uśmiechnął i przewracając mnie powiedział :
-Teraz moja kolej - uśmiechnął się łobuzersko i zaczął szukać idealnego miejsca na malinkę.. Jeździł wargami po całym moim ciele od pasa w górę, a rękoma po moich nogach. W końcu wybrał miejsce i zaczął delikatnie ssać moją skórę. Kiedy skończył, przyległ do mnie swoim ciałem i namiętnie pocałował.. Jego dłonie swobodnie jeździły po całym moim ciele, w końcu zatrzymał się na moich pośladkach i lekko je ścisnął przy czym ja lekko jęknęłam.. Gwałtownie wciągnęłam powietrze w momencie, gdy jego pełne usta dotknęły mojej ciepłej skóry, wysyłając mnie do innego świata. Zamykając oczy, otworzyłam usta i chwyciłam dłonią jego kark. Przejechał językiem po miejscu, które właśnie pocałował, po czym otworzył usta i zaczął je ssać, doprowadzając mnie do jęku. Ocierając się o moją skórę, zaczął ssać jeszcze bardziej sprawiając, że jęknęłam jeszcze głośniej.
Postanowiłam, że tym razem to ja będę na górze. Szybko owinęłam go nogami w biodrach i przewróciłam tak,że teraz
ja byłam na górze. Drażniłam dłońmi jego nagi tors. Całując jego klatkę piersiową jeździłam ręką po całym jego ciele. Ponownie usiadłam na niego okrakiem i wróciłam do poprzednich czynności. Moja ręka jeździła coraz niżej, aż w końcu znalazła się na kroczu chłopaka. Delikatnie masowałam Jerrego na co szatyn jęknął. Jego szybkim ruchem ponownie znalazłam się na dole. Moje podniecenie rosło z sekundy na sekundę. Delikatnie podniósł mnie by dostać się do zapięcia od stanika. Jak na złość nie dawał sobie z nim rady.
-czekaj ja to zrobie- powiedziałam podnosząc się do góry
- nie, ja sam- powiedział stanowczo
Gdy w końcu mu się udało rzucił stanik na bok. Masował, całował i przegryzał moje piersi doprowadzając mnie do szaleństwa. Cicho jęczałam wbijając paznokcie w jego skórę. Zsunął ręce po moim ciele zahaczając o majtki. Delikatnie je zsunął i namiętnie pocałował moje usta. Wsuwając swój język do mojej buzi, jęknęłam gdy poczułam jak ściska moje pośladki.Szatyn zaśmiał się nie przestając mnie całować. Gdy pozbył się mojej dolnej bielizny zerwał się z łóżka sięgając po spodnie. Nerwowo przeszukiwał kieszenie szukając prezerwatyw.
- Justin! temperatura mi spada! -pośpieszyłam go. W końcu znalazł.
Szatyn szybko znalazł się nade mną i ponownie położył swoje gorące dłonie na moim ciele. Wpił się w moje usta jeszcze bardziej przylegając do mnie ciałem. Moja dolna część pulsowała od seksualnego napięcia. Włożyłam ręce pod bokserki szatyna i zsuwałam je w dół. Szatyn oderwał się na chwilę i otworzył małe pudełko wyciągając gumkę, nakładając ja na siebie szybkim ruchem co oznaczało o nie lada wprawie. Ponownie wpił się w moje usta, rozchylając moją nogę. Jednym delikatnym ruchem wszedł we mnie. Po raz pierwszy poczułam paraliż przechodzącym przez moje ciało. Głośno jęknęłam wbijając paznokcie w jego plecy. Poruszał się delikatnie ale stanowczo. Z każdym ruchem sprawiał mi ogromną przyjemność, przez co nie mogłam powstrzymać cichych jęków, które jeszcze bardziej motywowały chłopaka. Mocno wbijałam paznokcie w jego skórę z rozkoszy jaką mi dawał. Po dwóch mocnych pchnięciach krzyknęłam głośno jego imię, dając znak że doszłam. Chwilę później szatyn wyszedł ze mnie położył się obok, przykrył nas prześcieradłem, kładąc głowę na moim ramieniu.
- kocham cię - powiedział całując moje usta
- ja ciebie też - odpowiedziałam.



Ja nie mogę ... hahahah, przepraszam, za ten rozdział :D ale na samym początku jest wzmianka ze czytasz na własną odpowiedzialność więc XD hahahah ;D Mam nadzieję, że się podobało, chociaż trochę i emocje były XD lol
Do następnego ♥
tumblr_mdop6rP2El1r7ys96o1_500.jpg
tumblr_mnp54tCg251r7kco9o1_500.png
tumblr_mfi525PT481rrkjsko1_500.jpg
tumblr_lly7koL2R81qibh0io1_500.jpg
BAj_QLPCQAA9gVT.jpg
Tagi: Rozdział 24
14.06.2013 o godz. 16:09
Z dnia na dzień czułam się coraz lepiej.. Humor mi się poprawiał i mogłam w końcu normalnie coś zjeść.
W końcu niedziela. Siedziałam w kuchni przy stole i jadłam kanapkę z dżemem. Nagle do kuchni wszedł Scooter.
-Cześć - uśmiechnął się - smacznego .
-Cześć, dziękuję - przełknęłam kęs kanapki. - eee... będziemy dziś jechać ? - zapytałam nieśmiało.
-Pffff. - Scoot wydął wargi - wiesz... zależy jak się czujesz.. No nie ?
-Ale ja się czuję świetnie.. Od wczoraj a tak właściwie przed wczoraj w ogóle nie wymiotowałam, normalnie jem.. A mdłości i bóle głowy też mi przeszły.. - wymieniałam.
-No skoro tak.. To chyba możemy dziś jechać.. Justin dziś wieczorem ma koncert więc wydaje mi się, że jak przyjedziesz niespodziewanie to się ucieszy .. - Scooter wziął kilka łyków wody ze szklanki.
-Też mi się tak wydaje. - uśmiechnęłam się szeroko, zmyłam po sobie talerz i poszłam do pokoju. Na początek jakoś się ogarnęłam a potem spakowałam wszystkie najważniejsze rzeczy. Kiedy wychodziłam z pokoju dostałam sms'a. Zapatrzona w jego treść wyszlam z pokoju i wpadłam na Alfredo, który właśnie szedł do salonu.. Upadliśmy na podłogę, leżałam teraz na nim.
-Jeeju.. Przepraszam, zagapiłam się..
-Nie szkodzi, zdarza się - chłopak się uśmiechnął. Podniosłam się szybko a ponieważ sytuacja była nie komfortowa wróciłam z powrotem do pokoju. Usiadłam na łóżku i teraz na spokojnie przeczytałam tego sms'a i odpisałam. To był sms od Natalii . Pytała czy już mi lepiej.. Miło z jej strony. Zostawiłam ją na kilka miesięcy a ona mimo to nie traci ze mną kontaktu staramy się go utrzymać.. A Marta ? Marta się nic nie odzywa. Przynajmniej nie do mnie.
Strasznie chciałam zadzwonić do Karoliny czy Justina i powiedzieć, że dziś przyjadę, ale nie mogłam.. Popsułabym niespodziankę.
-Kinga ... Jest po 10 a przed nami 10 godzin drogi .. Jedziemy ? - do pokoju wszedł Scooter.
-Tak, tak.. Jasne - uśmiechnęłam się..
-Dobra, daj walizki, zaniosę je. - podałam mu walizki i uśmiechem podziękowałam.
-No to idziemy nie ? Masz wszystko ? - szczerzył się Alfredo.
-Tak, chyba tak .. - rozejrzałam się w okół siebie..
-No to idziemy. - uśmiechnął się i przepóścił mnie w drzwiach. Zjechaliśmy windą na parter i ruszyliśmy do wyjścia. Na zewnątrz nie było wielu ludzi.. Paparazzi wcale. Cieszyłam się. Wsiadłam do czarnego samachodu, a zaraz za mną Alfredo. Scooter siedział już za kierownicą. Zapalił silnik i ruszył..
-Przed nami długa droga.. Co będziemy robić ? - zapytał Alfredo.
-Nie mam pojęcia.. - zaśmiałam się. -Masz ciastka ? - dodałam z szerokim uśmiechem.
-Nie ... Ale mam nową gre na tablecie ! Gramy ?
-Wiesz co .... nie chce mi się za bardzo ..
-Szkoda.. Ten, Kinga ..
-Mhmm ?
-Masz coś ... ee.. we włosach ..
-CO ? ! Gdzie ? ! - Zaczęłam gładzić ręką po włosach.. Po chwili natknęłam się na jakieś coś... Pociągnęłam za to spojrzałam i krzyknęłam :
-TO PAJĄK ! - wrzasnęłam i wyrzuciłam gdzieś na przednie siedzienie..
-Kinga ! Spokojnie ! - Alfredo się ciągle śmiał.. Ledwo udało mi się go zrozumieć - on jest sztuczny !
-Kurde ! Ja się strasznie boję pająków ! Dobrze się czujesz ? ! Chcesz żebym zawału dostała ? ! - walnęłam go w ramię .
-Nie ... ale to było śmieszne ... - nadal się śmiał.
-Ughhh ! - wyciągnęłam słuchawki z kieszeni, podłączyłam do telefonu i puściłam głośno muzykę. Patrzałam przez przyciemnonie szyby na budynki jakie mijaliśmy.. W końcu zasnęłam.. Nie wiem ile spałam, ale Alfredo przebudził mnie jak mieliśmy krótki postój .
-Jesteśmy pod MCDonaldem, chcesz coś ?
-Jaką kanapkę ? - uśmiechnęłam się..
-Okej.. - wyszedł z samochodu. Po jakiś 15 minutach oboje wrócili, Alfredo przyniósł mi jakąś kanapkę z kurczakiem, sałatą ogórkiem i jeszcze czymś.. Nie zwracałam za bardzo uwagi z czym jest ponieważ byłam strasznie głodna.. Alfredo także miał jakąś kanapkę. Nagle wypadła mu z niej sałata i trochę jakiegoś sosu na spodnie.
-Hahahaha - wybuchłam śmiechem ..
-To nie jest śmieszne ... Wszystko przez ciebie !
-Wcale nie ! To ty nie umiesz jeść normalnie ! - śmialiśmy się.
Reszta podróży minęła nawet spokojnie.. Oprócz kilku napadów śmiechu, jeszcze raz zdązyłam zasnąć. Obudziłam się jakieś pół minuty przed dojechaniem na miejsce. Dosłownie wybiegłam z samochodu i rozprostowałam nogi.. Pod areną było pełno aut, jak i ochroniaży.. Były także 3 dziewczyny, strasznie płakały. Pociągnęłam Scootera za rękaw i zapytałam :
-Nie mają biletów ?
-Pewnie tak..
-Jeeju .. szkoda mi ich. - patrzałam na nie, a w oczach zbierały mi się łzy.. Nagle wpadłam na genialny pomysł .. - Scoot ?
-No ?
-One są tylko 3 ... Koncert zaczął się kiedy ?
-No jakieś półtorej godziny temu..
-Czyli, że Justin dopiero wchodzi na scenę.. A co jak by tak wziąc je z nami ? Przecież nie można ich tak zostawić. One są załamane.. No spójrz tylko na nie .. Przecież one taż mają prawo spełnić marzenia ! - powiedziałam głośno i stanowczo.
-Kinga.. Rozumiem, że jest ci ich szkoda, ale nie wiem czy możemy. Przecież jeżeli weźmiemy je to na innych koncertach także będą się tak schodzić... - spojrzałam jeszcze raz na tamte dziewczyny.. Stały na miękkich nogach pod areną i nasłuchiwały, z wielkim transparetnem w rękach. Dziewczyny miały także koszulki i bluzy z jego podobizną, a na ich torbach było pełno przypinek, z jego wizerunkiem. One płakały coraz bardziej, starały pociesza się nawzajem, ale nic to nie dawało.
-Proszę .. Ten jeden jedyny raz.. Obiecuję, że więcej takiego czegoś nie będzie.. Tylko one.. Ja nie mogę ich tak zostawić.. Serce mi pęka jak je widzę.. - Scooter spojrzał na nie i zastanowił się przez dłuższy czas.. Wziął głęboki wdech..
-No dobra ... ale to ten jeden jedyny raz..
-Tak ! Dziękuję ! - rzuciłam mu się na szyję.. Chwyciłam za rękę Alfredo i oboje podeszliśmy do tych dziewczyn. One od razu nas rozpoznały.
-Cześć jestem Kinga - podałam każdej z nich rękę i miło się uśmiechałam. Dziewczyny pokolei mówiły swoje imiona.
-Słuchajcie.. Justin wejdzie na scenę za jakieś 2 minuty ? - spojrzałam na Alfredo on spojrzał na zegarek i pokwiał głową. - no.. za jakieś 2 minuty, a ja nie mogę na was patrzeć, serce mi pęka jak was widzę więc.. Chciałabym, żebyście poszły ze mną i Alfredo za kulisy.. - uśmiechnęłam się a dziewczyny zaczęły piszczeć i płakać, ale tym razem ze szczęścia.. Przytuliły mnie mocno i po chwili dołączyliśmy do Scootera który zaprowadził nas wszystkich za kulisy. Dziewczyny nie mogły uwierzyć..
-Kinga ! - Karolina i Carly do mnie podeszły ..
-Cześć wam - uśmiechnęłam się.
-A to kto ? - spojrzała na dziewczyny..
-Słuchajcie one stały pod areną i płakały a mi normalnie serce pękało.. Wybłagałam Scootera i teraz tu są.. - powiedziałam z lekkim uśmiechem..
-To super ! - Karolina podeszła do dziewczyn i się przywitała, tak samo i Carly. Dziewczyny były zaskoczone po prostu brakowało im słów, a z ich oczu leciały łzy szczęścia.
Alfredo razem z tymi dziewczynami stali z boku sceny i oglądali Justina na scenie. W końcu przerwa.. Justin zbiegł ze sceny się przebrać.. Zauważył mnie, podbiegł do mnie i mocno przytulając pocałował namiętnie.
-Tęskniłęm .. - wyszeptał..
-Ja też ... Justin słuchaj .. leć się przebrać, pogadamy jak coś za chwilę.. - uśmiechnęłam się.. Justin nie zbyt zadowolony poszedł się przebrać. Zrobił to szybciej niż zwykle i szybko wrócił.
-Słuchaj.. przed areną były płaczące fanki.. normalnie serce mi pękało jak je widziałam, więc wzięłam je ze sobą tutaj ... - starałam się mu to wytłumaczyć jak najszybciej.. - Jest ich tylko 3 Justin... Przepraszam.. Mam nadzieję, że nie jesteś zły ..
-Zły ? Niby za co ? Chciałaś pomóc moim fanom .. Jesteś cudowna - przycisnął mnie do siebie i pośpiesznie pocałował, potem szybko znikł na scenie.
Koniec koncertu.. Dziewczyny które tu ze mną przyszły podeszły do mnie i jeszcze raz podziękowały.. Podziękowały także Scooterowi i Alfredo, bardzo się cieszyły że coś takiego ich spotkało.. Kiedy już miałam iść je odprowadzić do wyjścia zjawił się Justin. Dziewczyny zaniemówiły, a z oczu poleciały im łzy.. Justin z wielkim uśmiechem podszedł do nich i mocno je przytulił. One mu tylko dziękowały. Po jakiś 10 minutach dziewczyny wyszły, poszedł odprowadzić je jeden z ochroniarzy Justina.
-Jesteś niesamowity - wyszeptałam mu do ucha.
-Ty też .. Sprawiłaś, że czyjeś marzenie się spełniło. Dzięki tobie ktoś jest szczęśliwy.. A najbardziej dzięki tobie szczęśliwy jestem ja.. - uśmiechnął się i pocałował mnie.
-Kocham cię.. Nawet nie wiesz jak bardzo .. - zatonęłam w jego czekoladowych oczach.
-Ale ja ciebie bardziej - szeroko się uśmiechnął i złączając nasze usta w pocałunku podniósł mnie, ja oplotłam go w pasie swoimi nogami i wplatałam palce mojej dłoni w jego włosy. Justin powoli wszedł do swojej garderoby i nie przerywając pocałunku zatrzasnął drzwi nogą.. Po chwili Justin wsunął swój język do moich ust i nasze języki zaczęły się o siebie ocierać. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.. Szatyn nadal nie przerywając pocałunku chwycił za zamek i przekręcił go tym samym zamykając drzwi. Uśmiechnęłam się nie przerywając pocałunku. Szatyn przeniósł mnie na kanapę i teraz był nade mną. Pukanie do drzwi na chwilę ustało, ale po chwili znów się zaczęło i było coraz głośniejsze. Oderwałam się od niego :
-Może otworzymy ?
-Po co ? - znów wpił się w moje usta. Znów głośne pukanie.. Justin nie wytrzymał, oderwał się ode mnie i zdenerwowany otworzył drzwi.
-CO ? ! - Justin na prawdę się zdenerwował.. A jeszcze bardziej gdy zobaczył tą jakże znajomą twarz za drzwiami. Ja nie widziałam twarzy, ale wystarczyło, że zobaczyłam kawałek sylwetki i kosmyk włosów... Już wiedziałam kto to ...
tumblr_mntgo2T4O81rkms6ro1_500.jpg
BL2uC90CUAAX6Jm.png
tumblr_mno4slyzdI1r52t53o1_500.jpg
BLM4mTjCMAEX4PT.jpg
BLyFcBdCUAAqj0U.png
Tagi: Rozdział 23
07.06.2013 o godz. 20:53
*Oczami Karoliny*
Obudziły mnie śmiechy chłopaków. Podniosłam się na nogi. Carly jeszcze spała, reszta siedziała już w salonie.
-Cześć wam - przejechałam ręką po włosach.. Wszystkich twarze odwróciły się w moją stronę. Zajęłam miejsce koło Nialla który dziś miał już wracać.
-Cześć kochanie .. - pocałował mnie w policzek. Justin spojrzał na nas, ale o chwili odwrócił wzrok i grał na konsoli dalej.
-Kinga dzwoniła ? - zapytał Justin.
-Nie jeszcze dziś nie - uśmiechnęłam się lekko. Szatyn tylko pokiwał głową i grał dalej. Po jakiś 15 minutach do salonu weszła Carly z włosami spiętymi w wysoki kucyk, spojrzała na nas uśmiechnęła się i poszła prosto do łazienki. Po 20 minutach wyszła stamtąd ubrana i umalowana tak jak zawsze . Zaraz po niej poszłam ja i po mniej więcej pół godziny wyszłam.
-Cały dzień tak będziemy siedzieć ? - zaśmiała się Carly - i patrzeć jak gracie ? - dodała.
-No wiesz ... Zawsze możecie zagrać z nami - uśmiechnął się Niall. Spojrzałam na Carly, ona na mnie.
-Okej - powiedziałyśmy równocześnie ..
-To... Karolina masz pada, zagraj z Niallem teraz, ja muszę zadzwonić - Justin wręczył mi pada, którym przed chwilą grał i poszedł do swojego pokoju. Nikt nie wiedział o co mu chodzi..
*Oczami Justina*
Leżałem na łóżku wpatrując się w sufit. Czekałem na telefon od Kingi. Martwiłem się.. Miałem okropny sen. Nagle do drzwi pokoju ktoś zapukał, spojrzałem , a zza nich wyszła Carly.
-Wszystko okej ? - zapytała i usiadła obok. Podniosłem się do pozycji siedzącej, oparłem się łokciami o swoje kolana i schowałem twarz w dłoniach..
-Chyba nie za bardzo ... - wtrąciła. - co jest Justin ?
-Nie ważne.. - rzuciłem.
-Justin.. chodzi o Kingę ? Przecież ona ma tylko zatrucie pokarmowe, wyzdrowieje, po za tym są z nią Scoot i Alfredo. Wszystko będzie okej.. Justin - Uśmiechnęła się i poklepała mnie po plecach.
-Nie o to chodzi. To znaczy, chodzi o Kingę, ale nie o chorobę.
-No to o co chodzi ? Martwisz się, bo ... ? - nie dawała spokoju i wciąż wypytywała..
-Czasem nie twoja kolej żeby zagrać na konsoli ? - zmieniłem temat.
-Nie, a nawet jeśli to nie mam ochoty teraz grać i... nie zmieniaj tematu.
-Ohh.. no dobra .. miałem beznadziejny sen.. Śniło mi się, że Kinga pojechała z Alfredo do lekarza bo poczuła się gorzej i po drodze mieli okropny wypadek.. I wylądowała w szpitalu i że była pod śpiączką z której nie mogła się wybudzić.. To było okropne...
-Justin ... to tylko sen.. spokojnie .. - zaczęła mnie pocieszać. - Zadzwoń do niej ..
-Dzwoniłem od rana. Nie odbiera.. - załamałem się.
-A Scooter ? Alfredo ? Do nich dzwoniłeś ?
-Taaa, ale też nie odbierają..
-A kiedy ostatnio dzwoniłeś ?
-Do Kingi jakieś 15 minut temu, a do chłopaków może z 2 godziny temu.
-Może spali, zadzwoń teraz ! - podała mi mój telefon. Zrobiłem tak jak mi kazała i wybrałem numer najpierw do Scootera. On nie odbierał. Zadzwoniłem do Alfredo.. Po 3 sygnałach usłyszałem jego głos w słuchawce .
-Stary ! Co się dzieje ? ! Czemu nikt nie odbiera ? ! Wszystko w porządku ? ! Nic się nie dzieje ? !
-Justin ... spoko, wszystko jest okej. Co ty sobie znów ubzdurałeś ? !
-Kurwa ... stary wszystko jest okej ? Kindze nic nie jest ? !
-Nie.. tak właściwie to jeszcze śpi, bo całą noc wymiotowała. Tak w ogóle to zrzygała mi się wczoraj na spodnie .. - zaśmiał się. Ulżyło mi, jak się dowiedziałem, że wszystko okej, po chwili zacząłem się głośno śmiać ..
-Serio zwymiotowała ci na spodnie ? !
-No tak ... - gadaliśmy jeszcze chwile, potem do pokoju wparowała Karolina .. Ja w tym samym czasie się rozłączyłem.
-Carly teraz ty grasz ... - uśmiechnęła się..
-Taa.. jasne już idę.. - Karolina wyszła z pokoju, ale drzwi zostawiła otwarte.
-I jak ? Wszystko okej ? - zapytała Carly ..
-W jak najlepszym porządku.. Tylko, że Kinga nadal wymiotuje, całą noc nie spała. Ale jest okej. - uśmiechnąłem się.
-No widzisz ! - zaśmiała się - idę grać ... - wyszła z pokoju. Po jakiś 10 minutach do nich dołączyłem. Pierwsze co się dowiedziałem, że Karolina wygrała z Niallem w wyścigach..
-Dałem jej wygrać - protestował Niall.
-Taa.. Jasne .. - przytaknąłem i się zaśmiałem..
-No to weź ty z nią zagraj ! Ty wiesz jaka ona jest w to dobra ? !
-Grałaś kiedyś ? - zapytałem Karoliny .
-Kuzyn kiedyś mnie męczył żebym z nim grała dzień w dzień - uśmiechnęła się.
-Muszę to zobaczyć.. My po was - skierowałem się do Carly i Nialla którzy teraz grali. Karolinie szło dobrze, nawet bardzo dobrze, ale i tak z nią wygrałem .. Chociaż z ledwością..
*Oczami Kingi*
Wstałam chyba o 13. Alfredo ze Scootem siedzieli w salonie i oglądali TV.
-O siemasz ... Wyspałaś się ? - spojrzał na mnie Alfredo.
-Można powiedzieć..
-Justin dzwonił.. - rzucił Alfredo.
-Co ? ! Kiedy ? ! Czemu do mnie nie zadzwonił ? !
-Dzwonił jakieś 2 godziny temu.. Kilka razy dzwonił, ale wszyscy spali, a wyciszony telefon ciężko usłyszeć.. - pobiegłam do pokoju, wzięłam telefon, a tam 10 nieodebranych połączeń od Justina..
-A po co dzwonił ? - wróciłam do salonu i zapytałam.
-Martwił się o ciebie, myślał, że coś ci się stało. Nie wiem dokładnie bo nie mówił.. Zadzwoń to się dowiesz. - uśmiechnął się. Tak też zrobiłam. Szaty opowiedział mi co mu się śniło, rozmawialiśmy z dobrą godzinę, a najśmieszniejsze jest to, że gadaliśmy o niczym..
-Skrabie .... ? - usłyszałam w słuchawce.
-Tak ?
-Idziemy na skype ? - zaśmiał się.
-No okej... to ja już włączam laptopa .. widzimy się zaraz . - zaśmiałam się i rozłączyłam. Po jakiś 5 minutach na moim ekranie już pojawił się Justin.
-Tęskniłem shawty ..
-Słyszeliśmy się jakieś 5 minut temu wariacie !
-No właśnie ... To strasznie długo - uśmiechnął się. Gadaliśmy jeszcze jakiś czas potem do jego pokoju weszła Carly, Niall i Karolina.
-Ooo Niall jesteś jeszcze ? - zapytałam z uśmiechem.
-No jeszcze trochę tak.. Jakieś 20 minut .. - odpowiedział.. - Przyszedłem się pożegnać ... - uśmiechnął się. Pożegnał się z Justinem i Carly a potem wyszedł z pokoju i podejrzewam, że przed hotelem dopiero pożegnał się czule z Karoliną. I miałam rację, jak wróciła to opowiedziała, jak to paparazzi robili jej i Niallowi zdjęcia jak się żegnali. Gadaliśmy w trójkę na skype, a potem w 4 bo do mojego pokoju przyszedł Alfredo. Było spoko, każdy się śmiał, a ja nawet czułam się coraz lepiej..
Jakoś po 16 Carly pojechała do kosmetyczki i zabrała ze sobą Karolinę. Więc zostaliśmy w 3 : Ja, Justin i Alfredo.
-Już się lepiej czujesz kotek ? - zapytał Justin
-Tak właściwie to tak.. Dziś jeszcze nic mnie nie zamuliło, jak wstałam to mnie trochę głowa bolała i teraz jest dobrze - uśmiechnęłam się.
-To wspaniale ! - wyszczerzył się Justin.
-Alfredo ! Kruszysz mi na laptopa ! - zaśmiałam się. Alfredo jadł jakieś kruche ciastka.
-Sorki ... Ale dobre ... chcesz jedno ? - podstawił mi pudełko z tymi ciastkami pod nos..
-Nie dzięki - odsunęłam jego rękę.. -Justin, może ty chcesz ciasteczko ? - dodałam..
-Chce .. Dawaj mi je tu ! - zaśmiał się. Bałam się reakacji Alfredo na to i dobrze, że się bałam.. Rzucił ciastkiem w ekran i krzyknął "ŁAP" do Justina.
-ALFREDO !
-No co .. Twój facet chciał ciastko... Jest głodny no to chciałem być dobry i się z nim podzielić !
-Ale może nie tak ! - zaśmiałam sie - nie wiem... list mu wyślij !
-Skarbie ... ale za nim ten list dojdzie to ja umrę z głodu.. - wtrącił Justin z uśmiechem.
-Przykro mi bardzo ... Ale mój laptop ma teraz plamę na ekranie po tym ciastku ! Bo Alfredo bawił się w magika i chciał ci ciastko przez ekran podać! - zaśmiałam się, a oni razem ze mną.
-Stary jak twoje spodnie ? - zapytał Justin Alfredo i się zaśmiał..
-Zapytaj jej - pokazał na mnie..
-Czemu mnie ? ! To twoje spodnie !
-Ale ty się na nie zrzygałaś a nie ja !
-No, ale ty je miałeś sobie wyprać..
-Oj tam.. - Gadaliśmy tak jeszcze z godzinę, w końcu wróciły dziewczyny.. Dzięki Bogu ! - pomyślałam kiedy je zobaczyłam za plecami Justina.
-Dziewczyny ratujcie ! Ja już z nimi nie wyrabiam ! - zaśmiałam się..
-Ejj .. chłopaki co ją meczycie ?
-Przecież my nic nie robimy - zaprotestował Justin z zadziornym uśmiechem..
-Nie wcale ! Ciekawe kto wysyłał sobie jedzenie przez ekran, śpiewał jakieś głupie piosenki, grał przez internet i jeszcze śmiał się z obrzyganych spodni Alfredo ! A no tak .. Jeszcze sobie na konsoli grałeś.. A Alfredo darł mi się do ucha..
-Boże ... was to w psychiatryku zamknąć .. - zaśmiała się Carly.
-Taa.. - przytaknęłam. Gadaliśmy jeszcze z pół godziny.. W końcu skończyły nam się tematy po chyba 3 albo 4 godzinnym gadaniu i się rozłączyliśmy. Było po 19.
-PATRZ JAK MÓJ LAPTOP WYGLĄDA PO TYM TWOIM JEDZENIU ! - wydarłam się do Alfredo.
-No przepraszam, ale wiesz jakie to dobre ? !
-Ta ... widzę... zjadłeś całe opakowanie ! - zaśmiałam się i starałam się wyczyścić tego laptopa z okruchów.
-Dobra ... gotowe ... to co teraz ? - spojrzałam na Alfredo który siedział i nic nie robił.
-Nie wiem ... TV ?
-Chyba nic innego nie ma do roboty.. Justin wziął konsolę no nie ?
-No wziął... A co ?
-A nie bo lubię grać i bym sobie pograła - zaśmiałam się.
-Nie gadaj ! Ty lubisz grać na konsoli ? !
-No tak.. Zawsze z kuzynem grałam jak u niego byłam.. Karolina też z czasem się wciągnęła, ale potem jej przeszło.
-Kurde ... pierwsza dziewczyna która lubi grać na konsoli ! Justin ma szczęście ... - czułam jak sie powoli rumienię.
-Dobra, dobra .. chodź na TV.. Tak w ogóle ... Gdzie Scoot ?
-Nie wiem tak właściwie... - usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy TV. Przełączyłam na jakiś program muzyczny, akurat leciała piosenka Justina - As long as you love me . Zawsze nie mogłam się powstrzymać żeby nie zaśpiewać chociaż kawałku refrenu.. Zaczęłam najpierw nucić a potem nie wiem kiedy zaczęłam śpiewać.. Piosenka się skończyła, ja także przerwałam śpiewać. Alfredo patrzał na mnie i się cicho śmiał .. Chwyciłam poduszkę i rzuciłam mu w twarz.
-To za co ? !
-Za ten twój głupi śmiech ! - zaśmiałam się..
-No, ale śpiewaj, śpiewaj .. Dobrze ci szło ..
-Weź ! - walnęłam go w ramię. Jeszcze przez jakiś czas oglądaliśmy jakieś seriale a potem jakiś film.. Około północy film się skończył.. Ja tak jak i Alfredo byliśmy dość zmęczeni. Wyłączyliśmy TV i poszliśmy spać.
483912_442607769160285_1525723349_n.jpg
beauty-and-a-beat-justin-bieber-Favim.com-640347.jpg
tumblr_mnirfy7Sn81qjls7vo1_500.jpg
tumblr_maeckqhQG11rswveeo1_500_large.jpg
c5a589fc8ef511e2ab5722000a9e0907_7.jpg
Tagi: Rozdział 22
30.05.2013 o godz. 22:37
KOCHANI ! Na pewno każdy z was, albo większość czytała co Justin do nas napisał ...
Ok, ale nie do tego zmierzam .. Moja bardzo dobra koleżanka, a nawet mogę powiedzieć że przyjaciółka napisała dziś Twitlongera. Jest w nim zamieszczony świetny pomysł ! Na prawdę .. świetny jest ten pomysł. Mnie się osobiście podoba ! http://www.twitlonger.com/show/n_1rkf3rh
To jest link do niego .. wiem, jest tam wiele napisane .. rozpisała się trochę, ale jak to Belieber ♥ haahha :D doczytajcie tam momentu o filmiku *.* mi się podoba ten pomysł ... chciałabym was prosić o rozpowszechnianie tego TL i o branie udziału ♥ to na prawdę nic wielkiego ...
Z góry bardzo dziękuję za zgłoszenia ♥

PS/ Wszystkie szczegóły w linku powyżej ♥
I LOVE YOU SO MUCH ♥
BKyT7e8CYAEgAbF.jpg
Tagi: pomysł
24.05.2013 o godz. 19:07
*oczami Kingi*
Nie spałam długo z resztą tak jak wczoraj. Obudziły mnie potworne bóle żołądka.. Justin obejmował mnie w pasie, a ja z bólu wtulalam się jeszcze bardziej w jego umięśniony tors. W końcu nie wytrzymałam. Oderwałam się od szatyna i pobiegłam do łazienki. Dobre 20 minut tam siedzialam i wymiotowałam. Żołądek ściskało mi z bólu i głodu.. Ale co próbowałam zjeść od razu się cofało.
-Kochanie dobrze się czujesz ? - Usłyszałam za plecami głos Justina, po chwili poczułam jego ciepłe dłonie na moich ramionach.
-Nie.. Czuje się okropnie - wiedziałam że nie warto kłamać że jest dobrze. Szatyn objął mnie delikatnie, ale czule i lekko musnął swoimi wargami mój policzek.
- Będzie dobrze skarbie.. - wyszeptał mi do ucha. Spojrzałam przed siebie, w wielkie lustro w którym oboje się odbijaliśmy. Uśmiechnęłam się delikatnie do lustra. Justin to zauważył i spoglądając głębiej w nasze odbicie też się uśmiechnął. Dłonie szatyna nawet nie wiem kiedy znalazły się pod moją koszulką i delikatnie gładziły mnie po brzuchu. Odwróciłam głowę w stronę Justina. Nasze twarze powoli zbliżały się do siebie, kiedy nagle ja poczułam okropny uścisk w żołądku, oderwałam się od szatyna gwałtownie i pobiegłam do łazienki. Znów wymiotowałam...
Było po 9.00 . Wszyscy już wstali i zaraz po śniadaniu zebrali się w salonie. Siedzialam Justinowi na kolanach, on co chwila spoglądał na mnie tak jak ja na niego. Ustaliliśmy wszystko co i jak .. Do końca tygodnia miałam zostać w Londynie razem z Alfredo i Scooterem.. Reszta miała pojechać dalej w trasę.. W poniedziałek lub nawet w niedziele - zależy od mojego samopoczucia - dołączymy do reszty.
-No to za godzinę jedziecie - zakończył Scoot i podszedł do okna patrząc na krajobraz miasta. Cały czas śledziłam go wzrokiem.. Justin posadził mnie na miejsce obok i gestem spojrzenia wskazał Alfredo kuchnie. Oboje podnieśli się równocześnie i poszli do tej kuchni. O czymś rozmawiali, ale zbyt cicho bym mogła cokolwiek usłyszeć.. Ciągle ich obserwowałam i starałam się wsłuchać o czym mówią, ale było to trudne bo z drugiej strony zagadywała mnie Karolina i Carly.
-Jak się dziś czujesz ? - zapytała Carly.
-Nie wiem . Raz lepiej raz gorzej. Niby wczoraj nie wymiotowałam, ale dziś już tak - odpowiedziałam blado się uśmiechając.
-Zawsze miałaś problemy z takimi chorobami .. - dodała Karolina - u ciebie z zatruciem pokarmowym to jest masakra .. Na prawdę masz ... no nie wiem jak to powiedzieć... tak jak by wrażliwy żołądek - zaśmiała się cicho.
-Taa... Od dziecka tak mam .. Odziedziczyłam to po tacie - zaśmiałam się.
-Spokojnie. - uśmiechnęła się Carly i objęła mnie ramieniem - będzie dobrze . Wyzdrowiejesz . - dodała. Odpowiedziałam jej szerokim uśmiechem. Po chwili dosiedli się do nas chłopcy.
-O czym tam gadaliście ? - zapytała Karolina. Justin, jak i Alfredo zignorowali pytanie więc Carly postanowiła je zadać ponownie tylko że bardziej stanowczo :
-No więc ... O czym tam gadaliście ? - spojrzała na Alfredo potem Justina.
-O niczym.. Co pogadać nie można ? - wtrącił Alfredo .
-No niby można.. Ale my tylko pytamy o czym ... - przytaknęła Karolina. Ja cały czas siedziałam cicho bo zaczęło mi się kręcić w głowie. Oni coś tam sobie gadali, a mi zachciało się pić.. Na miękkich nogach wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni.. Nagle przed oczami zrobiło mi się kompletnie ciemno, a nagi ugięły mi się pod własnym ciężarem i opadłam na podłogę.. Nie minęło kilka sekund koło mnie byli już wszyscy.
-Jezuu .. Kinga , nic ci nie jest ? ! - wypytywali wszyscy. Przetarłam dłońmi oczy i odpowiedziałam :
-Nie .. Wszystko jest okej.. - Carly i Justin pomogli mi wstać.. - Dzięki.. - przytaknęłam i zrobiłam krok do przodu.. Justin szybko złapał mnie w pasie i powiedział :
-Pomogę .. - uśmiechnął się słodko..
-Justin.. Umiem chodzić ..
-Właśnie było widać - zaśmiał się ..
-To było tylko chwilowe - zrobiłam kolejne kilka kroków do przodu i sięgnęłam po szklankę. Nalałam do niej ciepłej herbaty z dzbanka i wzięłam kilka łyków.. Wszyscy mnie bacznie obserwowali.
-Nie patrzcie tak na mnie .. Przecież żyję !
-Ledwo co .. Widziałaś ten kant ? ! - Alfredo wskazał na róg marmurowego blatu. - Mogłaś w niego uderzyć głową przed chwilą ! - protestował.
-Ale nie uderzyłam, więc wszystko jest okej .. Błagam was.. Mam 19 lat .. Potrafię się sama sobą zaopiekować ! Traktujecie mnie jak małe dziecko !
-Bo się o ciebie martwimy .. Jesteś teraz z Justinem więc jesteś tak jak by częścią naszej 'rodziny'. Wszyscy się tu o siebie troszczymy.. - ciagnęła Carly.
-Słuchaj Kinga. Wiem jak to jest u ciebie z zatruciem pokarmowym.. To wcale nie jest normalne bo inni tylko wymiotują i są zasłabnięci.. A ty wymiotujesz, słabniesz, mdlejesz i masz bóle głowy .. - dokończyła Karolina.
-Dzięki wam wielkie.. Ale dam sobie radę, na prawdę. - uśmiechnęłam się.. Poczułam strasznie miłe uczucie gdzieś w środku kiedy usłyszałam słowa, że jestem teraz ' częścią naszej rodziny '. Cieszyłam się, ale miałam dość tego, że traktują mnie jak 5 letnie dziecko.. Mimo to byłam im wdzięczna...
-Do poniedziałku Kinga ... - przytuliła mnie Carly i Karolina na pożegnanie.
-Albo niedzieli .. - uśmiechnęłam się - Powodzenia w występach.. Karolina pamiętaj, że zawsze jestem z tobą.. Będę cię wspierać .. Pisz, albo dzwoń jak coś - spojrzałam na nią..
-Jasne , dzięki .. - dziewczyny odeszły .. pożegnałam się jeszcze z innymi, aż w końcu podszedł do mnie Justin..
-Będę tęsknić - wyszeptał i spojrzał mi głęboko w oczy.
-To tylko kilka dni Justin .. - uśmiechnęłam się.
-Tak wiem.. Ale i tak będę tęsknił .. - przejechał kciukiem po moim policzku i po chwili wpił się w moje malinowe usta.
-Kocham cię Justin. - uśmiechnęłam się.
-Ja ciebie też shawty .. - odwzajemnił uśmiech - jak by coś się działo to dzwoń, koniecznie .. Ja też będę dzwonił.. Obiecuję - dodał ..
-Justin ... Dam radę.. Będzie ze mną Scoot i Fredo .. Spokojnie, damy radę .. - uśmiechnęłam się.
-Ja to wiem.. Ale i tak chcę żebyś dzwoniła.. Wtedy będę wiedział, że nic ci nie jest.. - uśmiechnął się i jeszcze raz delikatnie musnął swoimi wargami moje usta. - Do poniedziałku skarbie - mocno mnie do siebie przytulił.
-Albo niedzieli - dodałam z szerokim uśmiechem.. Justin odszedł i wsiadł do wielkiego tour busu. Dopiero teraz, zorientowałam się, że stoję na schodach przed hotelem i cała masa ludzi i kilku paparazzi na mnie patrzy i robi zdjęcia.. Wbiegłam szybko do hotelu a zaraz za mną Alfredo i Scooter ..
-Co ci się stało ? - zapytał Alfredo ..
-Nic.. po prostu nie lubię zdjęć i tak dalej .. - ruszyłam do pokoju hotelowego.
-Dobra ... ja muszę iść coś załatwić.. Alf.. zostań z nią - Scoot spojrzał na chłopaka. Ten tylko pokiwał głową i dosiadł się obok na kanapie. Przez chwile siedzieliśmyw ciszy. Postanowiłam włączyć TV. Chwyciłam za pilot i włączyłam jakiś program. Nikt nic się nie odzywał.. Po czasie Alfredo wtrącił :
-Więc ... jak ci się układa z Justinem... ?
-Eeem.. Sądzę, że dobrze ... a czemu pytasz ?
-Tak z ciekawości.. - odpowiedział pośpiesznie.. Czułam się tak jakoś niekomfortowo siedząc z nim sama .. Jeszcze tym bardziej, że nie było żadnego tematu do rozmowy i słychać było tylko TV. Była dopiero 11.. Nie miałam zamiaru tak spędzić całego dnia.. Niestety nie miałam na nic sił, więc tylko to mi zostało ...
Do obiadu nie wymiotowałam ani razu. Ledwo zjadłam cały obiad, a potem się zaczęło.. Co 15 minut chodziłam to toalety .. To była jakaś masakra..
Jakoś przed 17 zadzwonił mój telefon.. To Natalia:
-Cześć Kiniuu... - usłyszałam jej głos w słuchawce ..
-Nataliaa .. cześć... przepraszam, że się nie odzywałam..
-Nie ma sprawy, rozumiem .. Co tam ?
-Ohh... szkoda gadać .. zachorowałam i teraz muszę siedzieć w hotelu kiedy Justin, Carly i Karolina latają po scenie w innym mieście..
-Oooo.. To szkoda... a co ci jest ?
-Zatrucie pokarmowe .. Szkoda gadać .. Mów lepiej co u ciebie ? Jak w szkole ? - zmieniłam temat..
-Wiesz, wszystko spoko.. Pół szkoły gada o tobie i Karolinie.. Twoje zdjęcia w sieci pojawiają się coraz częściej.. Z resztą Karoliny też.. W ogóle co u niej ?
-A dobrze .. Niall wczoraj do niej przyjechał podczas koncertu i ma wracać jutro.. albo dziś wieczorem .. - przerwałam - nie pamiętam .. Wiem, że jeszcze dziś z nią był i wsiadał z nimi do tour busu - zaśmiałam się.
-A no to fajnie .. A tak właściwie to ty teraz sama jesteś w tym hotelu ? !
-Nie no coś ty.. Scooter i Alfredo ze mną siedzą, aż do niedzieli... - westchnęłam..
-Ahahahaha .. to pozdrów ich . - zaśmiała się - dobra.. ja muszę lecieć lekcje robić .. Pa, zdrowiej tam ..
-No papa.. Tęsknię, pozdrów klasę - rozłączyłam się.. Odłożyłam telefon na łóżko i zdrzemnęłam się na jakieś 2 godzinki.
Obudził mnie dzwonek mojego telefonu.. To mama. Oczywiście już wszystko wiedziała, że jestem chora itd więc wypytywała jak się czuję i wgl.. Kiedy skończyłam dość długą rozmowę z mamą poszłam zjeść jakąś małą kolację.. Czyli serek truskawkowy... Siedziałam jeszcze chwilę z Alfredo w salonie.. Scootera jeszcze nie było.. Kiedy wszedł do salonu, tylko na niego spojrzałam przez chwilę i nagle zaczęło mi się kręcić w głowie i zwymiotowałam prosto na spodnie Alfredo..
-O boże ! Alf... - przerwałam i spojrzałam na jego minę.. Scooter zaczął się śmiać.. Alfredo był obrzydzony, ale po chwili też zaczął się z tego cicho śmiać.. Bez słowa poszedł szybko do łazienki się przebrać.. W tym czasie ja i Scooter posprzątliśmy po tym wszystkim..
-Alfredo .. Ja przepraszam, nie chciałam .. - spojrzałam na niego..
-Nic się nie stało .. wypadki chodzią po ludziach.. Tylko szkoda, że na te spodnie bo to moje ulubione.. Ale.. od czego jest pralaka ? - zaśmiał się - nic się nie stało Kinga. - uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na Scootera który się po cichu śmiał. Zmierzyłam go wzrokiem, kiedy to zauważył przestał się śmiać.
-Jeszcze raz przepraszam... - uśmiechnęłam się do Alfredo
-Dobra, spoko....
-Ja się lepiej pójdę położyć.. znów kręci mi się trochę w głowie. - powiedziałam przerywając dłuższą ciszę i poszłam najpierw do łazienki przemyć twarz zimną wodą, a potem do pokoju. Położyłam się na łóżko i patrzałam w sufit. Znów prawie usnęłam, ale przerwał mi kolejny dzwonek mojego telefonu..
-CO ? ! - powiedziałam, a tak właściwie krzyknęłam do słuchawki telefonu.
-Przepraszam ... Przeszkodziłam ? - usłyszałam Karolinę.
-Przepraszam.. po prostu jesteś 3 osobą która przerywa mi sen.
-Upss.. To ja zadzwonię jut....
-NIE ! Mów teraz. - przerwałam jej.
-Okej.. To ten ja chciałam zapytać jak się czujesz ?
-Hahaha. Jestem strasznie zmęczona, a jakieś pół godziny temu zwymiotowałam Alfredo na spodnie .. - zaśmiałam się.
-Co ? - Karolina zaczęła się głośno śmiać.- Hahaha, no nieźle Kinga.. Hahahaha..
-Tsaaa.. Co tam ? Już trwa koncert no nie.. Co się teraz dzieje ? - zapytałam.
-Eee.. Justin właśnie poszedł się przebrać... -przerwała - oo właśnie idzie... - znów przerwała - niestety nie może pogadać, ale mówi że cię kocha i tęskni..
-Jak będzie miał czas to powiedz mu, że też go kocham i że też tęsknię, ale to tylko kilka dni !
-Jasne.. eee.. Niall i Carly i Alisson i w ogóle wszyscy cię pozdrawiają.
-Dzięki, wzajemnie..
-Ej.. ja lecę, zaraz Oveboard . Pa , trzymaj się jakoś i pozdrów chłopaków.. - rozłączyła się. W tym samym czasie w pokoju rozległo sie ciche pukanie do drzwi, po chwili zza nich wyszedł Alfredo.
-Siema .. Jak tam ? - usiadł obok mnie na łóżku.
-Dobrze . Karolina dzwoniła, macie pozdrowienia - uśmiechnęłam się.
-Dzięki, wzajemnie. Ten .. chciałem zapytać, czy nie chcesz jakiejś herbaty czy coś ?
-Nie dzięki. Chyba najlepiej będzie jak pójdę teraz spać.. Ciągle ktoś mnie budzi - dodałam ponuro .
-No to wycisz telefon .. Justin też zawsze wycisza, żeby mu nikt nie przeszkadzał w spaniu. - zaśmiał się i podał mi mój telefon. Wyciszyłam go i odłożyłam na komodę obok.
-Kurdee... miałam telefon w ręku, patrzałam na godzinę, a teraz nie wiem która jest..
-Hahaha .. Też tak czasami mam - Alfredo się zaśmiał. Sprawdziłam znów godzinę. Było po 22.
-No to ja idę spać..
-Dobranoc. - Alfredo się uśmiechnął i ruszył w stronę drzwi. Za nim wyszedł zdążyłam mu odpowiedzieć 'Dobranoc'. Przykryłam się kołdrą i starałam się zasnąć.




Do powiadamiania zgłosiło mi się 2 osoby .. z tego 1 jest anonimem .. JAK MAM CIĘ POWIADAMIAĆ SKORO NIE MASZ TU KONTA I Z TT TEŻ NICKU NIE PODAŁEŚ/AŚ ? Hahaah :D No, ale macie tu następny rozdział, mam nadzieję, że się podoba ♥
BKf9TmFCEAAw8_M.jpg
BKohwyBCQAErTAk.jpg
BKvH-3mCcAAcuL8.jpg
BKsizpmCcAEGcDd.jpg
BKtG45-CUAAMOJf.jpg
Tagi: Rozdział 21
22.05.2013 o godz. 16:25
Jest sprawa :D Mianowicie chodzi o powiadomienia ... A więc, pod ostatnim rozdziałem dostałam komentarz od : lol78153401 z prośbą o powiadomienie o nowym rozdziale :D pomyślałam, że może inni też by chcieli więc zapytuję : KTO CHCIAŁBY OTRZYMYWAĆ ODE MNIE POWIADOMIENIA O NOWYM ROZDZIALE ?
Napiszcie w komentarzu kto by chciał i to tyle :D czekam do następnej środy czyli 22 maja :D ♥
Jeśli nie macie tu bloga to napiszcie w komentarzu swoje loginy z tt, albo podajcie linki z askiem, czy nawet z fb, jak chcecie :D
15.05.2013 o godz. 20:57
Rano nie mogłam spać bo strasznie bolała mnie głowa. Obudziłam się chyba po 7 i siedziałam cicho w salonie. Żeby nikogo nie obudzić poszłam na palcach zrobić sobie jakieś kanapki na śniadanie. Jakoś po 8 do salonu wszedł Alfredo.
-O cześć ... Już nie śpisz ? - poszedł do kuchni i nalał sobie wody do szklanki.
-Cześć .. Głowa mnie trochę boli i nie mogłam spać ..
-Ooo.... To nie za dobrze .. A teraz ci lepiej ? Może chcesz herbaty czy coś ?
-Nie dzięki. Już piłam.. Teraz mi lepiej więc mi przejdzie .. - uśmiechnęłam się.. Alfredo odwzajemnił uśmiech. Po chwili przyszła Karolina..
-No cześć wam ... Wy już nie śpicie ?
-Jak widać - zaśmiałam się.
-Justin jeszcze śpi ? - zapytał Alfredo.
-Taa.. Chyba tak .. Wiesz, jak wstałam ponad godzinę temu to jeszcze spał .. - uśmiechnęłam się..
-Trzeba by go obudzić.. - dodał i usiadł na fotelu.
-Ale po co ? Idziecie gdzieś ?
-No ..Jedziemy do centrum.. Po za tym jeszcze dziś przyjeżdża Carly trzeba będzie zrobić, krótką próbę przed koncertem ..
-CO ? ! Carly ? Jaka Carly ? ! - Karolina otworzyła szeroko oczy i zajęła miejsce obok mnie.
-No Japsen... Jest supportem Justina i śpiewają razem piosenkę no nie ? - zaśmiał się Alfredo.
-Jaa nie mogę.... - ciągnęła i oparła się o kanapę..
-Nie lubisz jej czy co ? - zapytał ..
-Nie ! No coś ty ! Ona ma talent.. Tylko po prostu nie mogę pojąć, że ją poznam.. Bo ją poznam tak ? - spojrzała na chłopaka.
-No jasne, że tak - zaśmiał się..
-Hahaha .. Też się cieszę Karolina ! Poznamy Carly ... Jeeeju.. Tego się nigdy bym nie spodziewała ! - zaśmiałam się..
-Dziewczyny ... czy wy sobie żartujecie ? - spojrzał na nas Alfredo, my na niego .. - Kinga ... Jesteś w związku z Justinem Bieberem ! Czego ty się spodziewałaś.. Że będziecie siedzieć i się całować .. albo jeszcze co innego ? ! - zaśmiał się - przecież to logiczne .. Justin jest wielką gwiazdą i spotyka się z innymi gwiazdami .. Nie mówcie mi, że się tego nie spodziewałyście ... - zrobiło mi się trochę głupio.. Ponieważ nie myślałam o tym w ten sposób.. To prawda.. Jestem z Justinem.. Ale nie dlatego, żeby poznać jakieś nowe sławne osoby czy coś.. Po prostu jestem w nim zakochana . Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Karolinę ..
-Czemu tak patrzysz ? - zapytała.
-No bo... dzwoni twój telefon, a ty nic ... - uśmiechnęłam się.
-Co ? ! Jeeeju ... - szybko wstała i pobiegła do pokoju po swój telefon. Tam go odebrała i było tylko słychać jej śmiech..
-To pewnie Niall - wtrąciłam do Alfredo kiedy Karolina zaczęła się powtórnie śmiać.
-Pewnie tak.. To jak.. Idziesz obudzić Justina, czy ja mam to zrobić ? - zapytał
-Nie wiem .. Skoro trzeba to mogę pójść.. - wstałam z kanapy i weszłam do pokoju gdzie jeszcze spał Justin. Usiadłam na rogu łóżka po jego stronie.
-Justin .... - szepnęłam do jego ucha - Justin wstawaj.. - szturchnęłam go lekko w plecy. Odwrócił się w moją stronę.. Mimo to nadal spał..
-Justin wstawaj - powiedziałam trochę głośniej .. szatyn uśmiechnął się lekko.
-Justin ! Wiem, że nie śpisz... - nic nie mówił, oczy nadal miał zamknięte, a na jego twarzy można było dostrzec lekki uśmiech.. Szatyn gwałtownie złapał mnie w pasie i obrócił tak, że teraz leżałam na nim. Oczy nadal miał zamknięte, ale na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zaśmiałam się lekko i położyłam bradę na jego klatce piersiowej.
-Głupek.. - wymamrotałam.. Szatyn nadal nic się nie odzywał. Kiedy starałam się poruszyć, chłopak jeszcze mocniej mnie do siebie przytulał.
-Justin... puść mnie - zaśmiałam się.. Szatyn nadal milczał .. po chwili się odezwał :
-Co będę z tego miał ? - otworzył jedno oko, po chwili je zamknął.
-No nie wiem .. Nie będziesz miał mojego ciężaru na sobie ? ! Będzie ci wygodniej .... ? - zaśmiałam się.
-Wcale nie jesteś ciężka i jest mi nawet wygodnie .. Nawet bardzo - otworzył oczy i spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Puść mnie ... - zaśmiałam się..
-Nie ...
-Tak..
-No nie .. Mi jest tak bardzo wygodnie ..
-Justin ! Musisz wstać !
-Wcale nie muszę..
-Musisz..
-Kto mi każe ?
-No ja .. - rozmawialiśmy w tej pozycji jeszcze jakieś 15 minut ..
-To jak .. puścisz mnie w końcu ? - zapytałam ponownie.
-Nie pasuje ci, że teraz na mnie leżysz ?
-Wiesz co ... Nie mówię, że nie.. Ale twoje kości zaczynają mi się wbijać w ciało. - uśmiechnęłam się blado..
-Przepraszam ... - uśmiechnął się.
-Dobra .. puszczaj .. - chciałam się jakoś uwolnić od niego. Szatyn spojrzał na mnie pytająco.. - no co ? - zapytałam.
-Myślisz, że cię puszczę ? - uśmiechnął się zadziornie ..
-Ja to wiem !
-Dobra ... puszczę cię, ale za drobną opłatą ..
-Co ? !
-No... chcę buziaka - wskazał na swój policzek.. Przytaknęłam i zbliżyłam wargi do jego policzka. Szatyn szybko się odwrócił i wpił się w moje usta po woli odwracając się.. Teraz to on był nade mną. Podpierał się rękoma o łóżko i lekko się nachylał całując mnie.
-Kocham cię - wyszeptał między pocałunkami.
-Ja ciebie też Justin. - uśmiechnęłam się i przejechałam swoją dłonią po jego torsie. Szatyn odsunął się ode mnie i spojrzał.
-Co teraz ? - uśmiechnął się.
-Wstaniesz.... Ogarniesz się i ponoć jedziecie do centrum ..
-Nie 'Jedziecie' tylko 'jedziemy' skarbie.. - pocałował mnie w policzek i wstał z łóżka kierując się do szafy. Wyciągnął czyste ciuchy i szedł w stronę łazienki.
-Po co ja tam ?
-Bo tak... - szatyn przebrał się i już za godzinę siedzieliśmy w samochodzie i jechaliśmy do wielkiego domu towarowego który był w centrum. Weszliśmy chyba do wszystkich sklepów. Justin kupił sobie nowe buty, zrobił kilka, albo kilkadziesiąt zdjęć z fankami, które spotkaliśmy i jeszcze zaprowadził nas do jakiejś knajpy. Zaraz po powrocie do hotelu, znów zaczęła mnie boleć głowa.. Położyłam się do pokoju i miałam nadzieję, że mi przejdzie.. Do pokoju weszła Karolina.
-Cześć Kiniaa.. Co jest ?
-Głowa mnie boli od rana... - skrzywiłam się..
-Brałaś jakieś tabletki ?
-Tak ... Nic nie działa..
-Wytrzymasz na koncercie ?
-Postaram się.. Przecież nie zostanę tu sama... - teraz siedziałam na łóżku.
-Słuchaj, chłopcy pojechali po Carly, a jak przyjadą przecież na przykład Alfredo będzie mógł z tobą zostać..
-Nie , na prawdę nie trzeba. Dam radę.. - uśmiechnęłam sie blado. Karolina poklepała mnie lekko po ramieniu.. - Tylko nie mów Justinowi.. Nie chce, żeby się martwił czy coś.. Zaprzeczaj jak by co.. - zaśmiałam się.. Karolina przytaknęła głową. Siedziałyśmy w pokoju jeszcze jakiś czas i rozmawiałyśmy. Po chwili usłyszeliśmy głosy chłopaków i charakterystyczny głos Carly ..
-Przyjechała ! O boże ! - obie zrobiłyśmy wielkie oczy..
-Trzeba by pójść się przywitać.. - zaśmiałam się.. - chodźmy.. - Nagle drzwi się uchyliły i wyszedł zza nich Justin. Zaprowadził nas do Carly i przedstawił. Nie pogadaliśmy długo bo zaraz trzeba było zbierać się na próbę..
Po godzinnej próbie pojechaliśmy wszyscy do areny. Ból rozsadzał mi głowę, mimo to starałam się tego nie pokazywać..
Znów się zaczęło.. Mimo, że jestem na koncercie 3 raz a 2 za kulisami to serce i tak mi waliło, a podczas niektórych piosenek płakałam. Czas na Justina i Carly .. Jej głos był świetny tak jak i Justina.. Oboje dali cudowny występ. Jeszcze kilka piosenek, w końcu przyszedł czas na Karolinę.. Weszła na scenę bardziej pewna siebie niż wczoraj.. Za kulisami wspierałam ją ja, Carly i cała reszta. Kiedy Karolina tylko znikła nam z oczu podszedł do nas Niall.
-Boże, Niall ! Co ty tu robisz ? - przytuliłam go na przywitanie ..
-Cześć Kinga, cześć Carly .. Przyjechałem zobaczyć dziewczynę w akcji..
-Będzie strasznie szczęśliwa jak cię zobaczy ..
-Ja też się cieszę. Nie wiedzieliśmy się ponad miesiąc..
-No to kawał czasu - uśmiechnęłam się. Z minuty na minutę czułam się coraz gorzej .. Zaczęło mi się kręcić w głowie :
-Przepraszam was.... eee. muszę zadzwonić - musiałam coś wymyślić.. Poszłam do jednego z pokoi i położyłam się .. Miałam nadzieję, że mi przejdzie.
*Oczami Justina*
Występ był niesamowity .. Tak jak zawsze.. Zszedłem ze sceny pełen emocji, ale byłem także strasznie zmęczony. Za kulisami stał Niall z Karoliną i Carly ..
-Siema Niall, widzę, że dotarłeś ! - zaśmiałem się i przywitałem z nim. -Karolina dziękuję, za występ, Carly tobie też bardzo dziękuję.. Obie byłyście cudowne.. - uśmiechnąłem się.. Po chwili straciłem ten uśmiech ponieważ nigdzie nie widziałem Kingi. Miałem nadzieję, że będzie u mnie w garderobie.. Tam też jej nie było.. Wróciłem do dziewczyn i Nialla..
-Ej... Gdzie do cholery jest Kinga ? ! - coraz bardziej się denerwowałem ..
-Justin ... Ona ... - zaczęła delikatnie Karolina.. - po prostu nie czuła się najlepiej ... - dodała..
-Co ? ! Ale coś jej jest ? ! Gdzie ona jest ? ! - nie wiedziałem o co chodzi.. - pojechała do hotelu ?
-Nie .. Justin.. Kinga jest w szpitalu.... - powiedziała Carly cicho.
-CO ? ! Jak to ? ! Co jej się stało ? ! Wy sobie ze mnie żartujecie ? ! Przecież muszę do niej jechać jak najszybciej !
-Justin... spokojnie ... zaraz do niej pojedziemy ... wszystko wyjaśnimy ci po drodze .. - Karolina zaczęła mnie uspokajać.. Po 10 minutach byliśmy już w drodze ... Wypytywałem ciągle o co chodzi.. Chciałem ją szybko przytulić i w ogóle zobaczyć.. Strasznie się martwiłem .. Wszystko mi wyjaśnili po drodze.. Kinga ponoć zemdlała. Nie wiadomo z jakich przyczyn .
Byliśmy już pod drzwiami gabinetu w którym była badana Kinga... Po 15 długich minutach wyszła stamtąd .. Podbiegłem do niej i załapałem za ręce patrząc w oczy..
-Kurde ... Kinga , skarbie ... Nic ci nie jest ? ! Wszystko w porządku ? ! - ręce mi się trzęsły. Kinga była cała blada.. Podeszła do nas Carly, Karolina i Niall.
-Niech ona usiądze, bo ledwo stoi .. - zaproponowała Carly .. Kinga usiadła osłabiona na niebieski krześle.. Przykucnąłem przed nią i chwyciłem za ręce znów patrząc w oczy..
-Kinga ... co jest ? - zapytałem trochę spokojniej..
-Mam zatrucie pokarmowe .... - wymamrotała - i zawroty głowy. - dodała..
-Co ? To przeze mnie ... Przepraszam ...
-Justin ! - krzyknęła, albo przynajmniej się starała.. - to nie twoja wina .. To przeze mnie.. Od rana kręciło mi się w głowie ..
-Co ? ! Czemu mi nic nie powiedziałaś ? !
-Nie chciałam cię denerwować ... Przepraszam ... - wymamrotała.. Przytuliłem ją delikatnie i pocałowałem w jej blady policzek.. Karolina gładziła ją ręką po plecach, a Carly i Niall tylko się przyglądali . Po chwili z gabinetu wyszedł Scooter który ją tu przywiózł.
-Co z nią ? Odwróciłem się do niego, ale nadal przytulałem do siebie Kingę..
-Ma zatrucie pokarmowe .. Przez jakiś tydzień ma leżeć w łóżku.. Chodźmy, musi wziąć jakieś leki i się położyć... - poklepał mnie po plecach.. Karolina razem ze mną pomogła wstać Kindze, bo na prawdę ledwo stała.
-Ja jej pomogę - uśmiechnąłem się lekko do Karoliny. Dziewczyna podeszła do Nialla i złapała go za rękę. Scooter razem z Carly poszli przodem..
-Justin dam radę dojść - wymamrotała Kinga i się uśmiechnęła.
-Słońce .. Nawet jeśli byś dała radę, to i tak bym cię wziął na ręce .. - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek.. Po chwili miałem już już na rękach i ruszyłem zaraz za Scootem i Carly . Za nami szedł Niall z Karoliną. W aucie Kinga siedziała obok mnie.. Położyła głowę na moim ramieniu i prawie zasnęła.
Położyłem ją w pokoju i przyniosłem leki z ciepłą herbatą..
-Dziękuję skarbie - wyszeptała i wzięła leki popijając herbatą.. Cały czas siedziałem przy niej i przyglądałem się jej.. Co kilka minut pytałem jak się czuje i czy jest lepiej.. Bałem się jutra.. Mieliśmy jechać dalej.. Nie wiem jak to będzie..
-Kinga ... posłuchaj ..
-Coś się stało Justin ? - uśmiechnęła się..
-Lepiej będzie chyba jak zostaniesz... Aż poczujesz się lepiej.. Niec chcę, cię męczyć podróżą..
-Justin... ale ja nie chcę zostawać..
-Kinga .. ja wiem, ale tak będzie lepiej.. Karolina z tobą zostanie .. - uśmiechnął się.
-Justin nie ! Ja mogę zostać, ale Karolina ma jechać z tobą.. Ona ma spełniać marzenia ... Nie chcę, żeby przeze mnie straciła taką szansę.
-Rozumiem cię... Ale zostaniesz ? Jak tylko wyzdrowiejesz to od razu po ciebie przyjadę.. Jasne ? Może zostać z tobą Alfredo ? Co ty na to ? - uśmiechnąłem się. Alfredo to mój przyjaciel.. Wiedziałem, że dobrze się nią zaopiekuje.
-Jasne Justin.. Możemy teraz iść spać ? Jest późno, a ja jestem strasznie zmęczona ... - wymamrotała..
-Jasne kochanie .. To ja ci pomogę .. - zaśmiałem się ..
-Dam radę... - uśmiechnęła się i pocałowała mnie lekko w policzek. Dałem sobie spokój i pozwoliłem jej samej to zrobić.. Kiedy tylko weszła do łazienki i nie wychodziła przez jakiś czas zacząłem się martwić, że zemdlała, albo coś jej się stało.. Zacząłem pukać do drzwi..
-Kinga ... Nic ci nie jest ? Wszystko w porządku ?
-Justin .... myję zęby - usłyszałem jej cichy śmiech..
-Ja tylko .... - przerwałem - nie ważne .. - odszedłem od drzwi i położyłem się na łóżku. Spoglądałem w sufit i myślałem.. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie hałas z łazienki. Zerwałem się z łóżka i zacząłem pukać do drzwi :
-Kinga ! Nic ci nie jest ? !
-Justin ... Zrzuciłam tylko metalową mydelniczkę .. - po chwili wyszła z łazienki ..
-Myślałem, że coś ci się stało.. Nie wybaczył bym tego sobie ... - przyciągnąłem ją do siebie..
-Justin.. Nic mi nie jest- uśmiechnęła się i musnęła lekko moje wargi.. Odwzajemniłem pocałunek i przyciągnąłem ją do siebie bardziej. Wplątał palce swoich dłoni w moje włosy.. Podniosłem ją lekko, ona oplotła swoje nogi w okół moich bioder i powoli nie przerywając pocałunku zaniosłem ją na łóżko. Położyłem ją i oparłem się rękoma o łóżko.. Teraz byłem nad nią.. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie, pocałowałem ją jeszcze raz i powiedziałem :
-Dobranoc skarbie.. - położyłem się obok i przykryłem nas kołdrą. - Kocham Cię, bardzo cię kocham.. Nie chcę żeby coś ci się stało.. Nie wybaczył bym tego sobie ... Rozumiesz ? Bardzo mi na tobie zależy i bardzo cię kocham.. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
-Justin.. - przerwała uśmiechem - Ja ciebie też bardzo kocham, też mi bardzo na tobie zależy.. Na prawdę, nie chcę, żebyś się tak przejmował.. Bardzo cię kocham Justin.. Jutro zostanę tutaj, jeżeli tak bardzo chcesz... Poczekamy aż wyzdrowieję i wszystko będzie okej .. - uśmiechnęła się.
-Jasne skarbie .. Teraz dobranoc myszko. - objąłem ją mocno
-Dobranoc Justin - wtuliła się w mój tors.




Nie wiem co mam napisać pod tym rozdziałem ... Napiszę tylko, że nie komentujecie i to mnie smuci ;c
Mam nadzieje, że rozdział podobał się choć troszkę c;
BGfCuMMCIAE0k4y.jpg
393125_344459362343944_1123934174_n.jpg
936118_410879622353569_241990122_n.png
486682_474478452620311_1044276007_n.jpg
390625_492628017477427_1550582620_n.png
Tagi: Rozdział 20
10.05.2013 o godz. 22:29
KOCHANI ! BLELIEBERS HELP BELIEBERS ♥ BŁAGAM WAS NA KOLANACH *SKŁADA RĘCE DO MODLITWY* LAJKNIJCIE TEN FILMIK http://www.fusic.com/videos/56242 TO CHOLERNIE WAŻNE DLA MNIE I DLA DZIEWCZYN KTÓRE TAM TAKŻE WYSTĘPUJĄ .. TO NA PRAWDĘ WAŻNE .. KOCHANI .. POMÓŻCIE NAM ♥ [/size]

PS / JUTRO NOWY ROZDZIAŁ ♥
923095_501141749939816_550487607_n.jpg
tumblr_mg2pkesrcC1rxdt3po1_250.jpg
BJ1SjtnCYAEe-R1.jpg
tumblr_mjyyzpfuRE1rrzatuo2_250.png
tumblr_mk378xSJF21qg9bqko1_500.jpg
Tagi: POMOCY
09.05.2013 o godz. 21:54
Kiedy się obudziłam, nikogo oprócz Scootera nie było w pokoju.
-O cześć ... Wstałaś - uśmiechnął się do mnie kiedy mnie zobaczył..
-Eee.. Tak .. - rozejrzałam się po pomieszczeniu. - gdzie wszyscy ?
-Na próbie.
-KTÓRA JEST GODZINA ? !
-Dochodzi 11. Spokojnie... Justin nie chciał cię budzić.. Powiedział, że jak wstaniesz to mam cię do nich zawieść- uśmiechnął się i wziął łyka soku.
-To ja się tylko wyszykuję .... - wróciłam do pokoju w którym spałam. Zabrałam z walizki potrzebne ciuchy, kosmetyki i poszłam do łazienki. Jakoś po 30 minutach byłąm gotowa .
-To jedziemy ? - zapytałam.
-A śniadanie ? Nie jesz ?
-Nie ... Nie jadam śniadań.. Czasami - uśmiechnęłam się lekko.
-Ahaa.. Rozumiem.. - sięgnął po kluczyki - no to jedziemy .. Chodź - zeszliśmy na popdziemny parking gdzie stało auto. Auto było 2 osobowe więc nie miałam innego wyboru niż usiąść koło Scootera. Tak też zrobiłam.. Całą drogę milczałam.. W końcu zatrzymaliśmy się przed jakimś budynkiem. Scoot okrążył auto i otworzył mi drzwi..
-Dziękuję - uśmiechnęłam się i wysiadłam - Umm.. Czy ja im nie będę przeszkadzać ? - zapytałam.
-Nie wydaje mi się.. - przerwał. - Na pewno będziesz wsparciem dla Karoliny . W końcu dziś występ.. - zaśmiał się. - Dobra ... chodźmy bo jak nas ktoś zobaczy to nie da spokoju. - pokiwałam głową i poszłam za nim prosto do budynku. Przed głównym wejściem stało chyba z 30 dziewczyn. Natomiast przed tylnim może z 15. Zaczęły krzyczeć jak zobaczyły Scootera.
-Teraz spokojnie .. Będziesz chciała z nimi pogadać czy coś ?
-Ja ? - zaśmiałam się - przecież one mnie nie znają... To na twój widok piszczą !
-Nie byłbym pewien.. Jesteś teraz rozpoznawalna jako 'DZIEWCZYNA JUSTINA BIEBERA' słonko - zaśmiał się - będziesz musiała się przyzwyczaić. Podeszliśmy do nich bliżej.. One krzyczały moje imię. Podeszłam do kilku z nich. Nie za bardzo wiedziałam co mam powiedzieć..
-Cześć dziewczyny..
-O jezu ! Ty jesteś ta Kinga ? ! Prawda ! ? Mogę z tobą zdjęcie ? ! - zaczęła jakaś blondynka. Tak na moje oko mogła mieć z 16 albo 17 lat.. Byłam zaskoczona tą propozycją.. Ale co ja mogłam zrobić.. Skoro podeszłam do nich to trzeba dać zrobić sobie kilka zdj.. Za bardzo nie podobał mi się ten pomysł, ale dziewczyny i tak się cieszyły... W momencie kiedy podszedł do nas Scooter, uratował mnie od odpowiadania na kompromitujące pytania ... Weszliśmy do środka budynku.. Przeszliśmy przez jakieś korytarze, kilka par drzwi aż w końcu znaleźliśmy się na miejscu. Kiedy weszłam akurat Justin i Karolina skończyli ćwiczyć wspólną piosenkę..
-Kurcze ! - powiedziałam trochę głośniej niż zamierzałam. Justin i Karolina w tym samym momencie odwrócili głowy w moją stronę.. Pomachałam im ręką, a po chwili Justin podbiegł do mnie, lekko unosząc na ziemię przytulił i pocałował delikatnie..
-Cześć skarbie .. - uśmiechnął się.
-No hej .. Czemu mnie nie obudziłeś ? ! - walnęłam go w ramię .. - pojechałabym z wami..
-Nie chciałem cię budzić ...
-A ja chciałam... - spojrzałam na niego..
-No, ale ty tak słodko śpisz ...
-Nie interesuje mnie to ! - zaśmiałam się i podeszłam do Karoliny .. Przytuliłam ją i powiedziałam :
-Cześć gwazdo !
-Hahaha ... Cześć... - przerwała - dziewczyno Justina Biebera ! - zaśmiała się.
-Ejjj - uśmiechnęłam się. Justin na mnie spojrzał :
-A co nie jesteś nią ? - zapytał ..
-Jestem, jestem ... - uśmiechnęłam się i stanęłam na palcach, żeby pocałować go lekko w policzek. Szatyn się uśmiechnął i obejmując mnie ramieniem powiedział :
-No .. To rozumiem .. - wyszczerzył się. Nagle pojawił się Alfredo nie wiadomo jak i skąd.. Miał ze sobą aparat którym nagrywał filmik..
-Nie ! Nie ! Nie nagrywaj ! - krzyknęłam i schowałam się za plecami Justina.
-Słońce ... Ty już jesteś nagrana .. - wtrącił Justin.
-Co ? ! - spojrzałam na niego .. - Chyba żartujesz ...
-Nie.. Alfredo nagrywa całą próbę.. Muszę coś wstawić na YouTube bo dawno nic nie wstawiałem. - uśmiechnął się . Uderzyłam go w ramię.. Ten się zaśmiał i zwrócił do Alfredo..
-Hej Beliebers ! To moja dziewczyna Kinga . Na pewno już ją znacie, albo kojarzycie . -zaśmiał się. Uśmiechnęłam się delikatnie w stronę Alfredo. Po chwili podszedł do Karoliny i powiedział :
-To jest Karolina.. Siostra Kingi. One obie będą teraz ze mną w trasie.. A po co ? To niespodzianka . - zaśmiał się i poszedł gdzieś z Alfredo.. Ja z Karoliną zostałam i zaczęłam rozmawiać :
-No to jak było ? Jesteś gotowa na dzisiejszy wieczór ?
-Nie wiem ... Wiesz.. Na razie jest spoko, bo to dopiero wieczorem... Później chyba będzie stres, ale jak wyjdę i zacznę śpiewać to mam nadzieję, że przejdzie .. - uśmiechnęła się..
-Dasz radę .. Pamiętaj, że ja też tam będę.. Spokojnie.. Będę cię wspierać .. Wszyscy będziemy - objęłam ją ramieniem - zaśpiewasz cudownie, fani będą mieli niespodziankę i będą o tobie pisać.. - zaśmiałam się . Będziesz przez jakiś czas wszędzie ..
-Hahahaha. To pocieszenie..
-Tak wiem... Kurde ... która jest godzina ? - wyciągnęłam telefon z kieszeni - 12:45 już ? ! Szybko to leci..
-No torchę.. Chodź.. Teraz Justin będzie się popisywał .. - zaśmiała się Karolina i usiadłyśmy na takich choćby małych trybunach . Rozmawiałyśmy jeszcze z 15 minut, aż zjawił się Justin. Razem ze swoimi tancerzami przez pół godziny albo więcej, ćwiczyli układy. Przez cały czas go obserwowałam. Początkowo Karolina też, ale później dostała sms'a od Nialla i się kompletnie odłączyła od rzeczywistości. Później dosiadł się do nas ..
-Nawet taki spocony i zmęczony wyglądasz cudownie ... Jak ty to robisz ? ! - przyznałam.. Szatyn spojrzał na mnie, oblizał usta i powiedział :
-A co ? Chcesz żebym przestał być taki seksowny ?
-Rób co chcesz ...
-UWAGA ! UWAGA ! - Wstał i krzyknął .. - ZAPUSZCZAM BRODĘ I WĄSY ...
-Hahahahaha .. No to nie licz, że będziemy nadal razem - zażartowałam.. Spojrzał na mnie..
-Żartowałam przecież ! Nawet gdybyś zapuścił te wąsy i prodę do pasa to i tak bym cię kochała ... I jestem pewna, że Beliebers też... - uśmiechnęłam się szeroko. Justin nachylił się nade mną ponieważ ja nadal siedziałam i wpił się w moje usta. Wcale nie protestowałam. Po krótkiej chwili Justin zaczął jeździć językiem po moim podniebieniu .
-Ekheeem ! - ktoś głośno odchrząknął.. Odsunęłam się szatyna.
-Ooo.. Allison .. - uśmiechnął się szatyn .. - Coś się dzieje ?
-Przepraszam, że przerywam te czułości wasze - uśmiechnęła się - ale Justin.. zbieramy się..
-Aaaa.. Tak jasne .. - szatyn wytarł twarz w czarny ręcznik.
-10 minut.. - Allison odeszła, Justin przytaknął głową. Wytarł z czoła ostatnie krople potu i powiedział :
-Zaraz przyjdę.. Będziecie tu ? - spojrzał na mnie później na Karoline..
-Wydaje mi się, że tak. - szatyn uśmiechnął się i poszedł gdzieś .. Kiedy wrócił był przebrany i w ogóle ogarnięty.. Jak by tej męczącej próby nie było w ogóle ... 'Jak on to robi ? ! ' zaczęło mnie dręczyć to pytanie ...
Przed wyjściem było pełno fanów.. Justin złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę kilku fanek .. Przy mnie podpisał im kilka autografów i zrobił sobie z nimi zdjęcia...
W końcu wieczór. Justin właśnie miał M&G z fanami więc ja siedziałam w jednym z pokoi razem z Karoliną i tancerkami Justina. Rozmawiałyśmy o tym jakie to są emocje być na scenie .. Karolinie to nie pomagało.. Zaczęła się stresować coraz bardziej ... W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Wyszłam za drzwi i odebrałam.. To była mama.
-Cześć córciu .. Jak tam ?
-Cześć mamo.. Wiesz, chyba dobrze .. Staram się odstresować Karolinę razem z innymi .. A u ciebie ?
-Wszystko okej.. Nie ma was dopiero jeden dzień, a ja już tęsknię.
-Mamo, my też tęsknimy... Słuchaj .. Chcesz może pogadać z Karoliną ? To ją na pewno podniesie na duchu i doda odwagi..
-Jasne .. Dawaj ją szybko!
-Okej, poczekaj.. - weszłam z powrotem do pokoju i podając Karolinie mój telefon powiedziałam :
-To mama . Chce pogadać z tobą - mrugnęłam. Karolina wstała, przyłożyła telefon do ucha i zaczęła rozmawiać. Krążyła po pomieszczeniu i co chwilę się uśmiechała. Po jakiś 5 minutach oddała mi telefon.
-Już lepiej ? - uśmiechnęłam się do niej
-100 razy ! - uśmiechnęła się szerzej ..
-Dasz radę ! - było jakieś 10 minut do końca .. poszłyśmy za scenę a tam już był Justin ..
-Cześć słońce - uśmiechnął się do mnie i pocałował w policzek.
-Hej.. Jak tam ?
-Dobrze .. Za jakieś 5 minut się zacznie .. - było słychać krzyk wiernych fanek.
-Wiem - zaśmiałam się..
-A jak Karolina ? - zapytał
-Dobrze.. Na pewno do radę - spojrzeliśmy na nią.. Po chwili Justin ruszył w jej stronę..
*oczami Karoliny*
Do wejścia na scenę Justina było jeszcze jakieś 5 minut.. Ja miałam lekkiego stresa.. Za sceną czekałam na telefon od Nialla. Miał dzwonić. W pewnym momencie podszedł do mnie Justin.
-Jak tam ? Wszystko okej ? - zapytał
-Taaa... Jasne ... - uśmiechnęłam się.
-Na pewno ? Bo wiesz.. Jeżeli byś nie dała rady to mów.. Ja zainprowizuję i zaśpiewam coś innego.. Ale będę musiał wiedzieć jakieś 10 minut wcześniej - uśmiechnął się.
-Dam radę Justin.. Czekam na telefon - pomachałam mu telefonem przed twarzą.. Nagle zaczął dzwonić. -Sorki... To Niall. - szatyn tylko się uśmiechnął i odszedł.
-Cześć słodka ! - usłyszałam w słuchawce .. - Jak tam samopoczucie ? Jest stres ? - zaśmiał się..
-Trochę jest.. Mam nadzieję, że przejdzie ..
-Przejdzie, na pewno ... Dasz radę ! Wierzę w ciebie skarbie .. Będziesz wspaniała. Jestem tego pewien.
-Dziękuję Niall.. - usłyszałam jeszcze głośniejsze piski fanek... Czyli że się zaczęło.. Rozejrzałam się w okół. Justina nigdzie nie było czyli pewnie zaraz pojawi się na scenie. - Przepraszam Niall. Muszę kończyć bo nie będę cię w ogóle słyszeć.. Kocham cię i strasznie tęsknię..
-Ja ciebie też kocham .. Jak zejdziesz ze sceny to koniecznie zadzwoń... Powodzenia kochanie, pa - rozłączył się. Schowałam telefon do kieszeni i podeszłam do Kingi..
-Poszedł ?
-Taaa.. - uśmiechnęła się.. - to takie nierealne ... - dodała..
-Ale co ?
-No bo ... Ponad 2 miesiące temu byłyśmy tam i piszczałyśmy tak jak one.. A teraz jesteśmy tu i stoimy tak normalnie i gadamy ..
-Heeh .. No racja.. Nigdy nie myślałam, że kiedyś się tu znajdę, że będę chodzić z Niallem Horanem, śpiewać z Justinem Bieberem..
-No ja tak samo.. To były tylko marzenia, które wymyślałam sobie przed spaniem.. Te dialogi z Justinem i w ogóle to wszystko to były tylko marzenia.. Które w końcu się spełniły.. Nawet mi się nie śniło, że będę tu stać i że moim chłopakiem jest Justin Bieber.. To jest niesamowite.. Jednak marzenia się spełniają siostra .. - objęła mnie ramieniem..
-Taaak .. - uśmiechnęłam się.
Justin zszedł ze sceny, żeby się przebrać już 2 razy..
-Karolina zaraz ty ... - usłyszałam od Allison.. Trochę mnie ciarki przeszły. Poprawili mi lakko makijaż i wręczyli mikrofon. Kiedy tylko usłyszałam muzykę wyszłam na scenę.. Początkowo zdenerwowana strasznie .. Bałam się, że zrobię coś głupiego ze stresu i pomylę słowa, albo się potknę.. Jednak wywiało te myśli.. Zaczęłam śpiewać, a później się tak wczułam, że nie wiedziałam kiedy i jak cię to wszystko skończyło.. To niby ponad 3 minuty na scenie.. A minęło jak pstryknięcie palcem.. Piosenka się skończyła.. Za nim zeszłam ze sceny Justin objął mnie i powiedział do fanów :
-Wielkie brawa dla Karoliny ! Od dziś to ona będzie ze mną śpiewać tą piosenkę, na każdym koncercie ! Wielkie brawa ! - Ja się tylko uśmiechnęłam i słuchałam jak fani zaczynają klaskać.. Po chwili Justin odprowadził mnie za kulisy.
-Było świetnie .. - uśmiechnął się i szybko wrócił na scenę.. Kiedy starałam się ochłonąć z emocji zaskoczyła mnie Kinga .
-Jeeju ! Karolina ! To było niesamowite ! Cały czas cię obserwowałam i nawet nagrałam ! - przytuliła mnie mocno ..
-No to będziemy miały co oglądać- zaśmiałam się..
-Wysłałam to już Niallowi .. Nie gniewasz się ?
-Za co niby ? ! Przecież to Niall .. Na pewno będzie się cieszył.. - Po chwili podeszli do nas inni i zaczęli mi gratulować udanego 1 występu .. Nie wiedziałam co miałam im powiedzieć.. Czułam się jakoś dziwnie ale wiedziałam, że z czasem się do tego przyzwyczaję. Po jakiś pięciu minutach zadzwonił Niall.
-Kochanie ... To było niesamowite ! Ty jesteś niesamowita ! Masz piękny głos i w ogóle ! - usłyszałam w słuchawce telefonu jak Niall się cieszy...
-Dziękuję.. Nawet nie wiesz jak mi miło ... Bałam się, że zrobię coś głupiego a tu proszę - zaśmiałam się.
-To było cudowne skarbie ..
-Dziękuję Niall.. Cieszę się, że ci się podobało - cały czas się uśmiechałam.. Trochę nadal do mnie nie docierało, że przed chwilą byłam na wielkiej scenie i śpiewałam z Justinem Bieberem przed tysiącami jego fanek ... To było takie nierealne.. A jednak się zdarzyło..
*Oczami Kingi*
Karolina łaziła ciągle cała nabuzowana emocjami.. Cały czas się uśmiechała i nie mogła przestać.. Z resztą nie dziwiłam się jej.. Po takim występie..
Koncert się zakończył.. Justin wyczerpany zszedł ze sceny. Ja stałam z Karoliną i na niego patrzyłyśmy.. Kiedy tylko nas zauważył podszedł do nas i uściskał mocno..
-Karolina ... cudownie ci poszło... Tylko wiesz.. nie bądź lepsza - mrugnął i się zaśmiał..
-Nigdy ... - odpowiedziała pośpiesznie .. Ja stałam obok i się usmiechnęłam.
-Co tak się uśmiechasz ? - zapytała Karolina ..
-Jestem z ciebie dumna ... Po prostu ... Byłaś cudowna na prawdę ..
-Awww.. Dziękuję.. - uśmiechnęła się. Po jakieś pół godziny zaczęliśmy kierować się do wyjścia z areny w której wszystko się działo.. Justin złapał mnie za rękę i razem z ochroną wyszliśmy tylnym wyjściem kierując się do samochodu. Kilka paparazzi oczywiście było i robiło zdj. Ja tylko zasłaniałam twarz..
-Czemu się chowasz ? - zaśmiał się Justin ..
-Bo nie lubię jak ktoś robi mi zdjęcia.. Później ludzie będą musieli na mnie patrzeć w internecie czy gazecie ...
-Ale ty przecież jesteś piękna .. - pocałował mnie w policzek.
-Może dla ciebie ... - zaśmiałam się.. Weszliśmy wszyscy do samochodu i powoli odjechaliśmy. Pojechaliśmy do jakiegoś klubu nocnego..
-Justin ... Nie musisz czasem rano wstać ? Nie wyśpisz się... Z resztą my też.. - powiedziałam kiedy samochód się zatrzymał..
-Ejj... Słońce ... Spokojnie .. Trzeba uczcić cudowny występ Karoliny prawda ? - Szatyn mrugnął do mnie i wyszedł z auta zaraz za Alfredo, później wyszłam ja i Karolina.
-Słuchaj Justin ... - zaczęłam kiedy usiedliśmy do jednego ze stolików. - Ja nie piję.. Nienawidzę alkoholu... Na prawdę.. Łuk albo dwa to góra ... - przerwałam i spojrzałam na Karolinę.. Po chwili ona powiedziała :
-No ja to bym z jednego wypiła - zaśmiała się.. - Ale tylko jednego ! - podkreśliła .
-Jasne, jasne ... - Pokiwał głową Justin.. Po kilku minutach na stole stało kilka drinków.. Justin zamówił jednego dla siebie, jednego dla Karoliny.. Alfredo też wypił chyba 1. Justin po upływie czasu zdążył wypić 2 i pół.. W końcu koło 2 w nocy zaczęliśmy się zbierać i po 2 byliśmy już w hotelu. Poszłam od razu do łazienki, wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w pidżamę.. Kiedy wróciłam Justin siedział na łóżku i czekał, aż łazienka się zwolni ..
-Możesz iść.. - zaśmiałam się. Szatyn odwzajemnił uśmiech i wymijając mnie poszedł do łazienki. Ja w tym czasie położyłam się już do łóżka i powoli zasypiałam. Po jakiś 10 minutach poszukałam na swojej szyi oddech szatyna.. Po chwili jego wargi muskały mój policzek.. Kiedy tylko poczułam od niego alkohol od razu się zraziłam.. Nienawidziłam tego zapachu ..
-Justin.. Jest późno i trzeba wcześnie wstać.. - odsunęłam od siebie szatyna ..
-Coś się stało słońce ?
-Nie ... Po prostu .. Ja.. Nienawidzę zapachu alkoholu i w ogóle alkoholu.. A ty wypiłeś.. - ciągnęłam..
-Przepraszam skarbie .. Ja nie wiedziałem... - spojrzał na mnie przepraszająco..
-Justin.. Nic się nie stało.. Po prostu chodźmy spać.. Jestem zmęczona i ty pewnie też .. - uśmiechnęłam się..
-Tylko trochę.. Jeszcze raz przepraszam.. Na prawdę nie miałem pojęcia, że tego nie lubisz..
-Justin.. miałeś prawo nie wiedzieć.. Bo ci tego nie mówiłam.. - Pocałowałam go w policzek.. - Dobranoc.
-Aaa... mogę cię chociaż przytulić ? - zapytał ..
-Justin ... Aż tak wyczulona nie jestem na alkohol .. Przytulić zawsze możesz... Tylko nie chuchaj na mnie .. Bo wtedy czuć alkohol .. - zaśmiałam się.
-Ale myłem zęby ! Jak to możliwe ? ! - zaśmiał się ... - czekaj ... - wstał z łóżka i wyszedł z pokoju.. Po jakiś 2 minutach wrócił.. - Już jestem - zajął miejsce obok..
-Gdzie byłeś ?
-Po miętówkę - wystawił język z miętówką..
-Hahaha ..
-Może pomoże .. - zaśmiał się..
-Może, może .. - ja też się zaśmiałam..
-No to dobranoc skarbie .. Kocham cię ..
-Ja ciebie też.. Dobranoc.. - Justin objął mnie i zasnęliśmy.




Miało dziś nie być rozdziału bo nie komentujecie -,- Dziękuję ej ;/ serio bardzo mi się miło zrobiło jak przez tydzień zobaczyłam pod rozdziałem tylko jeden komentarz ;c A wiem że wchodzicie ...
pobrane (8).jpg
pobrane (9).jpg
images (24).jpg
images (25).jpg
images (22).jpg
Tagi: Rozdział 19
03.05.2013 o godz. 19:22
Znów wstałam przed Justinem. Poszłam załatwić poranną toaletę, ubrałam się i siedziałam z mamą w salonie oglądając telewizję. Spojrzałam na nią. Na samą myśl o tym, że dziś muszę się z nią pożegnać chciało mi się płakać.
-Kocham Cię ! - przytuliłam ją mocno.. Mama lekko wzdrgęła, bo ją trochę przestraszyłam.
-Kiniu... Ja ciebie też. Bardzo cię kocham - objęła mnie ramieniem.
-Przepraszam..
-Nie masz za co ! Przecież to tak jak byś się wyprowadzała. I tak prędzej czy później by to nastąpiło. - mama dobrze wiedziała, że to z powodu tego wyjazdu.
-Obiecuję, że będę cię odwiedzać, jak tylko będę mogła .. - uśmiechnęłam się .
-Nie wątpię w to - odwzajemniła uśmiech i przytuliła mnie. Po jakimś czasie do kuchni przyszedł Justin, miał roztrzepane włosy i był bez koszulki w samych spodenkach. Nie spoglądając na mnie i mamę otworzył lodówkę, wyciągnął z niej mleko i odwracając się w naszą stronę odkręcił je. Kiedy podniósł głowę, zauważył, że ja i moja mama się w niego wpatrujemy.
-Przepraszam .... Ja myślałem, że mogę - zdezorientowany zakręcił mleko i chciał je już schować do lodówki..
-Justin ! Jasne że możesz - uśmiechnęłam się. Szatyn to odwzajemnił i powtórnie otworzył mleko po czym nalał go do szklanki. Wypił kilka łyków, a na twarzy zrobiły mu się wąsy z mleka. Zaczęła cicho się śmiać, mama także. Spojrzała na nas ze zdziwieniem.
-O co chodzi ? Coś mam nie tak z włosami czy co ?
-Nie ... Justin.. - parsknęłam śmiechem - twoje włosy są okej.. No może oprócz tego, że odstają na wszystkie strony, ale to nic.. Bardziej chodzi o to, że masz taki słodki 'wąsik' - zaczęłam się śmiać.. To naprawdę wyglądało zabawnie. Justin szybko to starł.
Wczesnym popołudniem, czyli jakoś po 14 pojechaliśmy po Karolinę. Zjedliśmy wszyscy w 4 obiad. Po obiedzie poszłam spakować to czego jeszcze nie zdążyłam.
Walizki były już w aucie, teraz stałam obok Justina i patrzałam jak Karolina żegna się z mamą.. Poczułam jak Justin łapie mnie za rękę. Pociągnął mnie w stronę mojej mamy.
-Będę tęsknić ! - przytuliłam ją a po moich policzkach spłynęło kilka słonych łez. Poczułam jak na moje ramie spada kilka łez mamy.
-Ja też będę.. - odsunęła się ode mnie. Spojrzała na Karolinę, której też łzy powoli zaczęły spływać po jej lekko różowych policzkach. - Jesteście już dorosłe i jestem z was dumna.. Cieszę się, że udało mi się was tak wychować - dodała z szerokim uśmiechem.
-Kocham cię mamo. Obiecuję, że będziemy przyjeżdżać jak najczęściej będziemy mogły.
-Masz do dyspozycji teraz 2 domy - uśmiechnęła się Karolina i podała jej klucze do swojego domu. Justin stał obok i się nam przyglądał.. Po chwili wydukał :
-Niech się pani nie martwi ... Będę ich pilnował.. A jak nie ja to moi ochroniarze.. - dodał z uśmiechem. - wszystko będzie w porządku.
-Wiem Justin.. - na jej twarzy rozpromienił się uśmiech. Szatyn przytulił moją mamę, na pożegnanie i po 5 minutach siedzieliśmy w trójkę w aucie. Za nim ruszyliśmy Justin spojrzał na Karolinę, która właśnie ocierała ostatnie łzy z policzka. Uśmiechnął się i zwróciła wzrok na mnie.. Spojrzałam na niego..
-Będzie dobrze słońce - złapał mnie za ręce i pocałował delikatnie w policzek.. Odpowiedziałam mu szczerym uśmiechem.
Szatyn usiadł wygodnie w fotelu, zapalił silnik i z lekkim piskiem opon ruszyliśmy w drogę.
-Justin ! Zatrzymaj się !
-Co ? ! Czemu ? Coś się dzieje ? ! - spanikowany zatrzymał samochód.
-Nie.. Chciałam się pożegnać z Natalią.. To moja przyjaciółka.
-Jasne Shawty. - wysiadłam z samochodu i stanęłam pod drzwiami jej domu. Uniosłam rękę żeby zapukać, ale drzwi się uchyliły. Na szyję rzuciła mi się Natalia.
-Kinga !
-Natalia... - z oczu już płynęły mi łzy. Kolejne ciężkie pożegnanie. Przyjaźniłam się z Natalią od piaskownicy.. A teraz ją zostawiam samą.. Było mi cholernie przykro i nie raz ją przepraszałam..
-Kinga.. Nie masz za co przepraszać ! Przecież mamy skype, telefony.. Damy radę, będziemy dzwonić.. Przyjedziesz też chyba czasem no nie ? W końcu taka trasa nie trwa wieczność .. To kilka miesięcy, damy radę.. Musimy - stałyśmy teraz koło auta.
-Będę tęsknić... Strasznie będę tęsknić.. - przytuliłam ją.
-Ja też.. - przerwała - zadzwoń jak dojedziecie.. - odsunęłam się od niej, na jej policzku zobaczyłam kilka łez.
-Jasne ... Pa... - z niechęcią podeszłam do drzwi auta i przyglądałam się jak żegna się z Karoliną i Justinem ..
-Karolina .. Trzymaj się i pozdrów Nialla ode mnie.
-Jasne - na Karoliny twarzy pojawił się uśmiech.. Do Natalii podszedł Justin..
-Cześć Justin.... - nie wiedziała za bardzo co powiedzieć. Justin tylko się uśmiechnął a po chwili ją przytulił. Natalia w ogóle nie protestowała.
-Trzymaj się Nati ... Będziemy dzwonić - uśmiechnął się - co nie ? - zwrócił się do mnie.
-No jasne, że tak .. - podeszłam do Natalii i jeszcze raz mocno ją przytuliłam.. - Paa..
-Pa.. Trzymajcie się, miłej podróży. - Wsiedliśmy do samochodu. Justin za nim ruszył spojrzał w moje oczy nadal pełne łez.. Pogłaskał mnie po ramieniu i przejechał ręką po policzku wycierając 1 łzę. Uśmiechnęłam się do niego .
-Jedź już - zaśmiałam się. Szatyn zrobił tak jak kazałam i ruszył.
Podróż była długa.. Nawet bardzo.. Jak wyjechaliśmy przed 16 to przyjechaliśmy na miejsce chyba przed 3 w nocy.
-Ejj... Karolina ... Karolina ... - zaczęłam ją budzić ponieważ zasnęła..
-Czekaj Kinga ... Nie budź jej ja ją wezmę na górę.. Zaczekaj tu - uśmiechnął się. Wziął Karolinę delikatnie na ręce i śpiącą zaniósł do jednego z pokoi hotelowych. Po jakiś 10 minutach był z powrotem, a razem z nim Alfredo.
-Cześć Kinga, miło cię widzieć - przytulił mnie po przyjacielsku, ja to odwzajemniłam.. Usłyszałam lekkie odchrząknięcie Justina, Alfredo szybko się ode mnie odsunął i spojrzał na Justina, który mierzył go złowrogim wzrokiem.
-Zazdrosny jesteś ? - zaśmiałam się .
-No tak .. - podszedł bliżej mnie, złapał z ręce i patrząc mi w oczy dokończył - Jesteś moim największym skarbem i będę zazdrosny o ciebie zawsze ! Rozumiesz ? Jesteś dla mnie najważniejsza ..
-Jakie to miłe Justin.. Ty dla mnie też jesteś bardzo ważny - wpiłam się w jego usta, ale po chwili oderwałam bo trzeba było wnosić walizki do pokoi. Weszliśmy do pokoju hotelowego, Karolina spała więc mówiłam szeptem :
-Justin... Karolina śpi tam obok - wskazałam na drzwi - a ja ? - uśmiechnęłam się ..
-MY słonko... - oblizał usta - my śpimy tutaj jak na tą noc - weszliśmy do pomieszczenia w którym było jedno wielkie łóżko i szafa, z lustrami ..
-Nooo jasneeeeee .... - przeciągałam. - to ja może .... nie nie mam sił ... idę spać... - usiadłam na brzegu wielkiego łóżka, na przeciw lustra.. Przyjrzałam się swojemu odbiciu i głośno westchnęłam. Zamknęłam oczy. Na swojej szyi poczułam oddech szatyna :
-Więc powiadasz, że idziesz spać ? - szepnął mi do ucha.
-Tak . - uśmiechnęłam się..
-Nie przebierzesz się ? Będziesz spała w ciuchach ? ..
-Nawet na to nie mam siły ... - oczy nadal miałam zamknięte .
-Wiesz.... Ja ci zawsze mogę pomóc.. - otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na niego pytająco ..
-No co ? - zapytał i oblizał usta.. - Dobra.. dobra .. tam jest łazienka - wskazał białe drzwi i znów oblizał usta. Poszłam we wskazane miejsce bez słowa wcześniej zabierają z walizki jakąś koszulkę i spodenki. Przebrałam się i po 5 minutach wróciłam do pokoju.. Szatyn siedział na łóżku przed lustrem i poprawiał swoją grzywkę, której dziś nie postawił do góry.. Usiadłam obok niego.
-Grzyweczka wraca ? - zaśmiałam się . Justin spojrzał na mnie i się uśmiechnął - Ładnie ci tak .. To znaczy - przerwałam - tobie we wszystkim ładnie.. -dodałam.
-Wcale nie .. To ty tu jesteś piękna - pocałował mnie.
-Która jes godzina ? - zapytałam po krótkiej ciszy .
-Umm... 2:54
-Już późno Justin... Założę się, że rano musisz wstać.
-Dopiero na 11 mamy próbę..
-No to co ? Ale założę się, że ostatnio się nie wysypiasz...
-Może trochę - podrapał się po karku..
-No to ... Idź spać .. - wpiłam się w jego usta, a po chwili nasze języki toczyły walkę. - Dobranoc - położyłam się na jednej stronie łóżka.
-Dobranoc piękna .. - pocałował mnie jeszcze w czoło i zajął miejsce obok. Zamknęłam oczy i czując zapach jego perfum starałam się zasnąć ...



Miałam dodać dziś późnym wieczorem, ale dodaję teraz, ponieważ mnie nie będzie .. :D ahahaha ♥ Mam nadzieję, że się podoba .. ;))
Pierwszy raz zrobię coś takiego jak :
Czytasz = komentujesz ♥
Ciekawe ile osób to wszystko czyta . :D ahaahah ♥
Kocham Was ♥
tumblr_mlrab04lDC1rkp3e8o1_500.jpg
tumblr_mkuml9hAvH1s1w3tyo1_500.png
tumblr_mk723hEgS21r9eokso1_500.jpg
stockholm_vip_4-24-13-42.jpg
tumblr_mkaam8Ubuv1s79zxgo8_250.png
Tagi: Rozdział 18
26.04.2013 o godz. 16:28
Mała prośba .. ;) wejdźcie proszę na tego bloga : http://bullet-in-my-heart.blogspot.com/ ♥ Nie ja go prowadzę, ale niektórym może spodobać się opowiadanie, które jest tam pisane .. ;D Występuje tam Justin, ale nie jest sławny mimo to może być ciekawie . ;) Z góry dziękuję . ;D Pozdrawiam i miłego czytania ♥

PS/ W piątek lub czwartek pojawi się nowy rozdział na MOIM blogu . ;3
66831_511499275576794_895607145_n.png
tumblr_mlr8e1XSRc1sp6o0ro1_500.jpg
tumblr_mlraf0vfsn1rbvyb7o1_500.jpg
tumblr_mhvbu6UJ5V1r0f4vdo1_500.png
tumblr_mgjl31dNd61qhft5ko1_500_large.png
Tagi: prośba
24.04.2013 o godz. 21:33
NothingLikeUs
I'll never let you go
O mnie: Cześć wam, mam na imię Kinga, mój rocznik: 1999. Jestem Belieber ♥ Chcesz wiedzieć coś więcej ? Napisz na GG .. ;D
statystyki